RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Gaszerbrum: Marcin Kaczkan żyje; Artur Hajzer zaginął

Przebywający na Gaszerbrumie himalaiści Artur Hajzer i Marcin Kaczkan mieli wypadek. Informację potwierdził himalaista Krzysztof Wielicki, który poinformował również, że zdarzenie przeżył Marcin Kaczkan. Losy Artura Hajzera nie są znane. Nie można wykluczyć, że nie przeżył upadku. Kaczkan schodzi z grupą Rosjan do obozu pierwszego.

– Dobra wiadomość jest taka, że Marcin Kaczkan żyje i nic mu nie zagraża, schodzi do bazy. Natomiast niewyjaśnione są nadal losy Artura Hajzera, który od dwóch dni się nie połączył i nie wiadomo, co się z nim dzieje. Rokowania nie są najlepsze. Myślę, że informacja od Marcina Kaczkana może być bardzo ważna, ponieważ co prawda spadł, ale jednak przeżył i dotarł do obozu drugiego i tam spędził półtora dnia, może więc coś więcej wie, co stało się z Arturem – poinformował na antenie TVP Info Krzysztof Wielicki.

– Niestety niepotwierdzone informacje są takie, że prawdopodobnie Artur też spadł, ale to jest informacja podana przez pośrednie łącza – dodał.

„Artur Hajzer nie żyje” – powiedział Kaczkan w rozmowie przez radiotelefon z Thomasem Laemmle. „W ciągu najbliższych godzin komunikaty z bazy pod Gaszerbrumami zweryfikują ostatecznie tę tragiczną wiadomość” –zaznaczono w komunikacie Polskiego Związku Alpinizmu.

Marcin Kaczkan powinien według planu zejść jeszcze dziś do obozu pierwszego, a rano do bazy. Nie można jednak wykluczyć, że uda mu się tego dokonać jeszcze dzisiaj.

Ostatni sms do Izabeli Hajzer

W niedzielę obaj alpiniści wyszli z obozu III (7150 m) z zamiarem zdobycia szczytu. Na wysokości 7600 m, z powodu silnego wiatru, przerwali atak i zawrócili do „trójki”.

Jak poinformował Polski Związek Alpinizmu (PZA), po zejściu do obozu III połączyli się z bazą, z kucharzem wyprawy. Przekazali, że schodzą do obozu II (6400 m) i wszystko jest w porządku.

Tego dnia, o godz 11 polskiego czasu (o 14 miejscowego), Izabela Hajzer otrzymała od męża sms w którym pisał: „Marcin Kaczkan spadł kuluarem japońskim”. Od tej pory nie udało się nawiązać kontaktu z Hajzerem.

Złe warunki na szczycie

Wielicki powiedział TVP Info, że na szczycie były złe warunki atmosferyczne, które zaskoczyły himalaistów podczas ataku szczytowego. Hajzer i Kaczkan zostali wysoko, a reszta wyprawy zeszła do obozu drugiego.

Wyprawa Hajzera i Kaczkana miała dwa cele – Gaszerbrum I (8068 m) oraz Gaszerbrum II (8035 m). Obie góry nieraz były zdobywane jedna po drugiej, bez powrotu do bazy, a jedynie do obozu I. Nie dokonano natomiast pełnego trawersu masywów ze szczytu na szczyt łączącą je granią przez przełęcz Gaszerbrum Col (6400 m).

Hajzer i Kaczkan chcieli zdobyć Gaszerbrumy drogami klasycznymi, normalnymi, ale przy dobrych warunkach pogodowych i dobrej kondycji fizycznej zakładają pełny trawers masywów ze szczytu na szczyt łączącą je granią przez przełęcz Gaszerbrum Col (6400 m). Byłby to pierwszy taki wyczyn w historii.

Gaszerbrum to masyw górski w Karakorum, na granicy Chin i Pakistanu. W skład grupy wchodzi siedem szczytów, w tym 3 ośmiotysięczniki: Gaszerbrum I (8080 m n.p.m.), Broad Peak (8047 m n.p.m.) i Gaszerbrum II (8035 m n.p.m).

Hajzer, który 28 czerwca skończył 51 lat, inicjator projektu Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015, i 38-letni Kaczkan, pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej, zamierzali zdobyć Gaszerbrum I (8068 m), a po nim Gaszerbrum II (8035 m). Dotychczas nie dokonano w jednym sezonie pełnego trawersu masywów ze szczytu na szczyt łączącą je granią przez przełęcz Gaszerbrum Col (6400 m).

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej