Strona główna » Opinie » Pytanie do
Grzegorz Napieralski

Moja Gosia jest najpiękniejsza

Autor: Rafał Pasztelański
  • A
  • A
  • A
19:26
25.07.2010
Wiele osób przyznaje, że moja żona radzi sobie w mediach lepiej niż ja – mówi w rozmowie z tvp.info lider SLD Grzegorz Napieralski, odpowiadając na pytania naszych internautów.
fot.
Grzegorz Napieralski z żoną Małgorzatą (fot. PAP/Paweł Supernak)
Jak Pan reagował na porównania żony do Carli Bruni? Jarosław

Nie chcę porównywać żony z żadną kobietą. Dla mnie moja Gosia jest najpiękniejsza na świecie. W czasie kampanii wyborczej bardzo mi pomagała. Dzielnie wspierała i broniła mnie w wywiadach. Co ciekawe wiele osób mówi, że radzi sobie w mediach lepiej niż ja.

Na początku kampanii kilka czołowych postaci SLD nie dawało Panu żadnych szans. Nie podcięło to Panu skrzydeł? Anna

Zdarzały się takie głosy. Zawsze najbardziej boli, gdy ktoś z własnego obozu w ciebie nie wierzy. Ale zaangażowanie wielu ludzi w Warszawie i regionach dało mi siłę. Cieszę się, że przekonałem blisko 2,5 mln osób, mimo że nie przekonałem dwóch czy trzech moich kolegów. To też się zdarza…

Co Pan sądzi o opcji grubej kreski w sprawie buntowników w SLD, proponowanej przez Leszka Millera? Dominik

Taka gruba kreska już jest faktem. Była taka szczera rozmowa na zarządzie krajowym. Wiele osób bardzo negatywnie oceniło te zachowania. Nie chcę jednak żadnej fali rozliczeń czy wyrzucania. Tysiące osób zaangażowało się w moją kampanię i za to jestem im wdzięczny.

Czy jabłka rozdawane pod hutą to Pana pomysł? Jest Pan pewny, że były smaczne, próbował je Pan, wie Pan jaka to była odmiana, bo słyszałem, że ktoś je nazwał „Napieralkami”? Roman

Nasz sztab uznał, że powinniśmy być wśród ludzi. A jabłka pojawiły po raz pierwszy pod fabryką w Tychach. Pamiętam, że lało jak z cebra, gdy rozdawaliśmy ulotki. Były tam trzy stragany warzywne. Wtedy kupiłem na jednym ze straganów worek jabłek i rozdałem ludziom. Tak to się zaczęło. Potem na torebkach , w których rozdawaliśmy jabłka pojawił się napis „smacznego – Napieralski”. Oczywiście, że je jadłem. Te w Tychach miały bardzo ciekawy słodko–kwaśny smak. Najsłodsze były jabłka w Krakowie. Nie pamiętam jak się nazywały, ale nie obrażę się jak ktoś jakieś jabłka będzie nazywał „Napieralkami” (śmiech).

Jak dzieci reagowały na Pana nieobecność w domu w czasie kampanii ? Agnieszka

Szczególnie doskwierało to naszej starszej córce. Pamiętam jak jednego wieczoru, gdy kładłem ją spać i skończyłem czytać bajkę, powiedziała mi, że nie chce abym był prezydentem, bo wtedy nie będzie mnie w domu. Pewnie myślała, że zostawię je i sam wyprowadzę się do Pałacu Prezydenckiego. Ta kampania nie była zbyt komfortowa dla dziewczynek. Wszędzie śledziły nas kamery i fotografowie, choć czasem im się to podobało. Była też zabawna sytuacja w przedszkolu, kiedy byłem z żoną odebrać Olę. Podeszła do mnie taka mała dziewczynka i powiedziała: pan był wczoraj u mnie w domu! Po chwili konsternacji mała dodała: w telewizorze. Sytuacja została opanowana, a perspektywa rozwodu oddalona (śmiech).
Czy schudł Pan w czasie kampanii? Filip

Na pewno schudłem, bo to widać po spodniach, ale ile zrzuciłem – nie wiem, bo się nie ważę. Nie mamy w domu wagi.

Czy planuje Pan kolejne nagrania z bliźniaczkami? Zbyszek

Dobre pytanie. Może powinienem… Ale uwaga – w kampanii samorządowej szykujemy kolejną niespodziankę.

Czy zamierza Pan odmłodzić swoją partię? Jak miałoby to wyglądać? Krzysztof

Na pewno bardzo zależy mi, aby w SLD było coraz więcej nowych osób, ale nie tylko młodych, chociaż na tych bardzo mi zależy. Chciałbym jednak, aby młodzi ludzie coraz bardziej uczestniczyli w strukturach, które podejmują decyzje w SLD. Zależy mi, żeby startowali w wyborach samorządowych, a później w parlamentarnych, bo świeża krew potrzebna jest w polityce. Potrzebne jest nowe spojrzenie, inne niż te, które widać w polityce prowadzonej od 20 lat, oparte na podziałach i którego przejawem są obecne spory i konflikty pomiędzy Platformą i PiS.

Jaką rolę przewiduje Pan dla najstarszych liderów SLD? Kasia

Zawsze uważałem, że tacy ludzie, jak były prezydent, czy byli premierzy nie powinni być poza strukturami SLD. Warto jest mieć ich blisko i wykorzystać ich doświadczenie i także uczyć się na popełnionych przez nich błędach. Każda z tych osób ma nie tylko wielki autorytet, ale własne doświadczenia. Chciałbym, aby pełni rolę mentorów, którzy zapalą czerwone światło, gdyby działo się coś złego. Leszek Miller np. buduje duży instytut europejski, chce organizować międzynarodowe konferencje. Józef Oleksy zaktywizował się w sprawach dotyczących naszych relacji ze Wschodem. Jest współautorem projektu uchwały dotyczącej powołania fundacji polsko–rosyjskiej. Aleksander Kwaśniewski ma swoją fundację i jest osobą która nam pomaga i wspiera nas.

Nie wydaje się Panu, że politycy „obrzydzili” młodym ludziom uprawianie polityki? Dziś wiele osób najchętniej wysłałoby was w kosmos. Teresa

Mnie się to nie wydaje, ja to wiem. To fakt. Polityka bardzo mocno odpycha młodych ludzi. Po pierwsze, wynika to z niezrozumiałych podziałów – tych historycznych i tych klasowych. A młodzi nie chcą podziałów. Chcą się spierać, ale merytorycznie. Druga rzecz to klimat permanentnej walki. Nie może być tak, że prowadzi się politykę nad grobami i okłada przeciwnika na lewo i prawo.

Czy bierze Pan pod uwagę możliwość koalicji z PO lub PiS po następnych wyborach parlamentarnych? Marcin

Powiedzmy sobie szczerze – każda partia chce rządzić lub współrządzić. Aby realizować własny program wyborczy trzeba mieć wpływ na władzę. Nie wolno jednak dążyć do władzy za wszelką cenę. Dzisiaj nie umiem odpowiedzieć na pytania o ewentualnych koalicjach. O tym się mówi tuż przed wyborami albo zaraz po. Tym bardziej, że nie wiem czy Platforma i PiS dotrwają do wyborów w takim kształcie jak obecnie. Monolit, którym wydawało się PO pęka. Mówi się o konfliktach liderów obu partii – w jednej na osi Schetyna–Tusk i Gowin– Palikot, a w drugiej o konflikcie Ziobro–Kaczyński i Kurski–Kaczyński.
Czy uważa Pan, że SLD jest skuteczne w Sejmie? Proszę wskazać, choć jeden projekt pod pana przewodnictwem przyjęty przez Sejm. Janina

To skomplikowana sprawa. Mieliśmy kilka bardzo dobrych projektów: płaca minimalna, ustawa o in vitro czy o przeciwdziałaniu dyskryminacji. Problem w tym, że albo są w zamrażarce, albo są blokowane przez marszałka Sejmu. Kiedy wywieramy naciski, żeby zajął się nimi parlament, ustawa jest wyciągana i kierowana do komisji, a tam powołuje się specjalną podkomisję i w ten sposób projekt grzęźnie na okres nawet pięciu lat.

Czy udało nam się przeforsować jakąś ustawę? I tak i nie. Ustawa o rozdziale stanowisk prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości to nasza inicjatywa. Tyle tylko, że został on skopiowany przez Platformę. Tak samo było z ustawą o abolicji podatkowej. Złożyliśmy ustawę, a PO ją ukradło. Ostatnio znowu byłem zażenowany wypowiedzią premiera Donalda Tuska. Ponad dwa lata temu złożyliśmy ustawę dotyczącą zdjęcia opodatkowania z SMSów na cele charytatywne. Ustawa leży, nikt nie chce procedować i nagle premier mówi, że przygotuje rozwiązania, aby takie SMS-s zwolnić z podatku. Tak to wygląda. Dlatego apelowaliśmy już do marszałka Schetyny, żeby zmienić tę praktykę. Nawet, jeżeli PO, które ma dzisiaj większość nie chce danej ustawy, to niech ją uczciwie odrzuci, wtedy ją poprawimy. Regulamin Sejmu nie mówi nic, że nie wolno podkradać ustaw czy cudzych pomysłów. Może warto więc wprowadzić zmianę, która by temu przeciwdziałała.

Jaki wynik osiągnie SLD w wyborach samorządowych. Jaki stawia Pan próg minimum, po którym będzie gotów zrezygnować z przewodniczenia partii? Magda

Nie stawiam żadnych progów, ponieważ wybory samorządowe są bardzo specyficzne. Bardzo przyśpieszyliśmy. Jest już szef sztabu – poseł Tomasz Kamiński, a na najbliższym zarządzie przyjmiemy zweryfikowany kalendarz wyborczy. Chcę aby jedynkami byli ludzie nowi, młodzi i żeby było dużo kobiet. Będę pilnował, aby było ich jak najwięcej. To taki nasz wewnętrzny parytet.

Jak się Pan czuł, gdy po I turze wyborów uśmiechali się do Pana Komorowski i Kaczyński, a potem ten ostatni wrócił do retoryki sprzed wyborów? Marek

Było to miłe od 20 czerwca do 4 czerwca, ale wiedziałem, że to wyłącznie gra wyborcza. Moja nadzieja wiązała się tylko z tym, że zbieżne z naszym programem postulaty wyborcze zwycięzcy zostaną zrealizowane. Już jednak widzę, że Bronisław Komorowski wycofuje się z niektórych obietnic. Poczekamy do zaprzysiężenia głowy państwa, a potem będziemy pytać o realizację obietnic z kampanii.

Jak spędza Pan wolny czas? Ola

Mam go bardzo mało. Najczęściej gdy jest ładna pogoda, jedziemy gdzieś powariować z dziewczynami np. nad wodę. A wieczorami uwielbiam bezmyślnie przerzucać kanały w telewizorze. Uwielbiam filmy i mam ich sporą kolekcję. Lubię też poleżeć przy radiu, słuchać muzyki i czytać. Teraz przymierzam się do książki Jacka Żakowskiego „Zawał”.

Na czym ostatnio był Pan w kinie? Renata

Na nowym Shreku. Wyciągnęli mnie znajomi. Powiem szczerze, że oglądając film, przypomniały mi się słowa premiera Donalda Tuska o podobieństwie Grzegorza Schetyny do Shreka. Przyglądałem się, ale nie dojrzałem podobieństwa. A jak córki wrócą od babci, pójdziemy na „Dzwoneczka”.
Czy lubi Pan gotować? Jeżeli tak, to co jest Pańską specjalnością? Jarek

Nie umiem gotować, ale robię za to bardzo dobre kanapki. Jeśli mogę im poświecić trochę czasu, są bardzo „wypasione”. Zdecydowanie wolę te z wędliną albo z serem i bardzo dużą ilością keczupu. Podobno układam też dobrą deskę serów.

Czy Wojciech Olejniczak, powinien złożyć mandat europosła, jeżeli chce startować w wyścigu o fotel prezydenta stolicy. Tak twierdzi m.in. Leszek Miller? Rafał

Słyszałem o tych głosach. To jest kwestia aktywności kandydata. Moja kampania pokazała, że bez pracy, zaangażowania i obecności wśród ludzi, bardzo trudno jest zrobić dobry wynik. Kandydat musi być widoczny w mieście, powiecie czy gminie. Nie wiem jak Wojtek to rozwiąże, gdy będzie musiał co tydzień wyjeżdżać do Brukseli. To muszą rozstrzygnąć władze SLD w Warszawie, bo nie wyobrażam sobie, że będzie to weekendowa kampania wyborcza. Za wynik w walce o fotel prezydenta Warszawy na pewno będę rozliczał ludzi odpowiedzialnych za kampanię. I szczerze mówiąc, już się dziwię się, że Wojtek jest kandydatem od listopada ub.r., a kampanii do tej pory nie zauważyłem.
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: