Wiadomość została wysłana.
Z Ryszardem Krauzem, biznesmenem, rozmawia Maria Stepan
Co pan robił, jak pana nie było przez ostatnie dwa lata?
Ciężko pracowałem.
Nie lubi pan mediów, nie udziela wywiadów. Teraz zgodził się pan porozmawiać pod warunkiem, że będziemy rozmawiać tylko o gospodarce. To rozmawiajmy: ile pan stracił na kryzysie?
Nie liczyłem, bo to nieistotne.
Renomowany magazyn „Forbes” szacuje, że pana majątek stopniał w ciągu roku z 1 mld 300 mln dolarów do 200 mln dolarów. Jak się czuje człowiek, który stracił tyle pieniędzy?
Jak długo mogę pracować i oglądać rozwój swoich spółek, wszystko jest w porządku.
To nie pierwsze wahnięcie w pańskiej działalności gospodarczej…
Każda działalność gospodarcza charakteryzuje się fluktuacjami. Są czasy lepsze i gorsze. Teraz nałożyło się ryzyko ogólne z kryzysem gospodarczym. Ale myślę, że wszystko się powoli stabilizuje.
Czy potwierdza Pan szacunki „Forbesa” co do swojego majątku?
Nie jestem w stanie tego oszacować.
Rok temu mówiło się, że pan zbankrutował. Dowodem miała być wyprzedaż kolekcji pańskich obrazów - sprzedał pan 40 płócien ze swojej kolekcji. To prawda?
Powiem krótko: pogłoski o mojej śmierci są zdecydowanie zbyt wczesne i głęboko przesadzone.
Podpisał Pan umowę z jedną z najwieszych firm farmaceutycznych na świecie – na sprzedaż pańskiego produktu na rynku chińskim. Jak pan przekonał „Bayer” do takiej transakcji?
To nie było aż tak trudne. Insulina Biotonu jest na najwyższym światowym poziomie, a Bayerowi do wypełnienia oferty brakowało jedynie insuliny klasycznej. Oceniono jakość produktu, do tego doszedł fakt, że mamy rejestrację na rynku chińskim, co jest długotrwałym procesem – to wszystko sprawiło, że staliśmy się dla „Bayera” atrakcyjnym partnerem.
Jak się panu udało dostać na chiński rynek? To chyba trudne?
Bardzo trudne. Decyzję podjęliśmy pięć lat temu, pozyskaliśmy partnera.
Czemu innym się nie udaje?
Nie wiem. Może dlatego, że trzeba w to włożyć bardzo dużo pracy, serca, no i mieć dobry produkt.
Rynek w Polsce już panu nie wystarcza?
Żeby firma się rozwijała, musi szukać dużych, potencjalnie rosnących rynków zbytu. Dlatego, obok Chin, koncentrujemy się na Rosji i państwach Wspólnoty Państw Niepodległych.
W Rosji ma pan już fabrykę.