Strona główna » Twoje Info
601 600 100

Historia zaginionego dźwigu...

Autor: em|en, pszl, Jarosław Kuś („Wiadomości")
  • A
  • A
  • A
20:12
10.03.2010
Jak można było dyskretnie wywieźć z placu budowy 24-tonowy dźwig, którego ramię ma zasięg 50 metrów? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że po emisji materiału w „Wiadomościach” rozdzwoniły się telefony. To dzięki pomocy widzów maszyna się odnalazła. I jedno jest pewne – nie ma drugiego tak szczęśliwego właściciela dźwigu jak pan Ryszard Jankowski.
Pan Ryszard ma powody do uśmiechu...
Pan Ryszard ma powody do uśmiechu...
W odnalezieniu maszyny pomogli widzowie „Wiadomości" i internauci Twojego Info, którzy czynnie zgłaszali swoje obserwacje na posterunki policji. O kradzieży poinformowaliśmy wczoraj. Odzew był błyskawiczny.

Skończyły się „Wiadomości” i zaczęły się telefony. Ludzie dzwonili z całej Polski – mówi szczęśliwy pan Ryszard.

Telefony urywały się i w naszej redakcji, i na policji. Ludzie mówili, że widzieli skradziony dźwig. Maszyna odnalazła się ok. 40 km od Warszawy, w Tarczynie. Policja „zaczaiła” się na złodziei.

Jeszcze wczoraj próbowaliśmy obserwować ten teren, jednak z uwagi na medialność całej sprawy, zdaliśmy sobie sprawę, że do dźwigu nikt nie podejdzie – mówi „Wiadomościom” Maciej Karczyński ze stołecznej komendy policji.

Policja zabezpieczyła dźwig i zebrała wszelkie ślady, które mają teraz pomóc w ustaleniu sprawców kradzieży. Wciąż bowiem nie wiadomo, kto ukradł maszynę z budowy.

Operator, który pracował na dźwigu również nie kryje ulgi – ma na czym pracować. Dźwig jest niemal nieuszkodzony. – Trzeba wymienić zamki i jutro możemy ruszać do pracy – dodaje Mariusz Książek, operator dźwigu.

 
 
 
...
 
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: