„Strefa zagrożenia” w centrum Hamburga

Do Hamburga ściągnięto posiłki z innych landów. Łącznie ponad 2000 policjantów (fot. PAP/EPA/AXEL HEIMKEN)

Ponad 80 rannych funkcjonariuszy, dziesiątki zatrzymanych osób – to efekt brutalnych zamieszek, do których doszło w Hamburgu w północnych Niemczech. Policja starła się z anarchistami, którzy sprzeciwiali się wyburzeniu lewicowego centrum spotkań „Rote Flora”. Właściciel planuje wybudowanie w tym miejscu nowoczesnego teatru muzycznego.

W demonstracji wzięło udział około siedmiu tysięcy osób. Zorganizowano ją w obronie centrum kultury prowadzonego przez działaczy środowisk lewicowych. Właściciel budynku, w którym znajduje się centrum, planuje jego wyburzenie.

Demonstracja wymknęła się spod kontroli. Doszło do gwałtownych zamieszek, w których rannych zostało ponad 80 funkcjonariuszy i nieznana na razie liczba demonstrantów.

W stronę policji poleciały petardy, bruk i kamienie. Policja aresztowała kilkadziesiąt osób.

Policję ogłosiła centrum miasta „strefą zagrożenia”. Oznacza to, że funkcjonariusze mają zwiększone uprawnienia i mogą dowolnie zatrzymywać podejrzane osoby i kazać im opuścić centrum miasta.

Do Hamburga ściągnięto posiłki z innych landów. Łącznie ponad 2 tysiące policjantów.

Zabytkowy teatr był od 1989 roku popularnym w Hamburgu miejscem spotkań organizacji lewicowych i alternatywnych.

Protestujący demonstrowali też za zachowaniem budynków na Reeperbahnie tzw. domów „Esso". Tydzień temu wysiedlono stamtąd uchodźców ze względu na „niebezpieczeństwo zawalenia".

Według policji, to uczestnicy demonstracji zaczęli atakować policjantów i demolować okolicę. Organizatorzy twierdzą zaś, że to policja była agresywna i sprowokowała starcia.

źródło:
Zobacz więcej