RAPORT

Wojna na Ukrainie

90 proc. miłości i 10 proc. makaronu; w co wierzą pastafarianie?

Latający Potwór Spaghetti (ang. Flying Spaghetti Monster) cieszy się coraz większą popularnością (fot flickr.com/Kenny Louie )
Latający Potwór Spaghetti (ang. Flying Spaghetti Monster) cieszy się coraz większą popularnością (fot flickr.com/Kenny Louie )

Choć wiele osób nie traktuje ich poważnie, to pastafarianie mają szansę stać się oficjalnym wyznaniem. To nie żart. Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję ministra administracji i cyfryzacji o niewpisaniu wiary w Latającego Potwora Spaghetti do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych. To na nowo otwiera drogę do jej rejestracji. Na czym w właściwie polega wiara pastafarian? Okazuje się, że to absolutnie poważna sprawa.

Religioznawcy często określają pastafarianizm jako parodię religijną, jednak jego wyznawcy zdecydowanie nie zgadzają się z taką kategoryzacją. Kościół Latającego Potwora Spaghetti niezmiennie twierdzi, że nie jest formą żartu i powinno się traktować go z należytą powagą i szacunkiem.

Prorok Bobby Henderson

W porównaniu do chrześcijaństwa czy judaizmu pastafarianizm jest młodą religią – jego „narodziny” nastąpiły w 2005 roku. Wszystko za sprawą fizyka Bobby'ego Hendersona. To właśnie on napisał list do Rady Edukacji w stanie Kansas, który zapoczątkował dyskusję na temat systemu edukacji. Zaczęło się od debaty na temat przyznania teorii inteligentnego projektu równouprawnienia względem teorii ewolucji na lekcjach biologii. Henderson zażądał aby uczono również o Latającym Potworze Spaghetti, który miał stworzyć wszechświat.

Jezus synem Latającego Potwora Spaghetti. Nie? Udowodnij

Henderson opublikował swoje postulaty na stronie venganza.org, która zyskała popularność, kiedy ogłoszono informację o możliwości wygrania 250 tys. dolarów. Wygrana miała trafić do osoby, która udowodni, że Jezus nie był synem Latającego Potwora Spaghetti. Wyznanie zaczęło cieszyć się coraz większą popularnością.

Jeśli ktoś we mnie nie wierzy to spoko. Naprawdę, nie jestem przecież próżny

– Kanon wiary jest luźny, nie mamy dogmatów jako religia. Podstawową zasadą jest nie czynić drugiemu człowiekowi, tego co sam by nie chciał, żeby mu uczyniono. Najważniejsze to 90 proc. miłości i 10 proc. makaronu – mówił w TVP Info Andrzej Kuliński, rzecznik pastafarian.

Oto główne założenia pastafarian:

– Świat został stworzony przez LPS, który zaczął od gór, drzew i karła. Do aktu stworzenia doszło pod wpływem alkoholu. Każdy, kto powoła się na dowody na rzecz ewolucji jest w błędzie – zostały one podłożone przez Potwora.
– Piraci (uznawani za świętych) odgrywają niezwykle ważną rolę w historii ludzkości – to właśnie od nich mieli ewoluować ludzie. 95 proc. ludzkiego DNA ma być dzielone z małpami, zaś 99,9 proc. właśnie z piratami.
– Wszelkie nieszczęścia, które nawiedzają Ziemię (od globalnego ocieplenia, trzęsień ziemi i huraganów) są spowodowane spadkiem liczby piratów.
– Potwór ma kontynuować kierowanie sprawami ludzkimi poprzez swą makaronową mackę.
– Pastafarianie będą cieszyć się w niebie rozrywkami takimi, jak wulkan piwny czy striptiz. Będzie w nim również rzeka whisky, bagna likieru, ciepłej czekolady i ajerkoniaku.
– W każdy piątek pastafarianie obchodzą święto religijne.

(fot. flickr.com/dougnaka)
(fot. flickr.com/dougnaka)

„Naprawdę wolałbym, byś nie”

Wyznawcy LSP mogą kierować się ośmioma wskazówkami, które jasno wskazują, czego nie powinni robić. Każda z nich zaczyna się od słów „Naprawdę wolałbym, byś nie”.

Przykładowo pierwsza z zasad mówi: „Naprawdę wolałbym, byś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty dupek, gdy opisujesz moją Makaronowatą Dobroć. Jeśli ktoś we mnie nie wierzy to spoko. Naprawdę, nie jestem przecież próżny. Nie zbaczajmy jednak z tematu, bo to nie o to chodzi”.

Siódma ze wskazówek głosi natomiast: „Naprawdę wolałbym, byś nie rozpowiadał ludziom wkoło, że przemawiam do Ciebie. Nie jesteś aż tak interesujący. Zrozum to. Mówiłem Ci przecież byś kochał swych bliźnich, rozważ to”.

Nie tiara, nie jarmułka, turban też nie... Durszlak!

Pastafarianie uznają durszlak do odcedzania makaronu jako religijne nakrycie głowy. Niko Alm z Wiednia walczył dwa lata, aby móc mieć w prawie jazdy zdjęcie w durszlaku. Udało się. Nie było łatwo... Niko musiał zdobyć m.in. specjalne zaświadczenie od psychiatry.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Dwa lata walki o durszlak na głowie

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Prawnicy o Latającym Potworze Spaghetti

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej