RAPORT

Kampania 2020

Dziesięć lat bez Jacka Kaczmarskiego; rocznica śmierci poety i barda

– Kto się rozczarowuje wolnością, ten ją zdradza i sam sobie wystawia świadectwo skretynienia – tak mówił poeta, prozaik, gitarzysta, bard, autor tekstów piosenek – Jacek Kaczmarski. Zmarł 10 lat temu, 10 kwietnia 2004 r. Jego najsłynniejsze utwory, m.in. „Mury”, „Obława”, były dla wielu Polaków ważnymi protest songami, wymierzonymi w komunistyczną władzę.

Uznawany za „barda Solidarności”, poeta śpiewał utwory o politycznym i wolnościowym charakterze, będące głosem antykomunistycznej opozycji. „Wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat – nawoływał w jednym ze swoich najsłynniejszych utworów („Mury”).

Sam Kaczmarski nie przepadał jednak za zaszufladkowaniem go jako politycznego śpiewaka okresu stanu wojennego. Jego twórczość była przede wszystkim poetycka, podejmująca uniwersalne tematy, jak wolność czy też rola artysty w życiu społecznym. – Poezja nie służy ułatwianiu życia ludziom. Otwiera im oczy na pewne aspekty istnienia – mówił w 1997 roku w wywiadzie udzielonym czasopismu „Kruk”.

”Mury” hymnem „Solidarności”

Urodził się w 22 marca 1957 r. w Warszawie. Uczył się w XV Liceum Ogólnokształcącym im. Narcyzy Żmichowskiej, studiował na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Zadebiutował na Warszawskim Jarmarku Piosenki (1976). Na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie zdobył w 1977 r. nagrodę za utwór „Obława”. Trzy lata później napisał – wraz z Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim – program poetycki „Mury”. Pieśń tytułowa, inspirowana piosenką katalońskiego barda Lluisa Llacha, okazała się najsłynniejszym utworem Kaczmarskiego.

Piosenka stała się hymnem Solidarności i symbolem antykomunistycznej opozycji. Jej pełną nadziei w zwycięstwo nad reżimem pieśń kończy jednak pesymistyczna zwrotka, w której poeta śpiewa: „A mury rosną, rosną, rosną, łańcuch kołysze się u nóg”.

Poezja nie służy ułatwianiu życia ludziom. Otwiera im oczy na pewne aspekty istnienia

Lata emigracji

Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 r. zastało Kaczmarskiego we Francji, gdzie koncertował wraz z Gintrowskim i Łapińskim. Od tego czasu artysta przebywał na emigracji. Pracował m.in. w Radiu Wolna Europa, koncertował w Europie, Ameryce i Australii, na rzecz podziemnej Solidarności. Każda kaseta z koncertu przeszmuglowana do Polski stawała się wydarzeniem.

W swojej twórczości muzycznej Kaczmarski przez długi czas pozostawał pod wpływem Włodzimierza Wysockiego, od którego zaczerpnął charakterystyczny, rwany styl gry na gitarze. – Po spotkaniu z Wysockim w 1974 r. zrozumiałem, że piosenka nie jest jedynie umiejętnością napisania tekstu i skomponowania muzyki. Może być sposobem wyrażania najgłębszych, najbardziej podstawowych treści – mówił w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność”. Rosyjskiemu pieśniarzowi poświęcił kompozycję „Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego”. Inspirował się również twórczością Bułata Okudżawy, Georgesa Brassensa i Boba Dylana.

Nie tylko muzyka

Po powrocie do Polski w 1990 r. Kaczmarski nagrał płytę „Wojna postu z Karnawałem”. W sumie jest autorem 23 albumów m.in. „Sarmatia”, „Między nami”, „Dwie skały”, „Mimochodem”. W 2001 r. otrzymał Złotą Płytę za sukces koncertowego albumu „Live”.

Kaczmarski pisał też powieści. Wśród bardziej znanych są: „Plaża dla psów”, „O aniołach innym razem” i „Napój Ananków”. Wydał także osiem tomików poezji, m.in. „Wiersze i Piosenki”, „Rozbite Oddziały” i „Tunel”.

W 1995 r. zamieszkał z rodziną w Australii, skąd przyjeżdżał do Polski na koncerty. Nowe utwory znalazły się na płytach „Między nami” (1997) i „Dwie skały” (1999). W 2000 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Rok później świętował 25-lecie działalności twórczej.

(fot. flickr.com/aesedepece)

Zabił go rak krtani

W 2002 r. wykryto u artysty raka krtani. Przeszedł operację w Innsbrucku. Na wieść o jego chorobie w wielu miastach Polski zorganizowano koncerty i akcje charytatywne, z których dochody przeznaczono na leczenie artysty. W 2004 r. Kaczmarski otrzymał nagrodę Fryderyka za całokształt twórczości, ale nie był już w stanie odebrać jej osobiście.

Trzy godziny przed śmiercią, 10 kwietnia 2004 r., w Wielką Sobotę, w szpitalu w Gdańsku został ochrzczony w wyznaniu rzymskokatolickim. Jego prochy są pochowane na warszawskich Powązkach Wojskowych.

CZYTAJ TAKŻE: Przemysław Gintrowski nie żyje

źródło:

Zobacz więcej