Olechowski kandydatem na prezydenta

Andrzej Olechowski zapowiedział, że w 2010 r. będzie kandydował w wyborach prezydenckich jako kandydat niezależny. Były szef polskiej dyplomacji powiedział, że chce zmienić sytuację w kraju, bo Polacy potrzebują alternatywy dla Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego. Politycy wszystkich partii zgodnie twierdzą, że w wyborach Olechowski sukcesu nie odniesie.

Andrzej Olechowski uważa, że czołowe ugrupowania w kraju prowadzą taką politykę, która prowadzi do pozbawiania obywateli „głosu”.

– Jest potrzebny projekt prezydentury niezależnej. Widziałem taką potrzebę wśród Polaków stworzenia alternatywy dla tandemu Tusk - Kaczyński. Tej alternatywy nie stworzą kolejni kandydaci partyjni – powiedział Olechowski na konferencji prasowej.

Andrzej Olechowski zapowiedział, że niedługo przedstawi szczegóły swojego programu.

Olechowski obecnie związany jest ze Stronnictwem Demokratycznym. Nie jest jednak członkiem partii, ale przewodniczy Radzie Programowej SD.

„Propisowska dywersja”

Politycy wszystkich ugrupowań sejmowych zgodnie oceniają, że Andrzej Olechowski może odbierze kilka procent głosów kandydatowi PO, jednak nie ma realnych szans na zwycięstwo, a nawet przejście do II tury wyborów.

Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski (PO) ocenił, że kandydatura Olechowskiego nie ma żadnego znaczenia, ale jest szkodliwa dla PO. – Od dawna było wiadomo, że wystartuje, więc jego słowa o konsultacjach z obywatelami, to był zwykły cyrk. To „propisowska dywersja” – mówi.

Rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak przypomniał w rozmowie z dziennikarzami, że Olechowski jest jednym ze współzałożycieli PO, a dodatkowo odwołuje się do starych haseł tego ugrupowania. – Niewątpliwie jest zagrożeniem dla pana przewodniczącego Donalda Tuska – podkreślił Błaszczak.

Błaszczak uważa, że szanse Olechowskiego nie są zbyt duże. – Pytanie jest takie: na ile premier Donald Tusk będzie w stanie obronić dokonań swego rządu. Rządzenie niewątpliwie zużywa pana premiera, widać to zresztą w sondażach. Niewykluczone jest to, że pan Andrzej Olechowski może zająć drugie miejsce w tych wyborach kosztem Donalda Tuska – ocenił poseł PiS.

To nie czarny koń, a jeden z kasztanków

Janusz Piechociński (PSL) uważa, że Olechowski podjął dobrą decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. – To znany polityk, znamy jego dobre i słabe strony. To powrót do koncepcji kandydata obywatelskiego centrum, który ma przeciwstawić się wyborowi gorszego zła. Pytanie, czy uda mu się przekonać do tej koncepcji społeczeństwo – zaznaczył.

– Szykuje się pasjonująca batalia o fotel prezydencki. Nie wystartował czarny koń tych wyborów, ale jeden z kasztanków – powiedział Piechociński.

W szanse Olechowskiego w wyborach prezydenckich nie wierzy sekretarz klubu Lewicy Wacław Martyniuk. Zdaniem Martyniuka, Olechowski może odebrać elektorat tylko i wyłącznie kandydatowi PO. Jak dodał, ogłoszenie przez Olechowskiego, że wystartuje, jako kandydat niezależny, to sympatyczna formuła, która ładnie brzmi, ale - jak zastrzegł - „urok wyborów polega na tym, że trzeba za nie płacić i to raczej pieniądze większe niż mniejsze”. – Więc jest pytanie skąd będzie miał te pieniądze i jak rozwinie się jego współpraca ze Stronnictwem Demokratycznym – powiedział polityk SLD.

źródło: