„Piję, by zabić cierpienie”

Bożena Maciek - Haściło (fot. M.Sochacki)

– Coraz częściej bywa tak, że to szef wysyła pracownika na terapię. Warunek jest jeden: „Pójdziesz się leczyć, będziesz dalej pracował”. Ważne jest, aby ci, którzy chcą pomóc bliskiej, ale uzależnionej osobie, nie rezygnowali ze swoich potrzeb. Często nie da się tego zrobić bez pomocy specjalisty – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Bożena Maciek-Haściło, psychoterapeutka z Laboratorium Psychoedukacji.

Film „Pod mocnym Aniołem” Wojciecha Smarzowskiego z jednej strony przeraża, ale są w nim elementy, które niektórych śmieszą. Dlaczego chcemy się śmiać z rytuałów osób uzależnionych?

Ten film na pewno pokazuje to – jak mówią alkoholicy – „totalne dno”, historie włącznie z takimi, w których picie doprowadziło do zabójstwa. Dlaczego te rytuały, sytuacje śmieszą? Myślę, że ten śmiech jest wyrazem napięcia, które ten film rodzi. Pokazuje, co dzieje się z człowiekiem, gdy się uzależnia, skupia się na fizjologicznym aspekcie alkoholika, co z pewnością może budzić odrazę. Jest w nim dużo tej zewnętrznej, widocznej dla innych strony uzależnienia, a przecież oprócz tego jest też cierpienie, zmagania z nałogiem, rozterki, a przede wszystkim poczucie winy i wstyd. Wstyd jest uczuciem, które osobom uzależnionym towarzyszy w ich pijackim życiu. Często pojawia w związku z tym uczuciem błędne koło, które można ująć w skrócie „odczuwam wstyd, bo piję, piję, bo odczuwam wstyd”.

Czy rzeczywiście alkohol to nasz nałóg narodowy?

To jest główny, jak pokazują statystyki i badania, problem Polaków, ale nie jedyny. Na przestrzeni ostatnich lat to się bardzo zmieniło. W gabinetach terapeutycznych mamy coraz częściej do czynienia z uzależnieniami mieszanymi, zażywanie więcej niż jednego środka psychoaktywnego, co oznacza, że ktoś jest uzależniony od alkoholu i narkotyków albo hazardu i alkoholu, czy seksu. Wersji jest wiele. Za kilka lat sytuacja ta będzie występować w jeszcze większym nasileniu. Młodzi ludzie uzależniają się również od internetu, gier komputerowych. Warto wiedzieć, że skutki zażywania różnych substancji nie pomnażają się w sposób prosty, są zwielokrotnione.

Podobno w Stanach Zjednoczonych leczy się już również uzależnienia od kawy?


Możemy się uzależnić od różnych rzeczy, sytuacji, czynności Podobnie jest z kawą, kofeina to substancja chemiczna, która wykazuje bezpośredni wpływ na układ nerwowy, zmienia stan psychiczny. Od kofeiny można się uzależnić, podobnie jak od oglądania serialu. Gdy się skończy, można mieć objawy odstawienia, czyli uczucia braku, kiedy nie można już obejrzeć kolejnych odcinków albo nie można się napić kawy. Pozostaje pytanie o konsekwencje zażywania kawy, oglądania serialu czy picia alkoholu. Oczywiste jest, że nadużywając alkoholu destrukcja w większości przypadków będzie ogromna.

I co wtedy? Odwyk?


To, co mnie oburzało w tym filmie, to prezentacja polskiego odwyku. Był pokazany bardzo pesymistycznie, brudno, szaro. Tak już nie jest. Owszem takie miejsca i sytuacje jak picie personelu, łamanie zasad moralnych, etycznych zdarzają się, ale profesjonalizmu jest jednak zdecydowanie więcej.

Powstają również prywatne ośrodki odwykowe, w których kilkutygodniowy turnus kosztuje ok. 9 tysięcy…

Nie przeceniałabym prywatnego odwyku. One nie zawsze spełniają wymogi profesjonalnego leczenia. Historia polskiego odwyku jest naprawdę bardzo długa i dużo dobrych rzeczy się w nim działo i dzieje. W Polsce mamy rozbudowaną i dobrze funkcjonującą bezpłatną pomoc osobom uzależnionym. To w większości przyjazne miejsca ze świetną kadrą.

Skoro alkohol to nasz główny problem, to co w takim razie zapijamy?


Jedna strona medalu to jest to, w jaki sposób osoby uzależnione tłumaczą swoje picie, począwszy od słynnej teściowej po innych członków rodziny, czy rzeczy, których nie dostali, nie zadziały się i trzeba było je opić albo wręcz zapić, a druga to jest jednak to – jak rozumiemy to profesjonalnie. Jest wiele koncepcji rozumienia nadużywania i uzależnienia od alkoholu. Prosta podstawowa odpowiedź brzmi, że ludzie zapijają napięcie, szeroko rozumiany stres, pod którym mogą się kryć różne uczucia. W pierwszej fazie uzależnienia to zapijanie przynosi ulgę, potem z czasem jest tak, że tej ulgi nie ma. To picie jest po to, żeby w ogóle funkcjonować, zabić to cierpienie, ale nagle okazuje się, że to jednak nie przynosi ulgi. Alkohol na najprostszym poziomie rozluźnia, dodaje odwagi. Dzięki niemu można się inaczej zaprezentować, ale to jest krótkoterminowe. Na dłuższą metę wpędza nas w coraz to większe problemy, alkohol powoli krok po kroku staje się jedyną treścią życia alkoholika, traci powoli pracę, rodzinę, dom, zdrowie itd., ale jednocześnie żyje on w świecie pełnym iluzji, np. często wmawia sobie, że on nie ma problemu z alkoholem, profesjonaliści nazywają to systemem iluzji i zaprzeczeń.

Z jakim dziwnym uzależnieniem spotkała się pani na swojej drodze?

Może nie dziwnym, ale bardzo dramatycznym była trichototilmania, czyli niemożność powstrzymania się od wyrywania włosów.

Kiedy powinniśmy się zorientować, że przekraczamy normy, że jesteśmy uzależnieni?


Myślę, że problem nie leży tylko w ilości czy też w sposobie picia. Jedna osoba, która codziennie po pracy przychodzi do domu i wypija dwa kieliszki wina może być uzależniona, ale nie musi. Druga pijąc to samo w ten sam sposób już tak. Problem pojawia się, gdy dana osoba odcina się od rodziny, koncentruje się przez cały dzień tylko na wypiciu tych dwóch lampek, zaczyna ponosić coraz więcej destrukcyjnych konsekwencji.

Słyszałam o mężczyźnie, który korzystał z płatnego seksu i cały dzień przygotowywał się do wizyty prostytutki. Miał swoje rytuały, które musiał wykonać i przez które nie prowadził normalnego życia…

O tym właśnie mówię. Jeżeli coś nie pozwala normalnie funkcjonować, sprawia, że pojawiają się kłopoty w pracy, że można ją stracić, to znaczy, że wpadliśmy w nałóg. Problem polega na tym, że ludzie po to, żeby doznawać ulgi, uruchamiają mechanizmy obronne, by nie widzieć tych rzeczy, nie przyjmować ich do wiadomości. Zdecydowanie więcej widzą i wiedzą ci, którzy są blisko tej osoby. Ważne jest, aby powiedzieli: posłuchaj, coś się z tobą dzieje, zrób coś z tym, poszukaj pomocy !

To wcale nie jest takie proste…

Oczywiście. Jedni się będą bronić, ale jest grupa ludzi, która potrafi to usłyszeć. Coraz częściej bywa tak, że to szef wysyła pracownika na terapię. Warunek jest jeden: pójdziesz się leczyć, będziesz dalej pracował.

źródło:

W gabinetach terapeutycznych mamy coraz częściej do czynienia z uzależnieniami mieszanymi, zażywanie więcej niż jednego środka psychoaktywnego, co oznacza, że ktoś jest uzależniony od alkoholu i narkotyków albo hazardu i alkoholu, czy seksu. Wersji jest wiele. Za kilka lat sytuacja ta będzie występować w jeszcze większym nasileniu. Młodzi ludzie uzależniają się również od internetu, gier komputerowych.

Jak wygląda terapia uzależnień?

Wygląda bardzo różnie. Oferta dla osób uzależnionych jest naprawdę bardzo różnorodna. To już nie jest tylko i wyłącznie pokazany u Smarzowskiego obskurny detoks i oddział. Terapia grupowa w przypadku uzależnień, zwłaszcza od alkoholu jest bardzo skuteczna. Często terapii grupowej towarzyszy sytuacja, kiedy pacjent ma indywidualnego terapeutę i również z nim się spotyka. W programie grupowym pacjent uzależniony realizuje pewne zadania, żeby zrozumiał, że to, co się z nim dzieje, to jest choroba; żeby zobaczył, co stracił, co może mu pomóc, żeby to zmienić. Zazwyczaj terapia grupowa odbywa się dwa razy w tygodniu, a między są spotkania indywidualne. Bywa też tak, że pacjent przebywa w ośrodku dziennego pobytu od rana do południa. Taki „turnus” trwa osiem tygodni.

A popularny detoks, z którym przede wszystkim kojarzy nam się terapia osób uzależnionych od alkoholu?


Innym rozwiązaniem jest wyjazd do placówki stacjonarnej, czyli ośrodka, gdzie terapia trwa najczęściej sześć-osiem tygodni. Taki pobyt często poprzedzony jest detoksykacją, który umożliwia bezpieczne uporanie się z objawami alkoholowego zespołu abstynencyjnego, w filmie widzieliśmy jeden z jego elementów, czyli delirium tremens. Prowadzi się również terapię, w której uczestnictwo niezwiązane jest z wymogiem utrzymania całkowitej abstynencji, lecz środek ciężkości przesunięty jest na rozumienie siebie, swoich wewnętrznych konfliktów, relacji z innymi ludźmi. To terapia prowadzona w nurcie psychodynamicznym, jej uczestnicy mogą zrozumieć swoje funkcjonowanie, swoje uzależnienie w szerszej perspektywie, tak, aby znaleźli swoją odpowiedź, aby poznali „praprzyczynę”. Wtedy może się okazać, że dojrzeją do decyzji o trzeźwym życiu i sami tę decyzję podejmą. Możemy więc obserwować w Polsce rozbudowanie oferty leczenia, jak również ciągły rozwój polskiego lecznictwa odwykowego.

To znaczy, że nic się nie stanie, jeśli osoba uzależniona wypije albo, że ten kieliszek to taka nagroda, że wytrzymałeś tak jak osoba na diecie bez jedzenia czekolady? A może, jeśli taki pacjent wypije wino, czy piwo mówi mu się, aby nie skupiał się na tym i walczył dalej?

Nie, to nie tak. Nie zachęcamy, żeby się napić czy wziąć narkotyk. Nie ma natomiast rygoru, żeby utrzymywać abstynencję , by dalej być w programie terapeutycznym. Uzależnienie traktowane jest bezpośrednio jako wynik zaburzenia przywiązania i reakcja na zranienie w relacji z drugim człowiekiem, często już we wczesnym dzieciństwie. U podstaw takiej formy pracy leżą idee, że zrozumienie tych doświadczeń pomoże w ułożeniu swojej relacji z alkoholem. Jeśli ktoś się napije, to przyglądamy się temu, dlaczego to zrobił, jak to się ma do relacji, które są obecne w jego życiu. Istnieje również forma pracy w postaci treningów picia kontrolowanego. Rozpowszechniona mocno w Niemczech i Szwajcarii.

Kadr
Kadr z filmu „Pod Mocnym Aniołem”

A co z bliskimi osób, które są uzależnione? Czy żona, dzieci, rodzina mają się odciąć od takiej uzależnionej osoby, czy ją wspierać?

Według mnie ważne jest to, aby rodzina postawiła granice. Ważne jest, aby ci, którzy chcą pomóc bliskiej, ale uzależnionej osobie, uważali na to, żeby nie rezygnować ze swoich potrzeb. Często nie da się tego zrobić bez pomocy specjalisty. Dobrze jest udać się do poradni czy psychoterapeuty, porozmawiać o tym. Na pewno nie można pozostawać samemu i „dbać”, czytaj: koncentrować się tylko na osobie uzależnionej. Postawienie granicy bywa skuteczne, ale też nie zawsze. Nie dla każdego uzależnionego wyrzucenie z domu, odepchnięcie będzie motywacją do zmiany. Znam wiele kobiet, których partnerzy są uzależnieni, one nadal z nimi żyją, jednak dzięki psychoterapii zaczęły sobie tak układać życie, że są z tą osobą, ale potrafią też realizować swoje plany i marzenia. Czasem jest to niemożliwe – najczęściej, gdy ma miejsce przemoc.

Ilu osobom udaje się wyjść z nałogu?


Z badań wynika, że ok. 30 procent osób dzięki terapii przestaje pić. Jest jednak dużo osób, które w momencie załamania wracają do jeszcze bardziej intensywnego picia.

źródło:

Znam wiele kobiet, których partnerzy są uzależnieni, one nadal z nimi żyją, jednak dzięki psychoterapii zaczęły sobie tak układać życie, że są z tą osobą, ale potrafią też realizować swoje plany i marzenia.

Zobacz więcej