Wiadomość została wysłana.
W jakiej sytuacji dowiedziała się Pani o katastrofie samolotu prezydenckiego? Jakie były pierwsze myśli? Maja
Przygotowywałam się do wyjścia z domu na dyżur w TVP Info, kiedy zadzwoniła moja mama z pytaniem co się stało, bo TVP Info podaje, że samolot – prawdopodobnie z prezydentem na pokładzie - miał wypadek. Szybko dobiegłam do telewizora i usłyszałam o wypadku Jaka. Nic więcej nie było wiadomo. Wiedziałam, że prezydent nie latał Jakiem, ale szybko pojechałam do pracy. Już po drodze radio podawało coraz tragiczniejsze informacje, które przerażały. Chyba nikt nie chciał przyjmować ich do świadomości. Co myślałam? Że to niemożliwe.
Jak udało się Pani zachować zimną krew na wizji informując o tragedii? Roman
Podając takie informacje nie myśli się o zachowywaniu zimnej krwi, tylko o rzetelnym informowaniu. Choć trudno było zbierać informacje. Nawet lista tych, którzy zginęli była aktualizowana w miarę upływu czasu. Trudno też było z oczywistych względów zapraszać gości - w większości przecież byli to przyjaciele albo znajomi tych, którzy byli na pokładzie. Ciężko było rozmawiać, zadawać pytania… Pracowałam już w czasie różnych tragedii, ale tego dnia nie da się porównać z żadnym innym.
Czy dobrze znała Pani Marię Kaczyńską? Jak Pani ja wspomina? Alina
Przeprowadziłam z Panią Marią Kaczyńską dwa wywiady w naszym studiu. To urocza, ciepła i dobra osoba. Nadzwyczaj skromna i uczuciowa. Zawsze podkreślała, że niezależnie od okoliczności, ona jest przede wszystkim Marią Kaczyńską, nie zamierza nikogo naśladować, że zamierza być sobą. Opowiadała też jak bardzo martwią ją niesprawiedliwe komentarze w mediach pod adresem męża. Była bardzo autentyczna i w tym, co robiła i w tym, co mówiła.
Jak odpowie Pani na zarzuty wobec dziennikarzy, że zamiast relacjonować i podawać fakty emocjonalnie nakręcali atmosferę? Krzysztof
Nie chce odpowiadać na takie pytania. Jeśli jednak dziennikarzowi w tych dniach załamał się głos albo poleciała łza, to doskonale to rozumiem. Przecież my też jesteśmy ludźmi, którzy najzwyczajniej w świecie, mają ludzką wrażliwość. A to chyba nie jest wada…
Kto Panią ubiera? Jest Pani dla mnie wzorem elegancji i dobrego smaku? Urlika
Mamy stylistów, a raczej panie stylistki. Zawsze doradzą , zasugerują, ale też uszanują indywidualność - nie muszę ubierać się w rzeczy czy kolory, których nie lubię. Stosuję dość skromne formy i to zarówno jeśli chodzi o ubiór, jak i o biżuterię. Uważam, że w informacji i publicystyce przepych nie jest wskazany. Z makijażem też trzeba uważać. Ja mam ciemne oczy a więc zbyt mocno umalowane oko będzie wyglądało źle.
Niedawno była szósta rocznica śmierci Waldemara Milewicza, wiemy że był profesjonalnym dziennikarzem, a jakim był kolegą w pracy? Jak wspomina Pani z Nim współpracę? Mateusz Mazur
Waldek to człowiek, od którego zawodu będzie się mogło uczyć jeszcze kilka pokoleń dziennikarzy. Na jego pracę zawsze patrzyłam z największym uznaniem i szacunkiem. A współpraca? Od samego początku wiedziałam, że mogę do Waldka pójść, zapytać dosłownie o wszystko. Nigdy nie odmówił pomocy. A kiedy bywało mi ciężko, był pierwszym, który to zauważał. I zawsze powiedział jakieś ciepłe słowo.
Jak trafiła Pani do telewizji? Olga
Ja trafiłam do telewizji z konkursu. Byłam świeżo po obronie pracy magisterskiej na SGH. Najpierw przeszłam pierwszy etap, potem kolejne, aż w końcu znalazłam się wśród kilkunastu osób, które zostały wybrane.
Czym różni się Pani obecna praca w TVP od tej na początku? Radek
Różni się zasadniczo. Teraz znacznie więcej umiem, choć przecież w naszej pracy każdy dzień to nowe wyzwanie, z którego można wyciągnąć nowe doświadczenia zawodowe. Można a nawet trzeba, bo ta praca polega na ciągłym uczeniu się i doskonaleniu swoich umiejętności.
Najtrudniejszy dzień – wyzwanie? Kaśka
10 kwietnia i dni żałoby były dla mnie najtrudniejszymi dniami w mojej zawodowej pracy. Wcześniej bardzo przeżyłam ostatnie dni i śmierć Jana Pawła II oraz 2001 rok - atak na WTC.
Jak zachować się, gdy w programie na żywo coś dzieję się nie tak, np. spadnie kolczyk? Małgorzta
Należy zachowywać się w miarę naturalnie w każdej sytuacji. A jeśli spadnie kolczyk, to raczej nie należy podczas programu szukać go gdzieś pod stołem. Kolczyk nie jest przecież najważniejszy - liczy się dobry program i zadowolony, dobrze poinformowany widz.
Jacy są politycy naprawdę, po programie, może coś Panią zaskakuje w ich zachowaniu? Justyna
Są zwykle bardzo mili. Przecież to normalni ludzie. A zaskakiwać może to, że nawet jeśli podczas programu zaciekle się sprzeczają, to po programie potrafią podać sobie ręce i przyjaźnie ze sobą rozmawiać.
Kim chciała Pani zostać jako dziecko? Jadwiga
Bardzo chciałam zostać lekarzem, ale życie ułożyło się inaczej. Nie żałuję, bo dziennikarz, to też zawód z misją, w dodatku bardzo pasjonujący.
Kim chcą zostać w przyszłości Pani synowie? Roland
To jest absolutnie prywatna sprawa moich synów, mają swoje plany i marzenia, ale ja przecież nie mogę ich zdradzać. To madrzy chłopcy i wierzę, że dokonają mądrego wyboru. Ja mogę tylko doradzać, jeśli o to proszą.
Czy planuje Pani napisać książkę? Na jaki temat? Marek
Planuje. Ale dziś jeszcze nie chcę o tym mówić.
Co najchętniej Pani gotuje? Jurek
Włoskie potrawy - risotto z różnymi dodatkami i obowiązkowo z szafranem i różnego rodzaju makarony. Ale przede wszystkim uwielbiam piec ciasta. Babka gotowana z polewą czekoladową to moja specjalność.
Czy po powrocie do domu ogląda Pani telewizję? Sławek
Oczywiście - przecież trzeba być na bieżąco. To oglądanie wygląda tak, że telewizor jest włączony, a ja zerkam co nowego się wydarzyło. Jeśli mam czas oglądam jakiś program w całości, czasem zdarza mi się też obejrzeć film. Ale najbardziej lubię wieczorem do poduszki poczytać dobrą książkę.
Hobby? Mikołaj
Wspomniana książka i zwierzęta. Mam w domu cztery koty i psa. Suczka basset hound ma już prawie 10 lat i jest przekochana. Jeśli chodzi o koty, to dwa z nich są rasowe wielkie maine coony, a dwa są dachowcami najpiękniejszymi na świecie. Jeden sam wybrał sobie nasz dom dwa lata temu - przyszedł pod kuchenne okno i pukał, aż go wpuściliśmy. I tak został.