Sąd zabrał dzieci; nie wysłuchał matki

Nie było kanapek, wpłat na komitet rodzicielski, były złe oceny i przeszkadzanie na lekcjach. Wrocławski sąd wszczął postępowanie o „ograniczeniu władzy rodzicielskiej" nad chłopcami pani Marty. Jej dzieci – Mariusz, Kacper i Mateusz – zostały zabrane do placówki interwencyjnej. Pani Magda ma żal, że sąd nie wysłuchał jej argumentów.

– Najmłodszy syn nigdzie się bez mnie nie ruszał, a teraz jest w ośrodku – mówiła na antenie TVP Info pani Magda, matka trzech synów, których zabrał jej sąd. Najmłodszy ma siedem, a najstarszy czternaście lat.

Sąd skierował ich do placówki interwencyjnej. Pani Magda odwołała się od decyzji. Poprosiła też, by uznać dziadków jej dzieci za rodzinę zastępczą. Czeka na werdykt.

Zdaniem Marka Potelarskiego z wrocławskiego sądu, matka dzieci została pobita przez swojego partnera, a dziadkowi początkowo nie chcieli podjąć się obowiązku wychowywania dzieci. – decyzja sądu w tej sprawie nie byłą pochopna – podkreślił Marek Potelarski


Do werdyktu miała przyczynić się opinia nowego kuratora, który uznał, że w domu jest brudno, a dzieci są głodne i zaniedbane. Zdaniem Potelarskiego „dzieci często zostawały bez opieki lub przebywały w towarzystwie osób nadużywających alkohol”. Sąd zwrócił też uwagę na brak kontaktu rodziców ze szkołą.

– Nie mogłam chodzić na wywiadówki – przyznaje matka, ale mówi, że to nie powód, aby zabierać jej dzieci.

Dziadkowie po umieszczeniu dzieci w ośrodku wychowawczym złożyli wniosek o opiekę nad dziećmi. Teraz sąd przeprowadzi wywiad społeczny. Sprawa ma tryb pilny i możliwe, że jeszcze w tym tygodniu zapadnie decyzja o przeniesienie dzieci do dziadków.

źródło:
Zobacz więcej