RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

„Żywie Biełaruś!” w kinach w kwietniu

fot. Kino Świat

Czterokrotnie zamykany w więzieniu absolwent podziemnego liceum, wcielony siłą do wojska, dziennikarz Radia Wolna Europa, laureat Stypendium Vaclava Havla – 24-letni Franak Wiaczorka to białoruski bohater młodego pokolenia, którego życiowa historia zainspirowała Krzysztofa Łukaszewicza, reżysera „Linczu”, do nakręcenia filmu „Żywie Biełaruś!”.

To historia, która równie dobrze mogła mieć miejsce w Polsce 30 lat temu. Mający obecnie 24 lata Franak Wiaczorka jest młodym głosem białoruskiej opozycji, dziennikarzem i synem znanego działacza niepodległościowego. Od samego początku marzył o Wolnej Białorusi. Ukończył podziemne Liceum Humanistyczne, a później brał udział w protestach przeciwko jego likwidacji. Opowiada o tym film „Lekcja białoruskiego”, którego był głównym bohaterem. W związku z trudnościami narzucanymi przez władze Państwa zmuszony był kończyć studia poza granicami kraju – najpierw w Wilnie, później na Uniwersytecie Warszawskim.

Franak za swoją działalność społeczną był 4-krotnie osadzany w więzieniu. W 2009 roku wcielono go bezprawnie do wojska i odesłano do jednostki stacjonującej w pobliżu Czarnobyla, skąd został zwolniony dopiero po 15 miesiącach służby z przyczyn zdrowotnych. Od 2012 roku jest stypendystą Stypendium Vaclava Havla dla dziennikarzy Radia Wolna Europa, w którym od 2013 roku pełni funkcję redaktora nowych mediów. Wiaczorka jest również zdobywcą wielu nagród: za najlepszy debiut w prozie czy serii wyróżnień związanych z udziałem w filmie „Lekcja białoruskiego”.

Na podstawie jego losów Krzysztof Łukaszewicz (twórca głośnego „Linczu”) postanowił wspólnie z nim napisać scenariusz i wyreżyserować film „Żywie Biełaruś!”. Franak jest bardzo zaangażowany w produkcję i promocję filmu. Poniżej fragment jego wypowiedzi skierowanej do Polaków:

„Moim wielkim marzeniem jest, aby ten film zobaczyli w Polsce i na całym świecie. Na zachód od Polski praktycznie nic nie wiedzą o Białorusi. Im więcej będą mówić o moim kraju, tym większe będziemy mieli szanse na zmiany. Dla młodego pokolenia Europejczyków „Żywie Biełaruś!” będzie wspaniałą lekcją. Dla starszych – to możliwość przemyślenia przeszłości. Planowane są pokazy filmu w Pradze, Sztokholmie z udziałem żon więźniów politycznych, Parlamencie Europejskim w Brukseli czy w Washingtonie. Najbardziej bym chciał, żeby film zobaczyli również Białorusini. Są pomysły organizacji pokazów na pograniczu czy transmisji przez Biełsat TV. Wiele lat czekaliśmy aż powstanie taki film. Pokładamy w nim wielkie nadzieje. Życzę Państwu przyjemnego seansu i serdecznie proszę o pomoc w rozpowszechnieniu tej informacji” – Franak Wiaczorka

źródło:
Zobacz więcej