Policyjną pięścią zmuszali do zeznań

Wywozili nieletnich do lasu, a potem bronią i przemocą zmuszali do składania fałszywych zeznań – taką praktykę policjantów z Polic ujawnił dzielnicowy z komendy wojewódzkiej. To on jako pierwszy przerwał milczenie, by opowiedzieć o przestępczym procederze.

– Sumienie mi nie pozwalało milczeć – tłumaczy dzielnicowy Marcin Husak z Polic. Jak wyjaśnia, zawiadomienie do prokuratury złożył, bo zaczęli zgłaszać się do niego rodzice, których dzieci podejmowały próby samobójcze. Miało to związek z policyjną praktyką przemocy.

Husak ujawnił okoliczności procederu. Jak mówi, miał on miejsce w latach 2007-2008. – Wtedy było bardzo dużo włamań do kościołów, altanek, mieszkań. W sumie do około 50 obiektów – mówi Husak. Sprawców nie odnaleziono. Wtedy komendant postanowił stworzyć grupę „zaufanych” ludzi, którzy zajmą się sprawą w „obojętnie jaki sposób”.

W zamian za włożony trud, dwaj policjanci – Marek B. i Andrzej P. – mieli dostać etaty oficerskie. Jak zauważył Husak, etat należał się nie im, a Tomaszowi S., specjaliście w sekcji kryminalnej. S. jednak zdegradowano.

Jak mówi dzielnicowy, w tej sprawie było wiele absurdów. – 13 marca sąd umorzył postępowanie w sprawie włamań do aptek i altanek. Nieletni nie potrafili wskazać narzędzi, przy pomocy których rzekomo się włamywali – mówi. Jak zapewnia, na wszystko ma dowody. Do jego zeznań dołączą dwaj funkcjonariusze.

A co z podejrzanymi? Nie zostali jeszcze przesłuchani i nadal pełnią służbę.

źródło:
Zobacz więcej