Umorzono sprawę ataku na rosyjską ambasadę i spalenia policyjnej budki

Płonąca budka policyjna podczas Marszu Niepodległości przed ambasadą Rosji (fot. PAP/Pawel Kula)

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie uszkodzenia obiektów ambasady Federacji Rosyjskiej w czasie Marszu Niepodległości 11 listopada 2013 r.– dowiedział się portal tvp.info. Rosjanie do połowy maja nie złożyli wniosku o ściganie sprawców. W sprawie zajść pod ambasadą oskarżono jedną osobę – Kamila Z. Odpowie on jednak „tylko” za podpalenie altanki śmietnikowej obok placówki. Nie ustalono, kto spalił policyjną budkę wartowniczą.

– W sprawie tzw. incydentu przed ambasadą Federacji Rosyjskiej w dniu 11 listopada 2013 r. skierowaliśmy akt oskarżenia przeciwko jednej osobie – Kamilowi Z. Jest od podejrzany o zniszczenie altanki śmietnikowej przy ul. Spacerowej. W wątku dotyczącym spalenia policyjnej budki wartowniczej śledztwo przeciwko Kamilowi Z. zostało umorzone z braku dowodów. Zebrany materiał dowodowy nie wykazał, aby odpowiadał on za ten czyn – mówi prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

– Jednocześnie umorzono śledztwo w sprawie uszkodzenia obiektów ambasady Federacji Rosyjskiej. Powodem takiej decyzji był brak wniosku strony rosyjskiej o ściganie tego przestępstwa. Zgodnie z polskim prawem przestępstwo zniszczenia mienia jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego. Wysłaliśmy zapytanie czy przedstawiciele ambasady są zainteresowani podjęciem takich kroków. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi – dodała prokurator.

Atak na ambasadę

Kamil Z., ps. Zbroja został zatrzymany za podpalenie policyjnej budki i altany śmietnikowej tuż po Marszu Niepodległości. Opuścił areszt po dwóch miesiącach, po tym jak wpłacił poręczenie majątkowe. Mężczyzna, związany z ruchem narodowym nie przyznaje się do zarzutów.

Do spalenia budki strażniczej i „ataku” na ambasadę doszło podczas Marszu Niepodległości w dniu 11 listopada 2013 r. Gdy demonstranci szli ulicą, na tyłach ambasady Federacji Rosyjskiej, w kierunku placówki dyplomatycznej poleciały petardy, race i kamienie. Wówczas to podpalono budkę strażniczą oraz śmietnik w jednej z okolicznych kamienic.

Po tych incydentach Rosja zażądała przeprosin, a strona polska wyraziła ubolewanie z powodu naruszenia terenu ambasady. Kilkanaście dni po incydencie przedstawiciele ambasady podali, że straty spowodowane przez demonstrantów 11 listopada wyniosły 11 tysięcy dolarów. Uczestnicy Marszu Niepodległości, zdaniem Rosjan, uszkodzili bramę placówki, trzy samochody i domofon, a poza głównym budynkiem ambasady miały zostać też uszkodzone Biuro Handlowe i Rosyjskie Centrum Naukowo-Kulturalne.

CZYTAJ TAKŻE Budżet państwa pokryje straty ambasady Rosji

Zobacz więcej