RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Ekspert: nikt nie ma wątpliwości, że malezyjski samolot został nad Ukrainą zestrzelony

W katastrofie malezyjskiego samolotu, lecącego z Amsterdamu do Kuala Lumpur, zginęło prawie 300 osób, głównie Holendrów (fot. arch. PAP/EPA/Igor Kovalenko)
W katastrofie malezyjskiego samolotu, lecącego z Amsterdamu do Kuala Lumpur, zginęło prawie 300 osób, głównie Holendrów (fot. arch. PAP/EPA/Igor Kovalenko)

– Wszystkie źródła potwierdzają, że malezyjski samolot został zestrzelony. Zachowawczość holenderskiego raportu wynika z jego badawczego charakteru – komentuje ekspert Instytutu Jagiellońskiego ds. bezpieczeństwa dr Łukasz Kister wstępne ustalenia śledczych dotyczące okoliczności katastrofy boeinga na Ukrainie.

Przyczyną katastrofy malezyjskiego samolotu na Ukrainie było trafienie przez „obiekty z zewnątrz, lecące z ogromną prędkością” – wynika ze wstępnego raportu Holenderskiej Rady ds. Bezpieczeństwa, która kieruje grupą międzynarodowych ekspertów mających określić przyczyny i okoliczności katastrofy z 17 lipca. Według wstępnych ustaleń, samolot rozpadł się na części jeszcze w powietrzu, nie zaś po zderzeniu z ziemią.

– Tego typu opracowania wymagają precyzji. Śledczy ustalili, że w samolot trafiło „dużo rozpędzonych obiektów”, ale nie mają pewności, że były to pociski – tłumaczy ekspert. Nie wyklucza jednak, że taka a nie inna treść raportu wynika z obecnej sytuacji politycznej. – Już wcześniej mówiono wprost, że samolot został zestrzelony. Łagodzenie brzmienia raportu może wynikać z toczących się nieoficjalnych rozmów – mówi dr Kister w rozmowie z tvp.info.


Raport ws. malezyjskiego boeinga. „Został trafiony przez obiekty lecące z ogromną prędkością”

Od pojawienia się informacji o katastrofie samolotu za najbardziej prawdopodobną wersję wydarzeń uznaje się zestrzelenie boeinga przez separatystów za pomocą rosyjskiego zestawu przeciwlotniczego Buk.

W poniedziałek BBC poinformowało, że dotarło do świadków, według których zestaw był obsługiwany przez żołnierzy rosyjskich. Mieli ich rozpoznać m.in. po mundurach oraz braku akcentu w języku rosyjskim. – Ciężko powiedzieć, kto zestrzelił samolot. Choć obsługa tego typu zestawów jest stosunkowo prosta, ktoś przecież musiał przeszkolić ekipę Buka – wyjaśnia dr Kister. Jego zdaniem Rosja prawdopodobnie dostarczyła zestaw separatystom.

Rosja nie skomentowała jeszcze wstępnych ustaleń holenderskich śledczych, opublikowanych we wtorek przez Radę ds. Bezpieczeństwa. Specjaliści twierdzą, że samolot rozpadł się w powietrzu, po tym gdy uderzył w niego przedmiot lecący z ogromną prędkością. – Bez wnikliwego śledztwa nie można wyciągać żadnych wniosków – uważa wiceszef Rosyjskiej Agencji Lotniczej Oleg Storczew.

Z kolei przedstawiciele prorosyjskich separatystów zaprzeczają, jakoby to oni zestrzelili samolot. - Rebelianci nie mają sprzętu, z którego przeprowadzono ostrzał – twierdzi premier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Aleksander Zacharczenko. Tymczasem jeszcze w dniu katastrofy separatyści umieścili na swoim profilu na Twitterze informację o zestrzeleniu samolotu. Kilka dni wcześniej chwalili się z kolei zdobyciem zestawu Buk.

teraz odtwarzane
„Udało się porozumieć z kilkoma krajami NATO ws. dostaw broni”

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej