Zakatowali taksówkarza dla 10 tys. zł? Jest akt oskarżenia

Jeden z oskarżonych o zabójstwo taksówkarza (fot. policja)

Dwaj młodzi mężczyźni zostali oskarżeni o brutalne zamordowanie w październiku 2013 r. stołecznego taksówkarza Jana B. – dowiedział się portal tvp.info. Zbrodnię miał obmyślić Mariusz O., który potrzebował gotówki. Od początku planował zwabienie taksówkarza w pułapkę i zdobycie jego trzyletniego mercedesa. Po zbrodni sprzedał samochód za 10 tys. zł. Teraz jemu i jego kompanowi Tomaszowi R. grozi dożywotnie więzienie.

Akt oskarżenia w sprawie tej głośnej zbrodni trafił do sądu w połowie lipca, ale prokuratura nie informowała o tym mediów. Głównym oskarżonym w sprawie jest 31-letni Mariusz O. , drobny przestępca pochodzący z okolic Grójca, poszukiwany wcześniej kilkoma listami gończymi za kradzieże i włamania na terenie całej Polski. Jak się okazało mężczyzna ukrywał się w wynajętym mieszkaniu na warszawskich Stegnach.

Według ustaleń śledczych, w drugiej połowie października wpadł na pomysł szybkiego zarobku. Przypomniał sobie, że jego znajomy taksówkarz Jan B., jeździ trzyletnim mercedesem. Postanowił więc zabić B. i zabrać mu auto.

Zwabiony w śmiertelną pułapkę

Jak ustalili prokuratorzy, 23 października 2013 r. Mariusz O. zadzwonił do Jana B. Zaproponował mu długi kurs poza Warszawę. Gdy taksówkarz przyjechał pod blok, w którym mieszkał O. ten zaprosił go na herbatę „przed długą trasą”. Ledwo Jan B. przekroczył prób mieszkania, gdy został zaatakowany.

CZYTAJ TAKŻE Chora psychicznie kobieta chciała zabić matkę i ciężko pobiła lekarkę w szpitalu

Z ustaleń prokuratury wynika, że napastnikami byli Mariusz O. i jego kompan Tomasz R. Ten ostatni w czasie śledztwa przekonywał, że nie wiedział o planowej zbrodni, której dokonał O. W każdym razie taksówkarz został kilkakrotnie uderzony butelką w głowę. Gdy jego opór zelżał nałożono mu na głowę torbę foliową, aby się udusił.

Po zabójstwie, ciało taksówkarza zostało zawinięte m.in. w dywan, który obłożono foliowymi torbami. Jak stwierdzili prokuratorzy, Mariusz O. planował je wywieźć w dogodnym terminie. Nie zdążył.

Zabójca został szybko namierzony

Żona Jana B. zaniepokojona zniknięciem męża zawiadomiła policję. Po trzech dniach funkcjonariusze ustalili adres na stołecznych Stegnach, pod który pojechał taksówkarz. Jako, że nikt nie otwierał mieszkania, skontaktowali się z właścicielem lokalu. Ten otworzył im drzwi. W mieszkaniu było pełno śladów krwi. Funkcjonariusze znaleźli też zapakowane ciało Jana B.

Od właściciela mieszkania dowiedzieli się, że to Mariusz O. wynajął lokal. Ten jednak zniknął.

Policjanci z wydziału ds. walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, ustalili jednak, że O. wynajął mieszkanie na Natolinie. Następnego dnia po odkryciu ciała O. został zatrzymany przez antyterrorystów. Razem z nim wpadła jego konkubina. Podczas przesłuchań O. próbował kręcić, ale w końcu się załamał i opowiedział o swojej zbrodni.

CZYTAJ TAKŻE Odnaleziono szczątki trzech osób. To ofiary wschodnich gangsterów związanych z „Mutantami”?

Zbrodnia za 10 tys. zł

Pod koniec października policjanci namierzyli i zatrzymali dwie osoby z okolic Wrocławia, do których trafił mercedes skradziony zabitemu taksówkarzowi. – Ustaliliśmy, że główny podejrzany Mariusz O. pojechał do Wrocławia, gdzie sprzedał auto znajomemu mężczyźnie za 10 tys. zł. Ten zaś odsprzedał samochód dalej, właścicielowi jednemu ze szrotów w okolicy Wrocławia, tym razem za 15 tys. zł. Obaj mężczyźni przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia. Osobny akt oskarżenia przeciwko tym podejrzanym też został skierowany do sądu, ale we Wrocławiu. Za paserstwo odpowie także konkubina Mariusza O. – powiedział tvp.info prok. Paweł Wierzchołowski, szef Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów.

Mariusz O. i Tomasz R. zostali oskarżeni o zabójstwo połączone z rozbojem, za co grozi od 12 lat do dożywocia. Razem z nimi na ławie oskarżonych zasiądzie także znajomy O. – mężczyzna, który zdaniem prokuratury, był w mieszkaniu wynajmowanym przez O., już po dokonaniu zbrodni i wiedział o zabójstwie, ale nie powiadomił o tym policji. Podejrzany przekonywał śledczych, że owszem był w mieszkaniu O., ale nie widział żadnych śladów morderstwa i nie miał pojęcia, że doszło do zabójstwa.

CZYTAJ TAKŻE Zamordował taksówkarza, sprzedał jego auto

Zobacz więcej