Coraz tłoczniej na lotniskach. Czy sytuacja z Barcelony będzie się powtarzać?

Samolot rosyjskich linii lotniczych podchodzi do lądowania w Barcelonie, w ostatniej chwili odchodzi na drugi krąg. Na pasie pojawił się bowiem argentyński Airbus A340-300. O sekundach, które dzieliły od tragedii mówi dziś cały świat. Czy ekstremalne lądowania będą przytrafiać się częściej?

Nie wiadomo, dlaczego dwa samoloty znalazły się, a raczej miały się znaleźć w tym samym miejscu na pasie startowym barcelońskiego lotniska. Wszystko mogło skończyć się jak w przypadku najtragiczniejszej w historii katastrofy lotniczej na Wyspach Kanaryjskich, gdy na jednym pasie zderzyły się lądujący samolot i ten, który dopiero kołował. Na szczęście w Barcelonie dramatu nie było, ale jak to możliwe przy precyzyjnym zarządzaniu lotami?

– Do tej sytuacji mogło dojść mniej więcej tak samo, jak może dojść do wjechania na czerwonym świetle na skrzyżowanie. Prawdopodobnie pilot przegapił komendę, która padła od kontrolera ruchu – komentuje Leszek Chorzewski, ekspert lotniczy.

To się będzie częściej zdarzać?

Nad Europą lata coraz więcej samolotów: w tej chwili ponad dziesięć tysięcy. Jeśli pilot o czymś zapomni, albo coś przeoczy, wieża kontrolna musi go o tym natychmiast poinformować. Zero zaufania i ciągła kontrola.

Wieża Kontroli Lotów Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej pracuje dwadzieścia cztery godziny na dobę. Pół tysiąca operacji dziennie oznacza ogromną odpowiedzialność pracowników. Trzeba być wyjątkowo czujnym.

– Był taki przypadek, gdy kontroler obserwując samolot na podejściu do lądowania stwierdził, że ten nie ma wypuszczonego podwozia. Wobec tego poinformował pilota, który odszedł w ostatniej chwili na drugie okrążenie – wspomina Jerzy Lisowski, dyrektor Biura Służb Ruchu Lotniczego PAŻP.

Przyszli piloci – poza teorią i obsługą maszyn – uczą się walki z rutyną na symulatorze, a dopiero później w powietrzu. Ważna jest jeszcze kooperacja w kokpicie – najlepiej na skinienie głowy, bez słów. – Jeżeli ta współpraca jest prawidłowa, to jest dobrze, ale jeśli dwóch pilotów skupi się na jednej czynności, to coś w trakcie zostanie pominięte – podkreśla Jan Junczyk ze szkoły awiacji.

Błędy, które dramatycznie zapisały się w historii

Do zderzenia dwóch samolotów na pasie startowym doszło m.in. na Teneryfie w 1977 roku. Później okazało się, że doszło do zakłóceń sygnałów radiowych między samolotami i wieżą.

– Doszło do tego we mgle, ale kontrolerzy ruchu wydali sprzeczne decyzje, które doprowadziły do śmierci ponad 500 osób – wspomina Leszek Chorzewski.

Prawdopodobnie błędy pilota były przyczyną dramatu na południu Niemiec w lipcu 2002 roku. Rosyjski Tupolew TU-154 znajdował się na tej samej wysokości, co samolot hiszpańskich linii lotniczych. Włączyły się ostrzegawcze systemy TCASA.

Samolot z Hiszpanii zareagował – obniżył pułap. Pilot z Rosji zignorował ostrzeżenia i zgodnie z poleceniem z wieży – zmienił położenie. Doszło do zderzenia. W katastrofie zginęło 71 osób, w tym 46 dzieci. Tomasz Hypki ze „Skrzydlatej Polski” zwraca uwagę, że pilot mógł nie zrozumieć komunikatu.

CZYTAJ TAKŻE: Zniknęły z radarów; największe wypadki lotnicze

źródło:
Zobacz więcej