Mafia węglowa, spisek kelnerów? Kto w tej aferze pociąga za sznurki?

Mafia węglowa z rosyjskim tropem w tle czy spisek kelnerów? Prokuratura bada obecnie dwa główne wątki, które mogą doprowadzić do rozwiązania zagadki, kto stoi za aferą podsłuchową.

Jak powiedziała na antenie TVP Info rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur, prokuratura nie może komentować doniesień medialnych ze względu na prowadzone obecnie śledztwo. – Ja przypomnę, my prowadzimy dwa śledztwa. Jedno dotyczące ewentualnego przekroczenia uprawnień przez byłego wiceministra finansów, a drugie już bezpośrednio odnoszące się do tzw. afery podsłuchowej, czyli z zawiadomienia dwóch osób, pana Sienkiewicza i Zawadki, w sprawie nielegalnych podsłuchów i publikowania tych nielegalnych podsłuchów – mówi Mazur i dodaje, że jedna osoba została już w tej sprawie zatrzymana. – Osoba usłyszała już w tej sprawie zarzuty, właśnie nagrywania i upubliczniania tych nielegalnych podsłuchów – mówi Mazur. Rzeczniczka tłumaczy, że zatrzymana osoba sama podjęła działania „w celu nagrania osób, które przebywały w restauracji, następnie komuś te nagrania przekazała”. – Musimy pamiętać, że wolność komunikowania się, jest jedną z konstytucyjnych wolności człowieka – dodała Mazur.

Echa akcji ABW

Rzeczniczka odniosła się również do pytania o przekazanie opinii publicznej nagrań z akcji ABW w siedzibie tygodnika „Wprost”. – My te nagania państwu przekażemy, proszę dać nam trochę czasu. Te nagrania musza być na spokojnie przez prokuratorów obejrzane, było wiele uwag, również krytycznych, to nie jest tak, że odcinamy się od tych uwag, chcemy przeanalizować te nagrania na spokojnie – mówi Mazur i dodaje, że jeszcze jest za wcześnie, aby mówić o wnioskach w tej sprawie.

Musimy pamiętać, że wolność komunikowania się, jest jedną z konstytucyjnych wolności człowieka

Węgiel czy kelner?

Obecnie w tzw. aferze podsłuchowej rozważane są dwa główne wątki, które mogą prowadzić do źródła nielegalnych nagrań. Jak podaje „Puls Biznesu” afera podsłuchowa mogła mieć swój początek w nieistniejącej już warszawskiej restauracji „Lemongrass”, gdzie spotykali się niegdyś politycy PO, a także biznesmeni. Do zamknięcia restauracji doszło, po tym, jak służby ostrzegły polityków, że mogą za nią stać Rosjanie podejrzewani o kontakt z ich rodzimymi służbami. Właśnie w tej restauracji menedżerem był Łukasz N., zatrzymany w związku z aferą podsłuchową. Po jej zamknięciu przeszedł do restauracji Sowa & Przyjaciele, w której nagrano obie opublikowane rozmowy.

Według „Pulsu Biznesu” nagrania mogły wypłynąć teraz, ze względu na wojnę wypowiedzianą przez rząd premiera Tuska nielegalnym importerom węgla. Istotnym czynnikiem jest fakt, że Polska w części importuje ten surowiec z Rosji. Jest on o 30 proc. tańszy. Rosnącemu importowi legalnemu towarzyszy nielegalny. MSW potwierdza, że 6 czerwca Bartłomiej Sienkiewicz przekazał premierowi raport, w którym analizowano czy duża skala importu węgla z Rosji nie wiąże się ze wzrostem działalności przestępczej.

Drugim tropem poszli dziennikarze „Gazety Wyborczej”, według których troje kelnerów stworzyło „studio nagrań” w lokalach, w których spotykali się urzędnicy i politycy, a potem sprzedawali podsłuchy zainteresowanym biznesmenom. Wiadomo jedynie, że podejrzewani kelnerzy pracowali w warszawskich restauracjach: Sowa & Przyjaciele (skąd pochodzą nagrania rozmów szefa MSW z prezesem NBP i b. ministra transportu z b. wiceministrem finansów), Amber Room w pałacyku Sobańskich (tam nagrano rozmowę ministra spraw zagranicznych z ministrem finansów) oraz Osteria (gdzie miał się spotkać rzecznik rządu Paweł Graś z prezesem Orlenu Jackiem Krawcem).

Co na to sami zainteresowani?

Były minister finansów Jacek Rostowski odmówił komentowania „nielegalnego, wynikającego z przestępstwa nagrania”. Rostowski nie wykluczył złożenia skargi do prokuratury w związku z nagraniem i rozpowszechnieniem rozmowy, ponieważ w jego opinii rozpowszechnienie nagrania „prawdopodobnie także jest przestępstwem”.

Z kolei szef MSZ Radosław Sikorski uważa, że „rząd został zaatakowany przez zorganizowaną grupę przestępczą”. – Jeszcze nie mamy pewności, kto za nią stoi. Ale mam nadzieję, że jej członkowie i ich mocodawcy zostaną zidentyfikowani i ukarani – podkreślił Sikorski.

Marek Belka stwierdził, że nie widzi powodów, aby podać się do dymisji. – Taśmy są pewnym niemiłym incydentem, który pokonamy. To są dorośli ludzie, niech się pan nie martwi. To było ćwiczenie czysto teoretyczne, nie przyszło nam do głowy, by tę rozmowę kontynuować – mówił belka w rozmowie z z Piotrem Kraśko.

Po upublicznieniu stenogramu z nagrania rozmowy Sławomira Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem, były minister transportu podjął decyzję o wycofaniu się z życia publicznego. – Kariera Sławomira Nowaka zakończyła się definitywnie. Tak długo jak będę premierem nie będziemy współpracować – potwierdził decyzję Nowaka premier Donald Tusk.

Co dalej?

Rząd próbuje się tłumaczyć, opozycja zgodnie chce zmian, choć różni się w szczegółach. SLD mówi o wcześniejszych wyborach, PiS jest za, ale uważa, że powinien je przeprowadzić rząd techniczny. Zgodni są w jednym: rząd wybrał ratowanie poprzez obciążanie.

CZYTAJ TAKŻE – „To scenariusz destabilizacji państwa. Prezydent nie może spać spokojnie”

Co jeszcze ujawnią taśmy? (fot. flickr.com/wikimedia.org/PAP/Radek Pietruszka)

źródło:
Zobacz więcej