RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Gangster miał lepsze zegarki niż minister

1
Policjanci w laboratorium grupy Sławomira W. (fot. policja)

Sławomir W., który zdaniem śledczych kierował największym w Europie laboratorium amfetaminowym odkrytym w czerwcu 2012 r. pod Grodziskiem Mazowieckim, został oskarżony o wyprodukowanie i sprzedaż 3,5 tony amfetaminy oraz co najmniej 200 kg kokainy – dowiedział się portal tvp.info. Gangster zarabiał na narkotykach tak duże pieniądze, że kupił sobie nowego bentleya, najbliższych współpracowników obdarował złotymi zegarkami, a reszcie gangu wykupił bilety na walkę Adamek-Kliczko.

Sławomir W. to jedna z ciekawszych postaci półświatka. Według prokuratury, ten urodzony w 1977 r. tokarz, w połowie pierwszej dekady nowego stulecia stworzył prężne gangsterskie przedsiębiorstwo sprzedając setki kilogramów amfetaminy grupom przestępczym z całej Polski.

Na znacznie mniejszą skalę handlował kokainą przemycaną z Holandii, choć i tu liczba sprzedanych kilogramów narkotyki idzie w setki. Co ciekawe, mimo działania na tak wielką skalę, nie miał żadnych kłopotów z dużymi grupami przestępczymi, które podzieliły się władaniem nad stolicą i okolicami.

To cholernie inteligentny gracz. Jako, że wywodził się z Pruszkowa, grupa ożarowska na terenie, której działał była przekonana, że jest związany właśnie z „pruszkowskimi”. Ci zaś uważali, że jest człowiekiem „Ożarowa”. Gdyby wiedzieli jaka jest prawdziwa skala jego interesów, z pewnością musiałby oddawać znaczną część swoich zysków innym grupom – opowiada jeden ze śledczych, którzy rozpracowywali grupę Sławomira W.

Tony amfetaminy

Z aktu oskarżenia przeciwko grupie W., do którego dotarł portal tvp.info, wynika, że gangster uruchomił co najmniej dwa duże nielegalne laboratoria amfetaminy. Jeden z jego pracowników, który poszedł na współpracę z prokuraturą, opowiedział, że tylko w fabryczce w Miejskiej Dąbrowie (Mazowieckie) od czerwca 2007 do czerwca 2008 r. W. miał wyprodukować prawie 3 tony czystej amfetaminy i kilkadziesiąt kilogramów aminy, z której powstawał narkotyk. Skruszony gangster opisał dokładanie procesy technologiczne i wskazał miejsce, w których pozbywano się odpadów poprodukcyjnych. Gdy prokuratorzy pojechali we wskazane miejsce znaleźli ślady po zakazanych chemikaliach. Pod klepiskiem jednej z szop, natrafili także na dwie beczki z zużytymi chemikaliami.

Wiemy, że laboratorium zostało potem przeniesione w inne miejsce, by w 2011 r. trafić na specjalnie kupioną posesję w miejscowości Czarny Las pod Grodziskiem Mazowieckim. Jaka była skala produkcji w tych miejscach? Możemy się tylko domyślać, że szła w tony. W czarnym Lesie natrafiliśmy na niesprzątnięte odpady, wskazujące, że powstało tam ostatnio co najmniej 200 kg amfetaminy – opowiada śledczy.

Fabryka

Co ciekawe fabrykę w Czarnym Lesie policjanci odkryli przypadkowo, gdy 4 czerwca uderzono w grupę Sławomira W. Z informacji operacyjnych wynikało, że gang szykuje się do przywiezienia dwóch ton półproduktów do wytwarzania amfetaminy i BMK. Okazało się, że na terenie posesji odkryto największe laboratorium amfetaminowe w historii polskiej policji. W magazynach przestępcy zgromadzili 12 ton prekursorów narkotykowych, ponad 10 kilogramów amfetaminy i kokainy oraz niewielkie ilości kilku różnych narkotyków i substancji odurzających.

Ponadto w jednym budynków ukryto sześć kompletnych linii produkcyjnych amfetaminy i BMK. Gangsterzy musieli się bać konkurencji, bo w magazynie zgromadzili też 10 sztuk broni, w tym kilka pistoletów maszynowych. Z kolei w sejfie leżała dużą ilość gotówki w złotówkach, dolarach i euro oraz fałszywe dokumenty. Jakby na deser odkryto setki litrów spirytusu bez akcyzy oraz dwa częściowo rozebrane samochody pochodzące z kradzieży i części do aut.

Gangsterski przepych

U zatrzymanych Sławomira W. i jego zastępcy Wojciecha B. znaleziono dwa luksusowe zegarki, których mógłby im pozazdrościć nawet były minister transportu Sławomir Nowak. Jeden z nich: wysadzany diamentami Breitling Bentley wyceniono na ok. 70 tys. zł, a drugi Jaeger-LeCoultre wart jest ok. 45 tys. zł. Ponadto zabezpieczono 3 luksusowe samochody o wartości kilkuset tysięcy złotych.

Sławomir W. lubił przepych. Gdy w 2003 r. wyszedł z więzienia, nie miał ani grosza. Trzy lata później jeździł już nowym bentleyem sprowadzonym z Niemiec. Ponadto swoim najbardziej zaufanym pracownikom kupił złote zegarki Cartier’a. A całą grupę liczącą 20 osób zabrał na walkę bokserską Adamek-Kliczko. To był taki prezent za wydajną pracę – opowiada śledczy.

Omerta

Poza Sławomirem W. w ławach oskarżonych zasiądzie 13 jego ludzi i kontrahentów. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do zarzutów. Wszyscy wybrali milczenie, mimo, że za handel narkotykami i ich wytwarzanie grozi im do 12 lat więzienia, a dowody przeciwko gangowi są mocne, bo nie opierają się tylko na słowach skruszonych przestępców, ale także na takich dowodach materialnych, jak odciski palców czy ślady DNA w laboratoriach.

Śledztwo kosztowało prokuraturę blisko 200 tys. zł, z których lwią część pochłonęły ekspertyzy narkotyków i śladów. Jest szansa, że w przypadku skazania koszty te pokryją oskarżeni. W sumie zabezpieczono ich majątki na sumę kilku milionów zł. – Zdajemy sobie jednak sprawę, że grupa ta zarobiła na swej działalności grubo więcej. Większą część majątków ukryto lub pewnie przepisano na rodziny. Ale to już robota dla urzędów skarbowych – mówi nasz rozmówca.

Zobacz więcej