RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Groźny polski gangster zatrzymany w RPA

Poszukiwany: Janusz Graf pseudonim Graf, ur. 4 grudnia 1956 r. w Warszawie (fot. materiały prokuratorskie/arch.autora)
Poszukiwany: Janusz Graf pseudonim Graf, ur. 4 grudnia 1956 r. w Warszawie (fot. materiały prokuratorskie/arch.autora)

Poszukiwany listem gończym Janusz Graf ps. Graf, uważany za jednego z najgroźniejszych stołecznych gangsterów został zatrzymany przez policję w RPA – dowiedział się portal tvp.info. „Graf” miał próbować wymusić pieniądze od Janusza Lazarowicza, który ukrywa się w RPA od kilku lat. Obaj panowie mieli, zdaniem prokuratury, prowadzić w Polsce interesy i mieć związek z zabójstwem inwestora giełdowego Piotra Głowali w 2004 r.

Z nieoficjalnych informacji, do jakich dotarł portal tvp.info wynika, że Janusz Graf został ujęty niedługo po tym, gdy chciał wymusić znaczną sumę od Janusza Lazarowicza. Na 17 lutego lokalny sąd wyznaczył posiedzenie w sprawie kaucji dla Grafa.

Gangster był poszukiwany listem gończym wydanym na wniosek stołecznej prokuratury apelacyjnej. Został zatrzymany przez CBŚ w pierwszej połowie lipca 2013 r. Przedstawiono mu zarzuty dotyczące udziału w dwóch uprowadzeniach i napadzie z użyciem niebezpiecznego narzędzia, do których miało dojść w 2000 r.

Po zatrzymaniu prokuratura skierowała do sądu wniosek o aresztowanie Grafa, jednak wolski sąd rejonowy odrzucił ten wniosek. W uzasadnieniu sędzia stwierdził m.in., że „podejrzany prowadzi ustabilizowany tryb życia, ma stałe miejsce zameldowania i poddaje się regularnemu leczeniu w placówkach służby zdrowia, co powoduje, że w jego przypadku, obawa ukrywania się przed organami procesowymi nie jest specjalnie prawdopodobna”. Gangster został zwolniony do domu.

Policjanci już wtedy ostrzegali, że szybko w ich ręce ponownie nie wpadnie. Gdy w sierpniu sąd okręgowy uchylił decyzję sądu rejonowego, „Graf” zniknął bez śladu. Wydano za nim list gończy, jednak tylko krajowy. Nie było bowiem żadnych dowodów, że mógł wyjechać z Polski. Okazało się, że dotarł do Afryki.

Polscy śledczy nie kryją, że obawiają się problemów z ekstradycją Janusza Grafa do Polski. – Skoro został zatrzymany za przestępstwo popełnione na terenie RPA, to tamtejsi śledczy mogą uznać, że nie wydadzą go dopóki nie skończą swojego postępowania. A to może potrwać – mówi jeden z prokuratorów.

Wyjazd „Grafa” do RPA nie był jednak przypadkowy. Właśnie tam, co najmniej od 2008 r. ukrywa się Janusz Lazarowicz. Według śledczych i zeznań niektórych stołecznych gangsterów obaj panowie doskonale się znają. Janusz Lazarowicz został zatrzymany 9 lipca 2010 r. w RPA w trakcie operacji Interpolu o kryptonimie „Infra-Red”. Były prezes XIV NFI i spółki Raiffeisen Investment Polska od 2007 r. był poszukiwany listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania za zlecenie zabójstwa Piotra Głowali, znanego inwestora giełdowego. W latach 90. Głowala zarabiał miliony na giełdzie, ale wdał się w szemrane interesy i trafił do więzienia. Tam miał poznać Grzegorza Wieczerzaka, byłego prezesa PZU Życie.

Piotr Głowala zginął 25 maja 2005 r. – w dniu, w którym odebrał na Śląsku ważne dokumenty dotyczące rzekomych przekrętów w Narodowych Funduszach Inwestycyjnych. Bandyci zadali mu kilka ciosów maczetą lub samurajskim mieczem. Dobili mocnym uderzeniem w głowę. Wcześniej Głowala, na polecenie Grzegorza Wieczerzaka, odwiedził Janusza Lazarowicza . Rzekomo domagał się zwrotu pieniędzy i stanowiska dla byłego prezesa PZU Życie. Podczas kłótni Lazarowicz ostrzegł Głowalę: „pan kopie sobie grób”.

O związkach Lazarowicza z Januszem Grafem opowiedział śledczym Andrzej L. ps. Rygus vel Rigodon, który został świadkiem koronnym, ale stracił status i po zatrzymaniu powiesił się w celi aresztu na Rakowieckiej w Warszawie.

Jednak w 2010 r. po zatrzymaniu w RPA, Lazarowicz został zwolniony z aresztu po wpłaceniu kaucji. Od tego momentu polskim śledczym nie udało się doprowadzić do ekstradycji Lazarowicza do Polski. Biznesmen przekonuje, że jest niewinny i padł ofiarą pomówień przestępców. Przekonywał, że jest gotowy pomóc śledczym, ale jak dostanie list żelazny, który zagwarantuje mu nietykalność do czasu zakończenia ewentualnego procesu.

Janusz Graf to, zdaniem śledczych, legendarna postać stołecznego półświatka. Według informacji policji, miał związki z gangiem pruszkowskim, ale po rozbiciu tej grupy usamodzielnił się. Z ustaleń śledczych wynika, że „Graf”, zwany także przez niektórych „Dziaduniem”, połączył brutalną przemoc z biznesem.

Przed sądami odpowiadał już za korumpowanie urzędników z resortu finansów (został w tym procesie skazany na siedem lat więzienia), a także zorganizowanie zabójstwa Piotra Głowali. W 2010 roku doszło mu oskarżenie o kierowanie porwaniem dwóch osób: dewelopera z Koszalina Marka C. oraz jego syna. Zetknięcie Marka C. z grupą „Grafa” miało go kosztować blisko pięć milionów dolarów. Na szczęście spiralę przemocy przerwała akcja CBŚ.

Rok później Janusza Grafa oskarżono o kierowanie porwaniami dwóch Turków, prowadzących interesy w okolicach Warszawy. W czasie śledztwa ustalono, że stołeczni gangsterzy przyjmowali zlecenia od tajemniczego Turka na porywanie jego rodaków. Prokuratorzy zebrali dowody, że bandyci uprowadzili w latach 2004-2005 co najmniej dwóch Turków, za uwolnienie których otrzymali ponad 320 tysięcy dolarów.

Procesy „Grafa” zostały zawieszone do czasu jego zatrzymania i dostarczenia do Polski. Sądy wydały za nim kilka listów gończych.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej