RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Rakotwórcza chmura pod Poznaniem opanowana. „Tysiące niebezpiecznych środków chemicznych” w beczkach?

Od poniedziałku nad Komornikami w powiecie poznańskim unosiła się chmura rakotwórczych substancji. Wydostawały się one z rozszczelnionych beczek w magazynie po byłych Gminnych Spółdzielniach. We wtorek rano strażakom udało się zneutralizować niebezpieczeństwo, trwa wietrzenie magazynu. Okazuje się, że w miejscu tym od dawna istniało zagrożenie ekologiczne.

Rakotwórcze opary wydobywały się z hali po dach wypełnionej beczkami z niebezpiecznymi odpadami. W poniedziałek rozszczelniła się jedna z nich, we wtorek kolejna.

W poniedziałek po przebadaniu substancji okazało się, że jest to bromek kadmu. To bardzo niebezpieczna substancja dla płuc i nerek – podaje straż pożarna.

Sytuacja wydaje się być już opanowana, a dymiąca beczka z niebezpiecznymi odpadami została już zabezpieczona. Hala jest w tej chwili wietrzona. – To, co było niebezpieczne zostało zabezpieczone, nie ma dymienia, substancje się nie wydostają. Tych substancji w beczkach jest bardzo dużo, są to 92 grupy substancji, w których się mogą znajdować tysiące niebezpiecznych środków chemicznych – tłumaczy mł. bryg. Mirosław Hoffman, Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Pożar w hali z chemikaliami. „Kontenery strzelały jak bomby”

teraz odtwarzane
Strażacy opanowali sytuację. „Substancje się nie wydostają”

„Zgłaszaliśmy problem w starostwie”

– Odpady zgromadziła firma, która miała umowę ze starostwem powiatowym. Zauważyliśmy, że źle składuje te odpady. Były to bardzo źle zabezpieczone beczki – tłumaczyła Elżbieta Dziurka, właścicielka obiektu.

– Zgłaszaliśmy wielokrotnie nieprawidłowości w starostwie powiatowym w wydziale ochrony środowiska, ale mówiono nam, że tak musi być, że najpierw musi być zapełniony magazyn i dopiero potem zaczyna się wywózka – powiedziała właścicielka magazynów. – Dopiero trzeci donos do Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska spowodował kontrolę w tej firmie, która wykazała szereg nieprawidłowości – dodała Elżbieta Dziurka.

Problem z wywózką odpadów pojawił się w momencie, gdy firma została zamknięta, a jej właściciel został aresztowany. Jak opowiadała Elżbieta Dziurka, służby odpowiedzialne za ochronę środowiska nie miały pełnej wiedzy, jakie substancje znajdują się w beczkach, a mimo to pozwoliły na ich przechowywanie w bezpośrednim sąsiedztwie domów mieszkalnych.

Władze domagają się opróżnienia magazynu

Zarzuty odpierał wójt gminy, na terenie której doszło do wypadku. – Po roku działalności firmy okazało się, że nie jest ona prowadzona zgodnie z zasadami sztuki i obecnie toczy się postępowanie i powiat egzekwuje od właściciela firmy opróżnienie tego magazynu – zapewniał na antenie TVP Info Bogdan Kemnitz, wójt gminy Kleszczewa.

teraz odtwarzane
Rakotwórcza chmura pod Poznaniem. Urzędnicy nie dopełnili obowiązków?

źródło:
Zobacz więcej