Strona główna » Opinie » Wywiady
Prof. Marian Zembala

Religa zostawił nam przesłanie

  • A
  • A
  • A
16:13
09.03.2009
Kiedy wyszliśmy z uroczystości wręczenia Orderu Orła Białego, profesor miał bardzo dużą duszność. Usiadł na chwilę i powiedział: „Pamiętaj, jeszcze 2-3 tygodnie i nagle będę miał taką łatwość oddychania”. Jakby marzył o tej sytuacji. Myślę, że to katharsis, które wszyscy przeżywamy w ostatnich dniach, powinno być silnym sygnałem na spojrzenie człowieka ponad podziałami. Gdyby profesor Religa tutaj siedział powiedziałby: „Proszę mnie nie żegnać" – mówi prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.
zdjęcie
Prof. Marian Zembala (fot. PAP/A. Grygiel)
Z Prof. Maciejem Zembalą, dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca rozmawia Danuta Holecka

Co profesor Religa miał w sobie takiego, że udało mu się zgromadzić wokół siebie wielu wybitnych specjalistów?

Był uosobieniem dwóch generacji. Z jednej strony tych wielkich profesorów polskiej kardiochirurgii, z drugiej był bliski generacji „młodych”, troszkę gniewnych kardiochirurgów. Profesor Religa nauczył nas pewnych zasad, które na co dzień mieliśmy za granicą, a on je zaszczepił na polskim gruncie. Obnażał również mity pewnego feudalizmu polskiej medycyny, blokującego jej rozwój. Jego siła polegała też na tym, że im chory był trudniejszy, tym większy wysiłek i wyzwanie było dla lekarzy. Wszystko to razem sprawiło, że rozwinął się polski program transplantologii, że robiliśmy transplantację u dzieci i rozwinęliśmy metodę przewlekłej zatorowości płucnej.

Jak pan pamięta pierwsze spotkanie?

To było dość ciekawe spotkanie. Profesor Moll, wybitny polski kardiochirurg, organizował w 1976 roku w Polanicy Zdroju konferencję kardiologiczną. Nagle w dyskusji wziął udział młody człowiek, doktor Zbigniew Religa, który rzeczowo nawiązał do świetnej dyskusji. A później okazało się, że jesteśmy zakwaterowani w tym samym pokoju. Religa zapytał tylko, czy najpierw może wypalić jednego papierosa. Ja nienawidzę palenia papierosów, ale ta świetna dyskusja, w której wziął udział sprawiła, że natychmiast otworzyłem okno i pozwoliłem mu zapalić w pokoju.

A jakie było ostatnie Pana spotkanie?

Odbyło się ono przy okazji uroczystości wręczenia Orderu Orła Białego. Przy okazji chcę podziękować prezydentowi Kaczyńskiemu, że zauważył tą wielką postać polskiej medycyny. Kiedy wyszliśmy z Religą z tej uroczystości, profesor miał bardzo dużą duszność i przez chwilę zatrzymaliśmy się w kuluarach. Usiadł na chwilę i powiedział: „Pamiętaj, jeszcze 2-3 tygodnie i nagle będę miał taką łatwość oddychania”. Jakby marzył o tej sytuacji. Myślę, że to katharsis, które wszyscy przeżywamy w ostatnich dniach, powinno być silnym sygnałem na spojrzenie człowieka ponad podziałami. Gdyby profesor Religa tutaj siedział powiedziałby: „Proszę mnie nie żegnać. Proszę pamiętać, żebyście byli uprzejmi połączyć się we wspólnym działaniu odnośnie pacjenta”. Sądzę, że mam prawo powiedzieć, że tak właśnie powinniśmy go żegnać. Czyńmy dobro dla chorych, nie uciekajmy z tego kraju i róbmy wszystko, żeby był jak najlepszy. To powinno być jego przesłaniem dla nas wszystkich. Ja jestem osobą wierzącą, a Zbigniew Religa wiele razy mówił, że jest wyraźnym agnostykiem. Bądźmy ostrożni w ocenie jego postawy. Tacy agnostycy jak Religa uczą nas – wierzących – wiary, nadziei i umiłowania bliźniego.

Raz byłam w sytuacji, kiedy pacjent przez wejściem na salę operacyjną pytał profesora: „Czy ja będę żył?”. Profesor Re-liga powiedział, trzeba mieć nadzieję. I wtedy pacjent spokoj-ny wjechał na salę, a prof. Religa uronił łzę.

Nas wszystkich fascynowało, że rzeczywiście dla niego chory był najważniejszy. Zacznijmy się mniej się kłócić i zacznijmy zauważać wspólną płaszczyznę porozumienia. My ją wszyscy musimy kontynuować dla dobra pacjentów.

Pojawiają się pomysły, aby Instytut Kardiologiczny w Aninie nosił imię prof. Religi.

Cieszę się, że pojawiają się podobne inicjatywy. Aczkolwiek Śląskie Centrum Chorób Serca, to miejsce otwarcia talentu i możliwości profesora Religi. To nowa placówka i za rok przyjmie nowych pacjentów. Ona dotychczas nie ma żadnego patrona. Wcześniej mówiliśmy, że na pewno sala operacyjna będzie miała imię prof. Religi. Niemniej mając ogromne poparcie minister zdrowia Ewy Kopacz, mogę powiedzieć, że cały szpital w śląskim Centrum Chorób Serca będzie to szpital im. Zbigniewa Religi.

Na forum

Czy według Was należy wznowić działania komisji badającej przyczyny katastrofy...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: