Dyplomaci sprzątali Warszawę

(fot. Wikimedia Commons/Wistula)

Tego nie spodziewały się władze Warszawy. Kilku ambasadorów skrzyknęło się, zakasali rękawy, wzięli do ręki grabie i posprzątali Dolinę Szwajcarską. Burmistrz Śródmieścia nie chciał być gorszy i dołączył do tej niezwykłej ekipy sprzątającej. A pomysł wyszedł od ambasadora Finlandii.

Takich obowiązków nie przewiduje żaden protokół dyplomatyczny. A jednak – ambasadorowie zdjęli garnitury i solidarnie zabrali się do pracy.

Pomysłodawcą wielkich wiosennych porządków był ambasador Finlandii – Jari Vilen. – Jeżeli każdy weźmie jeden śmieć ze swojego otoczenia, to poprawi nam nasze życie. Więc pomyślałem: dlaczego nie spróbować tego w Warszawie? – powiedział.

W Dolinie Szwajcarskiej pojawił się także ambasador Szwajcarii – Lukas Beglenger. Pomysł tak mu się spodobał, że zabrał ze sobą... małżonkę. – Mamy reputację czystego kraju, kraju w którym ludzie nie tylko sprzątają w swoich domach, ale także w miejscach publicznych – dodał.

W takiej sytuacji nad urokami zbiorowej pracy fizycznej zbyt długo nie zastanawiał się burmistrz Śródmieścia. Pojawiła się też dyrektor Zarządu Oczyszczania Miasta – Renata Kaznowska. – Zostaliśmy poproszeni, żeby nie sprzątać tego miejsca po zimie, tak aby można było przeprowadzić dzisiejszy happening – zaznaczyła.

Co do jednego wszyscy są zgodni - o tym miejscu Warszawa trochę zapomniała. Dolina Szwajcarska była jednym z salonów XIX-wiecznej Warszawy, miejscem spacerów, koncertów i zabaw. To tu odbyła się rozmowa Wokulskiego z Łęcką o zabawie na cel dobroczynny – opisana w „Lalce" Bolesława Prusa.

Jutro w Dolinie Szwajcarskiej zostanie włączona fontanna i może znów przyciągnie tłumy warszawiaków.

źródło:
Zobacz więcej