Justyna Moniuszko spoczęła w Białymstoku

Stewardessa, spadochroniarka, Miss Politechniki śp. Justyna Moniuszko (fot. archiwum rodzinne/MON)

– Chociaż mogła umiejętnościami zawstydzić niejednego komandosa, to w czasie lotów mówiliśmy do niej córeczko, taka była dobra i serdeczna dla wszystkich – tak witał Justynę Moniuszko w Polsce premier Donald Tusk. We wtorek w rodzinnym Białymstoku odbyły się jej uroczystości pogrzebowe. Uczestniczyli w nich bliscy, znajomi, przyjaciele Justyny i Ci którzy usłyszeli o niej wtedy kiedy odeszła.

W sobotę 17 kwietnia okryta flagą narodową trumna z ciałem 25-letniej stewardessy, która 10 kwietnia zginęła w katastrofie prezydenckiego Tu-154 pod Smoleńskiem, została przewieziona z Warszawy do Białegostoku.

W kościele św. Maksymiliana Marii Kolbego zmarłą powitała rodzina, przyjaciele i setki mieszkańców miasta. Trumnę ustawiono najpierw na katafalku przed kościołem, gdzie wojsko i Straż Graniczna zaciągnęły wartę honorową, a następnie w kaplicy, gdzie do dnia pogrzebu można było zapalać znicze i składać hołd zmarłej.

Uroczystości pogrzebowe Justyny Moniuszko rozpoczęły się we wtorek o godz. 10 mszą świętą celebrowana według ceremoniału wojskowego. Przewodniczył jej arcybiskup senior Stanisław Szymecki. Kościół wypełniły tłumy młodzieży, m.in. harcerzy, w tym z drużyny, do której w przeszłości należała Justyna.

Po nabożeństwie kondukt żałobny z asystą wojskową Kompanii Reprezentacyjnej Pomorskiego Okręgu Wojskowego wraz z orkiestrą przeszedł na cmentarz miejski, gdzie zmarła została pochowana.

Justyna Moniuszko pochodziła z Białegostoku, tu kończyła szkołę podstawową i liceum. Należała do miejscowego aeroklubu, skakała ze spadochronem i zdobywała pierwsze doświadczenia szybowcowe. Studiowała na Politechnice Warszawskiej, na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa, wkrótce miała bronić pracę magisterską. W 2006 r. zdobyła tytuł miss tej uczelni.

Jako członek personelu pokładowego 36. SPLT latała z najważniejszymi osobami w kraju. – W czasie lotów, chociaż mogłaby niejednego komandosa zawstydzić umiejętnościami, mówiliśmy do niej wszyscy „córeczko”, bo taka była dobra i serdeczna dla wszystkich – tak wspominał ją premier Donald Tusk podczas ceremonii powitania trumien z ciałami ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.

źródło:

Zobacz więcej