Wiadomość została wysłana.
Dlaczego zmieniła pani zdanie i mimo tego, że dostała się na studia medyczne zdecydowała się wyjechać na studia pedagogiczne do Zamościa? Witold
Tak ułożyło się moje życie. Zależało mi na studiach w Polsce. Podczas studiów mieszkałam w akademiku, jak wszyscy studenci. To nie był mój pierwszy pobyt w Polsce. Wcześniej wyjeżdżałam do rodziny. Dwie siostry rodzone mojej mamy mieszkają w Polsce.
Czy bierze pani pod uwagę przeprowadzkę do Polski? Katarzyna
Na razie nie biorę tego pod uwagę. Tutaj są ludzie, którzy mnie potrzebują i wyjazd byłby ucieczką. Jeśli ja ucieknę od problemu, co stanie się z ludźmi, którzy tutaj zostaną? Nie będą mieli do kogo się zwrócić. Teraz wiedzą, że my będziemy ich bronić, a tak zostaną sami. Nie można zostawić ludzi i tak po prostu wyjechać.
Jak pani działalność odbija się na rodzinie? Jacek
Odbija się nie tylko na mojej, ale także na członkach rodzin nas wszystkich. Bo tak właśnie działa system władzy na Białorusi, że bart musi odpowiadać za siostrę i staje się winny tylko dlatego, że ona udziela się w organizacji. Jeden z moich braci stracił pracę przez moją działalność w związku. Moi bliscy jednak doskonale rozumieją sytuację, to w jakim państwie żyjemy, że jeżeli chcesz być sobą i mieć swoje poglądy musisz być narażony.
Czy zdarzały się jakieś zaskakujące propozycje ze strony władz w zamian za zaprzestanie działalności? Marek
Myślę, że oni tak dobrze już poznali mój charakter i moje zasady, że nigdy z taką propozycją nie wyjdą. W 2005 roku kiedy zostałam wybrana na prezesa Związku Polaków na Białorusi jedna z osób zaproponowała mi spotkanie z ludźmi ze służb zapewniając, że wtedy będzie wszystko w porządku. Ale oczywiście odmówiłam. Trzeba szanować siebie, mieć zasady, a nie stać się marionetką.
Czy obecna sytuacja na Białorusi jest podobna do sytuacji Polski z czasów PRL-u? Olga
Trzeba by zacząć od przestrzegania praw człowieka. Jeżeli w państwie jedna z organizacji społecznych nie może legalnie działać, ludzie są zatrzymywani, inwigilowani to można to porównać z Polską czasów Solidarności.
Na co musi pani uważać? Robert
Generalnie na Białorusi nie chodzę do kawiarni i restauracji, na zabawy. Trzeba żyć w taki sposób, aby nie dawać powodów do prowokacji. Ale oczywiście mogę normalnie poruszać się po mieście.
Jak wyglądają prowokacje i szantaże? Darek
Na porządku dziennym jest rozpowszechnianie ulotek i pism szkalujących mnie i moich kolegów oraz wysyłanie ich do Polski. Propaganda w mediach państwowych. Kiedy wracałam ze zjazdu Polonii Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych do naszego samochodu podrzucono narkotyki. Niejednokrotnie klejem zalewano zamki w drzwiach mojego mieszkania. Malowano gwiazdy i krzyże.
Czy obawia się pani o swoje życie? Dorota
Wszystko jest możliwe. Władza ma olbrzymie możliwości, różne instrumenty, żeby zniszczyć człowieka. Kilka lat temu tak zaszczuto jedną z dziennikarek Weronikę Czerkasową. Ja mam oparcie w przyjaciołach, rodzinie. Staram się zaczynać dzień od dobrych myśli. Nie da się żyć z myślą, że ktoś będzie próbował nas zabić. Staramy się zachowywać normalnie.
Jakie warunki panują w więzieniach białoruskich? Czy zdarzają się akty przemocy? Marzena
Teraz warunki są trochę bardziej cywilizowane, ale i tak jest strasznie, na pewno gorzej niż w dowolnym polskim areszcie. Jeden posiłek około godziny 16, rano herbata. Zbita z desek prycza. Prowizoryczny wychodek w celi. Zwykle nie działający kran. Mało przyjemnie. Ale nie ma jakiejś brutalności. Wszystko zależy od człowieka i jego ewentualnej nadgorliwości. Kiedy ostatnio milicja przewoziła mnie z Iwieńca do Grodna, jeden z milicjantów, bardzo nadgorliwy, siłą wepchnął mnie do wozu milicyjnego. Jedną z moich koleżanek brutalnie wciągnięto za ręce i nogi do budynku sądu. Są oddziały milicji, które jeśli dostaną zlecenie na brutalne przeprowadzenie akcji, wykonują rozkazy.
Jak wyglądają rozprawy sądowe? Cezary
Sąd zawsze uznaje stronę przedstawicieli władz. W ubiegłym tygodniu po raz pierwszy od dłuższego czasu wpuszczono nas do budynku sądu. Zwykle rozprawy odbywają się bez naszego udziału. Było tak, kiedy sądzono mnie za działalność w spółce Polonica i za pomoc charytatywną. Podczas kolejnej rozprawy dowiedziałam się, że już raz byłam sądzona w tej sprawie. Adwokat traktowany jest jako świadek wydarzeń i nawet jeśli zabiera głos, decyzja sądu potwierdza stanowisko władz.
Jakiego rodzaju wsparcia i pomocy oczekuje pani od UE? Karol
Dla nas bardzo ważne jest, że Parlament Europejski upomina się o Związek Polaków na Białorusi. Władze najbardziej obawiają się umiędzynarodowienia tej sytuacji. W pewnym stopniu to nas chroni. Myślę, że rezolucja europosłów nie pozwoliła na areszty. Dzięki niej ostatnio weszliśmy do sądu w Mińsku i obeszło się bez aresztowań.
Jak pani ocenia niechęć niektórych środowisk do zaproszenia opozycji do Euronestu, czyli wspólnego zgromadzenia UE i sześciu wschodnich sąsiadów Unii? Kamila
Nie chciałabym tego komentować. Jesteśmy organizacją społeczną i jeśli nas zaproszą do udziału, to oczywiście to rozważymy.
Czy chciałaby pani zostać politykiem? Maciej
Szczerze mówiąc nie. Nigdy o tym nie myślałam. Zajmowałam się oświatą i zawsze byłam bardzo daleko od tych wszystkich spraw. Uważam, że walka o prawa zagwarantowane w konstytucji, o normalność to nie jest polityka. Nie kandyduję w wyborach. Jestem w organizacji społecznej i nigdy nie będę politykiem.
Czy korzysta pani z usług doradców od wizerunku? Magdalena
Nie korzystam. Nie mam doradców od wizerunku, to jak wyglądam to wyłącznie mój pomysł na siebie.
Czy kiedykolwiek spotkała pani Łukaszenkę? Robert
Nigdy.
Jak pani spędza wolny czas? Wiesława
Nie chciałabym wchodzić w szczegóły. Bardzo nie lubię mówić o życiu prywatnym. Jestem skromną osobą. Nie chcę robić z siebie legendy.
Gdzie najchętniej robi pani zakupy: w Grodnie, Warszawie czy Brukseli? Martyna
Lubię robić zakupy. Zwykle robię je tam gdzie akurat mam wolny czas. Ostatnio ubrania kupowałam w Białymstoku.
Główne cele na najbliższy czas? Czy napisze pani książkę? Aleksandra
W naszej sytuacji trudno cokolwiek zaplanować. W każdej chwili plany może zmienić nam władza. Plan jest taki, żeby prowadzić działalność w takich warunkach, jakie mamy.
Straciliście dom w Iwieńcu. Gdzie możecie prowadzić swoją dzielność? Rafał
Przede wszystkim wśród ludzi. Będziemy szukać miejsca, gdzie można uczyć dzieci języka polskiego. Nie chcę wchodzić w szczegóły. Będziemy szukać wyjścia z tej sytuacji.
Czy lubi pani gotować? Ulubione potrawy? Ola
Bardzo rzadko gotuję. Jem to, na co mam akurat ochotę. Nie dzielę potraw na polskie i białoruskie.
Gdzie najchętniej spędza pani wakacje? Wojciech
Dawno już nie byłam na wakacjach. W tej sytuacji, w jakiej jesteśmy nie planuję ich na razie.