Śmierć na mecie imprezy „Biegnij Warszawo”

Zmarł uczestnik imprezy „Biegnij Warszawo”, mężczyzna zasłabł po przekroczeniu mety. Wiadomo, że trzech biegaczy trafiło do szpitala. Dystans, który musieli pokonać uczestnicy wynosił 10 km.

Informację o śmierci biegacza potwierdził rzecznik imprezy, Sławomir Rykowski. Zapewnił, że zabezpieczenie medyczne biegu było właściwe.

Takie rzeczy niestety czasami się zdarzają – powiedział Rykowski. – Uczestnik zasłabł tuż po przekroczeniu linii mety, dosłownie przed drzwiami karetki reanimacyjnej z pełną obsługą lekarską – dodał rzecznik. W karetce została podjęta natychmiastowa reanimacja. Mężczyznę przewieziono do szpitala, ale nie udało się go uratować.

Koordynator zespołów ratownictwa medycznego Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego Meditrans, Elżbieta Weinzel, powiedziała, że pogotowie udzieliło pomocy trzem osobom, które zasłabły. Ich stan jest stabilny.

W biegu na dystansie 10 kilometrów uczestniczyło około 15 tysięcy osób. W zawodach każdy startuje na własną odpowiedzialność, ponieważ do startu wystarczy tylko deklaracja, że jest się zdrowym.

Według czterokrotnego mistrza olimpijskiego w chodzie, Roberta Korzeniowskiego, gościa TVP Info, jeśli chodzi o organizowanie tego typu imprez, musimy się jeszcze sporo nauczyć. – Jesteśmy jeszcze nieprzygotowani do tych biegów masowych. My się nie badamy. Ten pan, który zmarł, być może wcale nie przekroczył swoich możliwości, tylko po prostu nie powinien nawet brać udziału w tym biegu – powiedział Korzeniowski.

Według dziennikarza TVP Info Łukasza Kowalskiego, który startuje w maratonach, takie biegi jak „Biegnij Warszawo”, choć nie są tak wyczerpujące jak maratony, to nie można do nich przystępować „z marszu”. – Pozornie te biegi krótsze na 10 km wydają się łatwiejsze, ale są bardziej niebezpieczne, bo startują w nich ludzie, którzy na co dzień nie biegają – zaznaczył.

źródło:
Zobacz więcej