RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Prokuratura apeluje do ofiar porwań: zgłaszajcie się, przerwaliśmy bandycką solidarność

Jeden z zatrzymanych członków gangu porywaczy (fot. policja)
Jeden z zatrzymanych członków gangu porywaczy (fot. policja)

– Mamy realną szansę na rozwiązanie sprawy kilkunastu porwań, do jakich doszło w stolicy i okolicach w latach 2002-2005. W związku z rozbiciem gangsterskiej solidarności, apelujemy do wszystkich ofiar takich przestępstw. Wiemy, że wiele podobnych uprowadzeń nie było zgłaszanych policji, ze strachu przed zemstą gangsterów – z takim apelem zwracają się warszawscy śledczy do ofiar gangu obcinaczy palców. W ostatnich dniach zatrzymano liderów tej grupy m.in. Wojciecha S. ps. Wojtas i Rafała B. ps. Bukaciak.

Policjanci i prokuratorzy nie kryją, że w śledztwie dotyczącym porwań sprzed dekady doszło do znaczącego przełomu. Dzięki zeznaniom skruszonych przestępców, którzy byli zamieszani w uprowadzenia udało się ustalić okoliczności dwóch pierwszych porwań, których dokonała banda zwana później „obcinaczami palców”.

– Można powiedzieć, że znamy teraz składy osobowe przy wiele uprowadzeniach. To porażająca wiedza. W zeznaniach jest mowa o bardzo brutalnym traktowaniu ofiar. Potrzebujemy jednak czasu, aby przekuć naszą wiedzę w mocny materiał dowodowy. Dlatego liczymy także na współpracę osób, które były porwane i ich bliskich, bo wiemy, że wiele porwań nie było zgłaszanych policji. Teraz wszyscy ci ludzie są już za kratami – mówi śledczy stołecznego wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną i korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.



Mechanik do zadań specjalnych

Głównym podejrzanym jest 39-letni Wojciech S. ps. Wojtas vel. Kierownik. Ten mechanik silników samochodowych z warszawskiego Mokotowa był, zdaniem prokuratury, jednym z inicjatorów stworzenia gangu porywającego ludzi dla okupu. Pod koniec 2002 r. miał wejść w komitywę z Grzegorzem K. ps. Ojciec i razem stworzyli gang kidnaperów. W październiku 2004 r. „Wojtas” brał udział w próbie porwania niejakiego „Siwego”. Mężczyzna ten współpracował z wymiarem sprawiedliwości i prawdopodobnie miał zniknąć na zawsze. Moment porwania widzieli policjanci, którzy przypadkiem byli w okolicy. Wojciech S. trafił do aresztu, który opuścił po roku.

Z informacji operacyjnych policji wynika, że razem z Arturem N. ps. Archi byli zaufanymi bossów gangu mokotowskiego: „Korka” i „Daksa”. Mieli nawet realizować zdania specjalne, w tym kierować potyczkami z konkurentami.

W półświatku Wojciech S. uchodzi za specjalistę od mokrej roboty. To on, według policjantów, miał kierować wojną gangu mokotowskiego z innymi bandami stołecznego podziemia kryminalnego. Przypisuje mu się także udział w grupie, która planowała na przełomie 2007 i 2008 roku zamachy na prokuratorów i policjantów rozpracowujących gang mokotowski. Na celowniku gangsterów znalazło się dwóch ostrołęckich i dwóch warszawskich prokuratorów oraz policjanci z CBŚ. Gangsterzy chcieli nawet porwać jednego z oficerów CBŚ, aby torturami wymusić wszystko, co wie o sprawie. Później policjant zostałby brutalnie zamordowany.

Desperado

Rafał B. to gangster z cienia półświatka. W 2010 r. wyszedł z więzienia, w którym spędził kilka lat m.in. za wymuszenia haraczy i rozboje. Po wyjściu na wolność oficjalnie razem z Łukaszem A. zaczął prowadzić warsztat samochodowy. W półświatku pojawiły się informacje, że źle traktuje swoich dawnych kolegów z kryminalnego podziemia. Jednocześnie to właśnie „Bukaciak” miał przejąć kontrolę nad niedobitkami gangu „Szkatuły”, który był jego bliskim kompanem.

Rozpracowywana przez stołeczną prokuraturę apelacyjną grupa Rafała B. ps. Bukaciak, czuła się przez wiele miesięcy ubiegłego roku niemal bezkarna, bo w Konstancinie nikt nie chciał zeznawać w sprawie zastraszeń czy haraczy. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy 6 września 2013 r. zatrzymano Rafała B. oraz dwóch jego kompanów. Całej trójce przedstawiono zarzuty dotyczące wymuszeń rozbójniczych.

Na początku grudnia 2013 r. policjanci odkryli w garażu w Konstancie-Jeziornie przestępczy arsenał zawierający 26 sztuk broni, w tym szturmowe kałasznikowy, skorpiony i pistolety CZ z tłumikami. W tym samym czasie w wynajętym mieszkaniu zatrzymano nowych liderów grupy gangu „Bukaciaka”: 35-letniego Daniela G. ps. Gosik, 28-letniego Daniela Ł. ps. Łoniu i 30-letniego Artura S. W okolicach Poznania zatrzymano kolejnych trzech gangsterów, którzy właśnie zajęci byli sprzedażą blisko 12 kg marihuany. W lutym br. zatrzymano kolejne siedem osób.



Zwyrodniały gang


Gang „obcinaczy placów” dokonał w latach 2002-2005, co najmniej 20 uprowadzeń. Ciał dwojga zakładników – hinduskiego biznesmena i córki podwarszawskiego przedsiębiorcy – nie odnaleziono do dzisiaj. Pod koniec 2008 r. zmarł jeden z mężczyzn porwanych przez zwyrodnialców, zostawiając żonę z trójką małych dzieci. – Nigdy nie zapomnę tego koszmaru i ich śmiechów, gdy bili mnie młotkiem po głowie czy strzelali z pistoletu bez amunicji. Podupadłem na zdrowiu, a jeszcze cały czas dostaje smsy z pogróżkami – opowiadał przed śmiercią podwarszawski biznesmen.

Zdaniem warszawskiej prokuratury apelacyjnej, banda zarobiła na kidnapingu co najmniej 7 milionów złotych. Przed warszawskim sądem toczy się już proces siedmiu oskarżonych członków grupy. Również oni nie odpowiadają za zabójstwa ani ciężkie uszkodzenia ciała.

CZYTAJ TAKŻE: Bliski finał śledztwa ws. „obcinaczy palców”

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej