Nie udało się wstrzymać eksmisji. 76-latka nieświadomie przepisała mieszkanie

Mieszkańcy bloku przy ul. Tarnowieckiej w Warszawie przez godzinę próbowali zablokować eksmisję. Po kilkudziesięciu minutach komornikowi wraz policjantami udało się wejść do mieszkania schorowanej 76-latki. Kobieta zaciągnęła pożyczkę i podpisała akt notarialny, z którego wynikało, że zrzeka się mieszkania.

Na miejscu eksmisji nie pojawił się wierzyciel, a jego pełnomocnik prawny. Sprawa jest o tyle istotna, że ten pierwszy mógłby powstrzymać proceder. Niestety, pełnomocnik wierzyciela powiedział TVP Info, że nie widzi żadnych wskazań, żeby taką eksmisję powstrzymać.

Sytuacja przy ul. Tarnowieckiej była jednak niepokojąca. W momencie, kiedy policja i komornik chcieli wejść do mieszkania, młodsza z lokatorek groziła, że popełni samobójstwo. Z kolei starszą kobietę zabrała karetka. Eksmisji nie pomogli powstrzymać mieszkańcy, którzy próbowali walczyć z policja i komornikiem przez około godzinę.

Matka z córką trafią do lokalu zastępczego. Tam mogą przebywać jednak tylko przez miesiąc, później są zdane same na siebie. – Wierzyciel wyznaczył mnie i mojej mamie pokój w hotelu na okres miesiąca – mówiła reporterce TVP Info Beata Myślińska, jedna z eksmitowanych mieszkanek. – Moja mam jest po dwóch udarach, z grupa inwalidzką – tłumaczyła załamana kobieta. Zdesperowana mieszkanka zadłużonego lokalu dodała, że nie dopuści do tego, żeby odebrano jej mieszkanie. – Szukam sprawiedliwości wszędzie, gdzie mogę – podkreśliła.

Niestety komornik, który dokonywał zajęcia lokalu przyznał, że egzekucji nie dało się uniknąć. – Ja nie mam ochoty jej wykonać, ale wierzyciel podtrzymuje wniosek – mówił komornik Ryszard Moryc.

Kobiety pożyczyły w firmie pożyczkowej 150 tys. zł. Nie były świadome, że tego, że podpisując akt notarialny zrzekają się prawa do mieszkania. Eksmisja była przekładana trzykrotnie, dziś ostatecznie doszła do skutku.

CZYTAJ TAKŻE Brutalna eksmisja w Krakowie: wyrzucili ich z domu, by zbudować drogę

źródło:
Zobacz więcej