Strona główna » Opinie » Pytanie do
Tomasz Lis

Moje ambicje polityczne się kurczą

Autor: notowała Beata Zatońska
  • A
  • A
  • A
16:04
23.12.2009
O prezydenturze myślałem, ale nie o swojej. Powiem przewrotnie, że nawet jeśli kiedyś miałem jakiekolwiek ambicje polityczne, to one z roku na rok się kurczą.
Tomasz Lis (fot. TVP)
Tomasz Lis (fot. TVP)
1. Kiedy po raz pierwszy pomyślał Pan, że będzie sławny? (Ula)

Nigdy nie myślałem o pracy w kategoriach sławy. Chciałem być reporterem, dziennikarzem, korespondentem zagranicznym, chciałam prowadzić programy, ale nigdy nie myślałem o sławie. Jak ktoś w to nie wierzy, to trudno, ale taka jest prawda.

2. Co zrobić, żeby Polska była wreszcie fajnym krajem? (Romek)

Napisałem dwie książki na ten temat i nie mam wrażenia, że nie udało mi się znaleźć sensownej odpowiedzi. Gdy je pisałem, wydawało mi się, że znam receptę, teraz mam wątpliwości. To jest kwestia zmiany mentalności, tego się nie da zrobić z dnia na dzień. Kiedyś mówiło się, że musi przyjść nowe pokolenie, na co potrzeba 20 lat. Mam wrażenie, że to pokolenie, które zastąpiło tamto pokomunistyczne, wcale nie jest lepsze. Przeraża mnie w Polsce ocean negatywizmu. Pisano o tym 200 lat temu, 100 lat temu i 50 lat temu. Niewiele się zmieniło. Polskie piekło, w którym trzeba unurzać w błocie każdego, komu coś się udało, ma się dobrze. Bolesnym świadectwem tego, jakie usposobienie i mentalność mają Polacy, jest nasz Internet i pojawiające się tam komentarze internautów. Proszę mi wierzyć, takiego ładunku nienawiści, takiego szamba jak w polskim Internecie nie ma nigdzie indziej.

3. Czy czuje się Pan autorytetem? Kto jest Pana autorytetem? (Olga)

Nie czuję się autorytetem. Nie lubię tego słowa. Jest bardzo dużo ludzi, których szanuję. Ludziom potrzebne są autorytety, ale niestety teoretycznie, nie praktycznie. Arcybiskup Tadeusz Nycz powiedział , że nie mamy w Polsce autorytetów, ale to bardzo dobrze, bo jak je mamy, to niszczymy. W ostatnim dwudziestoleciu brano pod obcasy w Polsce ludzi, którzy zasługują na największy szacunek – Wałęsę, Balcerowicza, Bartoszewskiego, Geremka, Mazowieckiego. Znalazł się nawet ktoś, kto Jana Nowaka-Jeziorańskiego posądzał o współpracę z SS. Skala podłości, z jaką mamy do czynienia na co dzień, jest niewyobrażalna. Wystarczy sobie przypomnieć np. pogrzeb profesora Bronisława Geremka, albo zeszłoroczne uroczystości z okazji wybuchu Powstania Warszawskiego. Bezdyskusyjnym autorytetem, jest, był i będzie zmarły papież, Jan Paweł II. Czasem zastanawiam się jednak, jakby ten autorytet wyglądał, gdyby papież nie był tak daleko od nas. Był wystarczająco niedostępny, żeby to polskie, dość intensywne plugastwo, go nie dotknęło. Gdyby tutaj mieszkał, był z nami i mówił to, co mówił i myślał, tak jak myślał, to mogłyby na niego spaść takie same gromy jak na arcybiskupa Józefa Życińskiego. Pointa jest taka – jeśli nie będziemy się wzajemnie szanować, nie pomogą nam żadne autorytety. Mówi się, że Polska jest krajem katolickim, ale to, co widzimy wokół siebie, jest zaprzeczeniem zasady „kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”. Ludzie się nienawidzą, mają potężne kompleksy i zaniżone poczucie własnej wartości. Żaden areopag autorytetów nam tu nie pomoże.
4. Jak ocenia Pan to, co wydarzyło się z senatorem Piesiewiczem? Upadek moralny? (Antonina)

Określenie upadek moralny to przesada. Ludzie mają skłonność do zbyt łatwych ocen. Senator Piesiewicz popełnił błąd, padł ofiara szantażu i ohydnej prowokacji. Wszyscy grzeszymy, jesteśmy ludźmi. Dla mnie jest istotne, by umieć wybaczać, podać rękę, zrozumieć. Ocenianie całego życia senatora Piesiewicza na podstawie jednego incydentu, którego przebiegu tak naprawdę nie znamy, świadczy o głupocie i prostactwie. Jeśli w sprawie senatora Piesiewicza cokolwiek świadczy o upadku moralności, to jest to zachowanie największego szmatławca w tym kraju, czyli „Super Expressu”. Ta gazeta non stop kłamie i insynuuje, a jednocześnie uderza w moralizatorski ton.

5. Czy czyta pan, to co piszą tabloidy na Pana temat i czy Pan na to reaguje. (Kozak)

Długo nie reagowałem i to był błąd. Lata temu powinienem wytoczyć pierwszy proces, a czekałem z tym do września ub.r. To brukowe towarzystwo brak reakcji uznaje za zachętę. Oni nie uprawiają dziennikarstwa, sprzedają ćwierć prawdy, pół prawd i kłamstwa. Jeśli nie oberwą finansowo, niczego nie zrozumieją. Tabloidów nie czytam, przeglądam. Dziennikarz musi wiedzieć, co piszą inne gazety. Irytuje mnie też, że dwa wielkie niemieckie koncerny, które wydają nasze tabloidy, zarabiają gigantyczne pieniądze na ogłupianiu Polaków. Robią to bez żadnego wdzięku, niczego nie biorą w nawias. Na dodatek opluwani przez brukowce nie mogą liczyć na zadośćuczynienie i sprostowanie wiadomości, tak jak to się dzieje np. w Niemczech. Sądy są przeciążone, sprawy ciągną się latami, wyroki są niskie, a oni śmieją się nam w twarzy. 99 proc. informacji, które wypisują na mój temat, to kłamstwa.

6. Czy potrafi Pan uzasadnić, dlaczego został wybrany dziennikarzem roku. (Ewa-Anna)

Nie do mnie, na szczęście, należy uzasadnienie. Generalnie uważam, że nagrody i plebiscyty to jest kwestia umowna. Trudno np. porównywać dziennikarzy, którzy piszą reportaże z tymi, którzy prowadzą programy informacyjne. Czy lepszym lekkoatletą jest ktoś, kto pcha kulą, czy ten, kto skacze o tyczce? Lista najlepszych dziennikarzy powinna pomieścić co najmniej 100 osób.
7. Jak ocenia Pan prezydenturę Lecha Kaczyńskiego i co by Pan zmienił w jego wizerunku medialnym? (Mruk)

Nie jestem odpowiedzialny za wizerunek prezydenta i wolałbym nie być. Moja ocena jest nieistotna. Pan prezydent ma takie notowania, jakie ma i są one zobiektywizowane w tym sensie, że sondaże prowadzone przez różne instytuty badawcze od lat dają podobne wyniki. Wiem, mówi się często, że gdyby nie media, to… To zbyt proste. Choć kiedy Lech Kaczyński krytycznie, a nawet bardzo krytycznie ocenia media, to ja się z nim w wielu punktach zgadzam. Nie można tego puścić mimo uszu. Prezydent Kaczyński w wywiadzie, którego mi udzielił, powiedział, że media często szkodzą demokracji, wypaczają przebieg debaty publicznej, kreują nieprawdziwy wizerunek osób publicznych. Tak rzeczywiście jest. Ale będę się upierał, że społeczeństwo w swojej masie zachowuje się racjonalnie i bywa fantastycznie odporne na to, co mówią i piszą media. Zrzucanie odpowiedzialności za błędy pewnych ludzi i pewnych partii na media jest nieracjonalne, ponieważ nie mają one takiej mocy sprawczej.

8. Kto ma największą szansę na prezydenturę. (Ktoś)

Donald Tusk – tak mówią sondaże, ale w polityce, a zwłaszcza w polskiej polityce, wiele się może wydarzyć. Do wyborów zostało 10 miesięcy, to cała epoka. Gdyby 6 lat temu ktoś powiedział, że będziemy mieli prezydenta Kaczyńskiego i premiera Kaczyńskiego, to byłby dość ryzykowny, wręcz kosmiczny pomysł. A Kazimierz Marcinkiewicz, który niespodziewanie został premierem? Dziwne, prawda? Pamiętam nawet taki sondaż, w którym uznano go za największego męża stanu stulecia. Polityka i życie publiczne bywają nieprzewidywalne. Dzisiaj najbardziej prawdopodobne jest to, że w II turze wyborów spotkają się Donald Tusk i Lech Kaczyński i Tusk wygra. Co się wydarzy, zobaczymy.
9. Czy myślał Pan poważnie o prezydenturze? (Katarzyna)

Nie mam takich planów, ani ambicji politycznych. O prezydenturze myślałem, ale nie o swojej. Powiem przewrotnie, że nawet jeśli kiedyś miałem jakiekolwiek ambicje polityczne, to one z roku na rok się kurczą. Czuję się komfortowo stojąc z boku, opisując i oceniając świat polityki. Zawsze głosuję w wyborach i zachęcam ludzi do głosowania. Ale bywają takie chwile, że jestem bliski poparcia partii „absencja”, do której należy większość Polaków. Ich program to „nie interesuje mnie, nie glosuję”.

10. Czy dziennikarz prowadzący taki program, jakim jest „Tomasz Lis na żywo”, może być czynnym uczestnikiem dyskusji, czy powinien zostać tylko moderatorem? (Darek)

Myślę, że prowadzący ma prawo wyrażać swoje opinię, bo to nie jest program informacyjny. Nie powinien jednak hamować dyskusji. Przy czym to wyrażanie opinii przez prowadzącego powinno być stonowane i wyrafinowane – można to zrobić pytaniem, zawieszeniem głosu, grymasem, jest wiele sposobów. Dziennikarz ma prawo do swoich poglądów. Nie można jednak a priori zakładać, że ktoś ma rację, a ktoś inny jej nie ma.

11. Czy na sposób, w jaki prowadzi Pan program, mają wyniki sondy? (Młody)

Nie ma takiej możliwości. Ostateczne wyniki poznaję w chwili, gdy podaję je widzom. Ani sondaż nie ma wpływu na sposób prowadzenia programu, ani ja nie mam wpływu na sondaż.

12. Czy jest pan za lustracją dziennikarzy piszących o najważniejszych dla polskich sprawach? (Janek)

Jakieś 15 lat temu wydawało mi się, że to ma sens. Dzisiaj uważam, że jest to kompletnie nieistotne. Mieliśmy wielu zagorzałych lustratorów u władzy i gdyby ktoś z piszących lub występujących w telewizji miał coś poważnego na sumieniu, na pewno by to wypłynęło. Lustracja tak czy owak się odbyła i nie przyniosła żadnych efektów. Dla mnie ważne jest rzetelne dziennikarstwo, tymczasem każdego dnia w gazetach pojawia się multum kłamstw. Interesuje mnie to, co ludzie robią teraz, a nie to, co robili 20, 30 lat temu.
13. Czy jest coś, co zrobił Pan jako dziennikarz i wstydzi się do tej pory? (Wikta)

Nic, zdecydowanie nie. Popełniałem błędy, robiłem programy średnie, czasem złe, ale nie wstydzę się niczego.

14. Czy komisja hazardowa coś wyjaśni, czy ma na to szansę? (Rumek)

Nie wiem, czy wyjaśni, szanse ma niewielkie. Wyjaśnianie nie jest intencją ważnych polityków w Polsce. Chcą przeczekać, by ewentualne ustalenia komisji nie miały wpływu na kampanię prezydencką. Czyli mylenie tropów, działania pozorowane, opóźnianie i ściemnianie.

15. Krążyło kiedyś w Internecie nagranie, na którym słychać, jak Pan strasznie klnie, i zachowuje się nieuprzejmie wobec swoich pracowników. Czy coś się przez lata zmieniło? (Jędrzej)

Zmieniło się, to nagranie kiedyś miało miesiąc, a teraz ma ponad 10 lat. Poza tym bawi mnie świętoszkowatość ludzi, którzy klną jak szewcy – czasem mają do tego święte prawo – ale są oburzeni, gdy klnie ktoś inny. Nawiasem mówiąc człowiek, do którego wtedy mówiłem, jest do dziś moim serdecznym przyjacielem.

16. Czy będzie pan w święta oglądał telewizję? (Zuza)

W telewizji oglądam tylko mecze piłkarskie, nic innego. Jeśli więc znajdę w programie jakieś ciekawe mecze, na pewno je obejrzę.
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: