Szpital kontra NFZ. 44 kontrole, które nie wykazały nieprawidłowości

Niewielki szpital w Rabce to wzór bez skazy. Żadnych długów, afer i pijanych położnych. Mimo to, krakowski NFZ wysyła kontrolę za kontrolą. W ciągu roku ponad 40. Szuka dziury w całym, nie znajduje nic, a dziurę w budżecie szpitala musi łatać samorząd. Konflikt jakich wiele? Niestety – nie chce być inaczej.

Jaka jest polska służba zdrowia, nikogo nie trzeba przekonywać. Zastrzeżenia mają wszyscy – pacjenci, pracownicy oraz ci, którzy kontrolują.

Wśród tych ostatnich jest Najwyższa Izba Kontroli. Negatywnie oceniła kontraktowanie usług przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Podpisywanie wielu kontraktów w krótkim czasie powoduje, że NFZ nie zawsze sprawdza liczbę oraz kwalifikacje personelu, harmonogram pracy, wyposażenie placówki, a tym samym NFZ nie zawsze weryfikuje prawdziwość złożonej oferty – mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK.

Ale są też konkretne przykłady z życia, jak ten z Rabki Zdroju. Rocznie z pomocy szpitala korzysta ponad 15 tys. pacjentów. Z Rabki i okolicznych: Limanowej, Mszany czy Nowego Targu.

– To nie jest szpitalik, który obsługuje tylko mieszkańców. My jesteśmy miastem uzdrowiskowym. Rocznie odwiedza nas 30 tys. turystów – podkreśla Ewa Przybyło, burmistrz Rabki.

Zaczęło się cztery lata temu

Problemy szpitala rozpoczęły się cztery lata temu. Placówka nie dostała kontraktu na oddział chorób wewnętrznych i Izbę Przyjęć. Mimo, że szpital spełniał wszystkie wymogi NFZ.

Były odwołania i protesty mieszkańców łącznie z blokowaniem dróg. NFZ ostatecznie podpisał kontrakt, ale pieniądze przesłał z wielomiesięcznym opóźnieniem i bez wyrównania. W rewanżu przysyłał notoryczne kontrole.

– Szpital w Rabce chcą zlikwidować i to wszelkimi sposobami, to się dało odczuć już teraz, przez ostatnie cztery lata kiedy to nasyłane są kontrole. Walczymy, żeby przetrwać – mówi Małgorzata Skwarek, dyrektorka szpitala w Rabce.

Kontrole nadsyłane przez NFZ nie znalazły żadnych nieprawidłowości. Z kolei szpital nie odzyskał wszystkich pieniędzy, mimo, że wygrał konkurs nie dostał kontraktu. Dziurę w budżecie musiały łatać władze Rabki.

– Nie rozumiem czemu tyle osób jest przeciwko nam, tyle instytucji państwowych jest przeciwko nam. Tego nie rozumiem jako lekarz i wyrażam tutaj opinie pacjentów – zaznacza Maria Luba, ordynatorka Oddziału Chorób Wewnętrznych w Rabce.

Sprawa trafiła do prokuratury

Szpital rozpoczął kontratak. Dwukrotnie zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez NFZ. Śledczy i sąd sprawę dwukrotnie umarzali. Ostatecznie sąd wyższej instancji przyznał racje szpitalowi.

Placówka wystąpiła też przeciwko 17 członkom komisji konkursowej NFZ. Sprawa miała ruszyć w sądzie Krakowie. Tak się nie stało, bo nie dotarli oskarżeni.

– To pokazuje, jak niezmiernie trudno dzisiaj jest przeprowadzić jakąkolwiek sprawę w momencie, w którym po drugiej stronie występuje Narodowy Fundusz Zdrowia – mówi Małgorzata Wassermann, pełnomocniczka prawna szpitala.

Co na to krakowski NFZ? – Pozew szpitala w Rabce jest skierowany przeciwko pracownikom Narodowego Funduszu Zdrowia, ale jako osobom prywatnym, dlatego Małopolski Oddział nie komentuje tej sprawy – mówi Jolanta Pulchna z NFZ w Krakowie.

Pracownicy zagrożeni więzieniem

17 pracownikom NFZ może grozić kara od 3 do 10 lat pozbawienia wolności, ale szpital oprócz karnego wystąpił też z pozwem cywilnym, domagając sie zwrotu pieniędzy bezpośrednio od Funduszu. W zamian – kolejne kontrole.

– W tamtym roku miałam 44 kontrole, co wskazuje na to, że jakby coś było źle w szpitalu w Rabce, juz dawno nas by zamknęli – zaznacza dyrektorka Skwarek.

To historia tylko jednego szpitala. NIK w swoim raporcie jednoznacznie wskazał zastrzeżenia wobec NFZ: mało przejrzyste zawieranie kontraktów, wybór niekoniecznie najlepszych oferentów oraz straty finansowe przez zawieranie złych kontraktów.

Pacjenci i lekarze podkreślają, że szpital ma duże znaczenie dla regionu (fot. sxc.hu/LeoSynapse)

źródło:
Zobacz więcej