RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Kiedy dziennikarz mówi: tu jest tajemnica źródła, nikt nie ma prawa dotknąć nagrań”

– Sylwester Latkowski nie wiedział, bo nie badał taśm pod tym kątem, czy znajduje się na nich informacja o źródle. W momencie, kiedy dziennikarz wskazuje: tu jest tajemnica źródła, nikt, nawet sąd, nie ma prawa dotknąć nagrań – powiedział mecenas Jacek Kondracki, pełnomocnik tygodnika „Wprost”, który był gościem programu „Debata Info”.

Kondracki przekazał w sobotę przed południem prokuraturze nagrania z nielegalnych podsłuchów rozmów polityków i szefa NBP.

Po tym, jak w ubiegłą sobotę tygodnik „Wprost” upublicznił nagrania, w środę do redakcji weszli funkcjonariusze ABW. Redaktor naczelny „Wprost” Sylwester Latkowski zapowiedział, że redakcja przekaże prokuratorom nośnik z nagraniem, gdy tylko upewni się, że nie naraża to źródła informacji.

CZYTAJ TAKŻE Nośnik z nagraniami już w prokuraturze

„Weryfikatorem może być tylko sąd”

Mecenas Kondracki na antenie TVP Info mówił, że Latkowski w środę nie wiedział jeszcze, czy na nagraniach znajduje się informacja o źródle. – Stąd moja zdroworozsądkowa propozycja, że odkładamy wydanie nagrań do soboty, a w tym czasie Latkowski dokonuje badania materiału – powiedział.

Dr Łukasz Chojniak, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego, nie zgodził się z Kondrackim. – Moja ocena jest zbieżna z tym, co mówił prokurator generalny i ministerstwo sprawiedliwości. Weryfikatorem tego, czy w materiale znajduje się tajemnica źródła, może być tylko sąd – wyjaśnił.

teraz odtwarzane
„Weryfikatorem tajemnicy źródła może być tylko sąd”

Karnista wytłumaczył, że nie można zdać się tylko na dzierżyciela tajemnicy, obojętnie, czy to jest tajemnica adwokacka czy dziennikarska. – Bo w takim wypadku organy prowadzące postępowanie znajdują się w całkowitym impasie i muszą się poddać. Rozstrzygnięcie powinno się odbyć w sądzie, a nie na korytarzach redakcji – dodał.

Tajemnica względna i bezwzględna

Mecenas Kondracki odpowiedział, że wtedy tajemnica dziennikarska stałaby się względna, bo sąd miałby do niej dostęp.

– Bo jakie mogły być losy owej tajemnicy. Sąd stwierdza, że w materiale nie ma tajemnicy informatora. To podlega natychmiastowemu przekazaniu prokuraturze i staje się materiałem postępowania przygotowawczego. Składamy zażalenie i sąd drugiej instancji mówi, że sąd pierwszej instancji popełnił błąd. Tam jest informacja o informatorze. No i co w takim razie tajemnicą bezwzględną – zastanawiał się Kondracki.

źródło:
Zobacz więcej