RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Strzały w szpitalu w Rudzie Śląskiej; jedna osoba nie żyje

Policyjne strzały w szpitalu w Rudzie Śląskiej. Zginął jeden z pacjentów. Wcześniej mężczyzna zachowywał się agresywnie, atakował personel. Lekarze wezwali policję, funkcjonariusze zmuszeni zostali do użycia broni wobec mężczyzny uzbrojonego w noże.

– Pacjent szpitala w nocy zaczął się zachowywać agresywnie, demolował pomieszczenia, ukradł z kuchni dwa noże. Personel szpitala nie dawał sobie z nim rady i wezwał policję – informował reporter TVP Info Łukasz Miąsik.

Funkcjonariusze mieli kłopoty z okiełznaniem mężczyzny uzbrojonego w noże, który wpadł w furię. Nie pomogło ani użycie gazu łzawiącego, ani policyjnej pałki. W końcu policjanci musieli użyć broni. Ranny w nogę pacjent nadal atakował. Wtedy oddano drugi strzał. – Ranny mężczyzna natychmiast trafił na stół operacyjny, nie udało się go uratować – relacjonował Łukasz Miąsik.

Prokurator zbada okoliczności zdarzenia

Lekarze z rudzkiego szpitala nie chcieli we wtorek mówić o przyczynach zgonu i o wcześniejszym zachowaniu pacjenta. Jak mówił podczas wtorkowego briefingu p.o. zastępca dyrektora szpitala Adam Furmaniuk, będzie to wyjaśniane m.in. na podstawie sekcji zwłok. Dodał, że okolicznościami zdarzenia zajmuje się prokurator.

Jak informował rzecznik śląskiej policji podinspektor Andrzej Gąska, policjanci zostali wezwani do szpitala w poniedziałek przed godz. 22. Prośba dotyczyła interwencji wobec agresywnie zachowującego się pacjenta.

Mężczyzna był po operacji

Według relacji Gąski 56-latek przebywał w szpitalu po zabiegu operacyjnym. W poniedziałek wieczorem wyrwał sobie dreny i wybiegł z oddziału, wybijając po drodze ręką szybę w drzwiach. Uciekł do pomieszczeń kuchennych, gdzie znalazł dwa noże. Jak mówił rzecznik, swoim zachowaniem zaczął zagrażać personelowi i pacjentom.

– Policjanci wezwali go do odrzucenia noży i podporządkowania się ich poleceniom. Efekt był jednak przeciwny - pacjent zaczął zachowywać się jeszcze bardziej agresywnie – relacjonował Gąska.

CZYTAJ TAKŻE Hajdas: często policja ma ułamki sekund, by zdecydować, czy użyć broni

Policja użyła broni

Funkcjonariusze dwukrotnie użyli gazu obezwładniającego, a potem też pałki. Nie przyniosło to rezultatu. Gdy mężczyzna zaatakował policjanta, rzucając się w jego stronę z nożami, drugi funkcjonariusz oddał strzał, raniąc go w udo. Nie powstrzymało to jednak atakującego. Padł drugi strzał, w miednicę. Dopiero wówczas obezwładnienie 56-latka było możliwe.

Agresywny pacjent zmarł

Jak powiedział Gąska, mężczyzna został natychmiast przewieziony na salę operacyjną. – O godz. 2.30 dostaliśmy informację, że pacjent zmarł. W tej sytuacji na pewno prokuratura zarządzi sekcję zwłok, żeby wyjaśnić, co było bezpośrednią przyczyną śmierci. Odniesione rany nie wydawały się specjalnie zagrażające życiu – mówił policjant.

Śledczy zbadają powody zachowania mężczyzny

Jak dodał, śledczy będą najpewniej starali się wyjaśniać powody agresywnego zachowania mężczyzny. 56-latek był mieszkańcem Rudy Śląskiej, nie był wcześniej notowany przez policję.

Podczas wtorkowego briefingu p.o. zastępcy dyrektora rudzkiego szpitala uściślił, że 56-latek był pacjentem oddziału chirurgicznego. Lekarz nie wiedział, w jakich okolicznościach pacjent trafił do szpitala, a także czy w poniedziałek wieczorem mógł być np. pod wpływem leków. Podkreślił, że podczas zdarzenia „zostały zachowane wszelkie procedury bezpieczeństwa”, m.in. wezwano policję.

– Jesteśmy wstrząśnięci tą informacją, dlatego że przede wszystkim myśleliśmy o niebezpieczeństwie, jakie wynikało z tej sytuacji. Było ewidentne zagrożenie życia i zdrowia pacjentów oraz personelu medycznego – zaznaczył Furmaniuk. Dodał, że tylko dzięki przybyciu policji nie było żadnych ofiar po stronie pacjentów.

Analizą zdarzenia - poza policją i prokuraturą - ma się zająć szpitalny zespół ds. zdarzeń niepożądanych.

CZYTAJ TAKŻE Ekspert ds. bezpieczeństwa o wydarzeniach w Rudzie Śląskiej: broń palna środkiem ostatecznym

źródło:
Zobacz więcej