Wiadomość została wysłana.
Jak oceniasz tegoroczny XVIII Finał? (Alina)
Super rewelacja! Boksowaliśmy się tylko z pogodą. 1500 sztabów na całym świecie zagrało niesamowicie. Bez względu na to, czy będzie rekord czy nie, 18. raz bez żadnych dąsów ludzkość wyszła z domów i wsparła Orkiestrę. Już wiemy, że będziemy mogli zrealizować mnóstwo naszych projektów, a o to przecież chodzi. Ostatnie dwa finały rozwiążą problemy diagnostyki onkologicznej na najbliższe 10 lat.
Jak radzisz sobie z ciągłą presją osiągania kolejnych rekordów?(Magda)
Zawsze prosimy dziennikarzy, by nie pytali nas o rekordy, bo przecież nie można bić ich w nieskończoność! Chociaż może można… Staramy się robić wszystko, żeby ludzie chcieli być z nami. Ale oczywiście pieniędzy możemy zebrać mniej, bo ci, którzy wspierają Orkiestrę mogą ich po prostu mniej mieć. A presja wokół finału jest fajna, motywująca i nakręcająca, by widowisko było zaskakujące i atrakcyjne.
Na czym Pana zdaniem polega fenomen Orkiestry?(Tadeusz)
Zadajemy kłam powierzchownym twierdzeniom, że Polacy są nieudacznikami i mają słomiany zapał. Nagle okazuje się, że tysiące rodziców styka się z kupioną przez Orkiestrę aparaturą. Ich dzieci poddawane są badaniu słuchu. Wszyscy widzą, że to ma sens. Na końcu jest poczucie dumy i to jest największym kołem zamachowym Orkiestry.
Jak radzicie sobie z krytyką pod adresem Orkiestry? (Damian)
Naszą obroną jest nowe wyposażenie w szpitalach. 650 szpitali dziecięcych i w każdym z nich na każdym lub kilku sprzętach jest naklejone serduszko. Przez te lata pracowało dla nas półtora miliona wolontariuszy! Spotykam ludzi, którzy mówią kwestowałem 18 lat temu, teraz robią to moje dzieci. Ta prawda nie musi się bać żadnej krytyki.
Czy pojedziecie z pomocą na Haiti? (Grzesiek)
Zdarzyło nam się zorganizować pomoc po przejściu tsunami na Sri Lance. Spontanicznie kupiliśmy sprzęt do szpitali za milion złotych. Pojechaliśmy na miejsce i byliśmy jedyną organizacją na świecie, która ze swoją pomocą dotarła tam, gdzie planowała - między innymi na tereny zajęte przez Tygrysy Tamilskie. Ale była to droga przez mękę. Ówczesny minister spraw zagranicznych Adam Rotfeld wzywał na dywanik ambasadora Sri Lanki, bo okazało się, że chcą nas tam po prostu okraść. Trzy tygodnie walczyliśmy o zwrot czterech wielkich kontenerów wypełnionych sprzętem. Proponowano nam nawet w ministerstwie zdrowia Sri Lanki, że możemy je odzyskać za 10 tysięcy dolarów. W końcu po interwencji ministra spraw zagranicznych odzyskaliśmy towar. Przepakowaliśmy go do 30 samochodów ciężarowych i zawieźliśmy do szpitali, do których żadna inna pomoc nie dotarła. Doświadczenie to pokazało, że aby zorganizować skuteczną pomoc powinno się stworzyć tam polską placówkę z wydzielonym terenem, na którym będzie przechowywana pomoc. Inaczej jest to nie do upilnowania.
Czy daje pan pieniądze osobom, które proszą o nie na ulicy? Co pan sądzi o tego rodzaju pomocy?(Robert)
Regularnie daję muzykom grającym na ulicach. Jeśli czuję taką potrzebę to sięgam do kieszeni. Swojego czasu zatrzymywałem się przy Rumunach, ale nie by dawać pieniądze, tylko pomóc np. w leczeniu. Ale oni nie chcieli ze mną rozmawiać. Uciekali. Innym mówiłem wtedy – nie dawajcie im pieniędzy, bo to jest wielka ściema. To nie jest walka o ich zdrowie. Oni uprawiają na ulicy konkretny zawód.
Gdzie się pan leczy? W prywatnej czy państwowej służbie? Czy zdarza się panu czekać na wizytę? (Maryla)
Asystowałem mojej mamie, która korzystała z usług państwowej służby zdrowia i nie było litości, ani taryfy ulgowej. To było tragiczne. Prywatnie chodzę np. do stomatologa. Ostatnio przeszedłem zabieg związany z moim gardłem w państwowym szpitalu. Miałem satysfakcję, bo aparat do znieczulenia był kupiony przez Orkiestrę.
Jaki jest Twój największy sukces? (Sylwek)
Fakt, że jestem w tym, a nie innym miejscu mojego życia. Kiedy rano otwieram oko, mogę denerwować się tym, co czeka mnie w ciągu dnia, ale nie mam stresu, że coś nie tak zrobiłem w fundacji. A inne sprawy? No cóż, na studia nigdy nie udało mi się zdać, języka uczę się po dzień dzisiejszy, a krzyżówki żadnej nie rozwiążę, bo stanę na czwartym haśle. Ale czy to jest jakiś powód do stresu?
Co uważasz za największą porażkę? (Marek)
Największą porażką jest polityczna Polska, w której żyjemy. Kiedy widzę ilu złych ludzi, przeciętniaków i gnoi dorwało się do władzy. I znowu musimy tłumaczyć, że kiedyś prawdziwa Solidarność była w Polsce. Przez dwadzieścia ostatnich lat wiele rzeczy zniszczyliśmy świadomie. To pokazały ubiegłoroczne obchody dwudziestolecia upadku komunizmu. Nie mogę zrozumieć, że po tych wszystkich latach ktoś pisze do komitetu noblowskiego, żeby Lechowi Wałęsie odebrać nagrodę.
Czy jest Pan katolikiem, a jeśli tak, to czy praktykującym i w co Pan wierzy?(Igor)
Jestem katolikiem - oczywiście. Choć wszystkie kwestie z tym związane uregulowałem dość późno. Wyszedłem z domu, w którym mama była wierząca, a tata ateistą. Sam musiałem przejść przez dyskusję na temat wiary i dogmatów. Trudno było mi zrozumieć pewne rzeczy. Jeśli chodzi o praktykę, to bierzmowanie i ślub załatwiłem później, kiedy poczułem, że jest mi to potrzebne. Ślub wzięliśmy, kiedy nasza córka Ola była już na świecie, w pięknym kościele w Lewiczynie. Naszymi świadkami był Jasio i Marysia Pospieszalscy i po dzień dzisiejszy jesteśmy z Dzidzią razem. W co wierzę? Wierzę w cuda, a moja wiara staje się coraz bardziej kosmiczna. Przyczyniają się do tego podróże. Religia, którą wyznaję miesza się ze elementami innych religii, w których ludzie szukają tolerancji, spokoju, przyjaźni i akceptacji. Doskonale rozumiem wszystkie inne religie i ich wyznawców. Przerażają mnie tylko ekstremiści i sianie nienawiści. A niestety dzieje się to pod sztandarami wyznawców wielu religii, także mojej.
Skąd wziął się konflikt Orkiestry z o. Rydzykiem? Co Pan o nim sądzi? (Ola)
Konflikt z ojcem dyrektorem wyszedł od niego. Źle, że ks. Rydzyk buduje akceptację dla siebie poprzez negowanie innych. Miejmy odwagę traktować kościół jak urząd, a księży, jak urzędników. Ojciec Rydzyk stał się nietykalny niepotrzebnie. Ja także boksuję się z różnymi opiniami. Wciąż cierpliwie wyjaśniam, że nie ma w fundacji prywatnych interesów. Takie same wyjaśnienia chcielibyśmy uzyskać od ludzi związanych z Kościołem.
Czy uważasz, że w polskich szkołach powinny wisieć krzyże? (Rafał)
Uważam, że w tej dyskusji powinni brać udział uczniowie. Niech oni powiedzą, czy chcą by w ich szkole wisiał krzyż, a może obok niego jakieś inne symbole religijne. Daleki jestem od narzucania czegokolwiek, bo wtedy rodzą się konflikty. Być może okaże się, że wszyscy chcą, żeby w ich klasie wisiał krzyż.
Kiedy zasady pierwszej pomocy trafią do szkoły jako przedmiot z oceną na świadectwie? Anka
Na czternaście i pół tysiąca szkół dziesięć tysięcy jest już przeszkolonych z pierwszej pomocy. Mają sprzęt, fantomy do nauki, płyty i książki. Minister oświaty uważa, że elementy pierwszej pomocy są w innych przedmiotach. Ale my wiemy, że to nieprawda. To musi być odrębna lekcja. Sprawdziliśmy to w trakcie trzech lat. Dzieci świetnie się bawią, nauczyciele dostają instrumenty do prowadzenia lekcji. Od lutego znowu ruszamy w Polskę. Nadal będziemy zabiegać w ministerstwie o to, by taki przedmiot się pojawił, ale kiedy tak się stanie, nie wiem. Oby jak najszybciej.
Jakie są pana poglądy polityczne? (Anita)
Zdroworozsądkowe. Kiedy Tusk wygrał wybory, podszedłem do niego i powiedziałem, żeby tylko tego nie przewalił. Ale nie mam oporu, żeby wysmarować list do minister zdrowia, w którym piszę, że źle się dzieje w państwie polskim. Chciałbym aby państwo zadbało o ludzi, którzy swoje odpracowali, żeby dostali ulgi, a ci którzy mogą pracować powinni łożyć także na tych, którzy żadnej pracy nie mogą już wykonywać. Nie mam nic przeciwko temu, aby z moich podatków pieniądze szły na rencistów. Ale jestem także za absolutnym rozwojem biznesu. To poglądy z których trudno byłoby sklecić partię polityczną i muszę powiedzieć, że przepełnia mnie radość, że w czasie swojego dotychczasowego życia z żadną partią się nie spiknąłem, choć Orkiestrę wspierały różne rządy i partie. Andrzej Lepper dawał na przykład stosy krawatów i patery. W tym roku pierwsza dama przekazała przepiękną szkatułę oraz dołączyła do niej bardzo piękny i osobisty list.
Czy jakaś partia polityczna namawiała cię na członkostwo? (Karolina)
Takie propozycje były, ale niezbyt nachalne. M.in. od Korwin - Mikkego. Wymieniliśmy kiedyś korespondencję także w tej sprawie. Zaczęło się od jego krytyki muzyki punkowej, a skończyło na propozycji przystąpienia do partii. To jednak nie jedyna moja styczność z tym politykiem. Kiedyś kupił mój samochód. Potrzebowałem pieniędzy, żeby nakręcić film o Woodstock w USA. Samochód był moim jedynym majątkiem. Długo czekałem, w końcu dealer zadzwonił, że auto sprzedał właśnie jemu. No cóż, teraz mogę powiedzieć, że Korwin - Mikke nieświadomie wsparł rockandrolla.
Z czego Pan się utrzymuje? (Krzysztof)
Prowadzę firmę, która produkuje od 20 lat programy telewizyjne. W fundacji jestem wolontariuszem.
Kogo zobaczymy na Przystanku Woodstock? (Mariusz)
Na razie zdradzić mogę tylko, że na Przystanku zobaczymy brytyjskiego skrzypka Nigela Kennediego, absolutnego mistrza interpretacji Vivaldiego, ale który gra także np. Hendrixa. Udział potwierdził też Leszek Możdżer. Razem z Tymonem Tymańskim przygotują projekt chopinowski na dużą sceną, a w małym namiocie Możdżer zagra swój recital.