Strona główna » Opinie » Pytanie do
Marcin Ciurapiński

Big Day to nie tylko „W dzień gorącego lata”

Autor: Paulina Socha-Jakubowska
  • A
  • A
  • A
13:22
09.09.2011
– W latach 90-tych było więcej możliwości pokazania się. W telewizji była cała masa programów, w których pokazywano polskie klipy. Grało się na antenie, na żywo, całe recitale z publicznością. Występowały zespoły nie tylko z czołówki, ale także młode interesujące kapele. Nie były to żadne durne konkursy audiotele, tylko po prostu koncerty. To widz oceniał potem wykonawców kupując, bądź nie ich płyty. I to było miarodajne – Marcin Ciurapiński, lider zespołu Big Day odpowiadał na pytania internatów portalu tvp.info.
główne
Marcin Ciurapiński, lider i współzałożyciel grupy Big Day (fot. AMC Studio)
Może obecnie Internet jest tym dodatkowym medium, którego wtedy nie było, ale często w Polsce popularność zespołu w Internecie nijak nie przekłada się na sprzedaż płyt, czy frekwencję na koncertach – mówił muzyk odpowiadając na pytanie, czy zazdrości młodym wykonawcom tego, że teraz mają więcej możliwości zaistnienia. Marcin Ciurapiński zdradził także, jak to jest, gdy żona śpiewa w tym samym zespole, kiedy usłyszymy kolejne hity Big Day i kim chciałby być, gdyby kariera muzyczna mu się znudziła.



Wygraliście konkurs tvp.info na wakacyjny przebój wszech czasów. Dlaczego piosenka „W dzień gorącego lata” jest tak ponadczasowa? Iwona

To bardzo miłe, że po tylu latach utwór ten osiąga ciągle sukcesy. Trudno powiedzieć dlaczego tak się dzieje. Gdybyśmy znali receptę na hit, tworzylibyśmy je jeden po drugim. Ta piosenka podoba się może dlatego, że powstała ot tak, prawdziwie i szczerze, a ludzie odczuwają to podświadomie. Może to jej tekst, prosty w odbiorze, a zarazem lekko pokręcony? Może to jej specyficzny rytm? Myślę, że jest to po prostu dobry pop-rockowy numer, a to wszyscy lubimy najbardziej.

Czy to męczące, że większość Polaków kojarzy Was z jednym wakacyjnym hitem? Przecież na swoim koncie macie wiele dobrych utworów… Karol

Absolutnie, nie jest to męczące. To trochę inne odczucie. Rzeczywiście przeciętny słuchacz często nie kojarzy innych numerów Big Day, dopóki nie znajdzie się na koncercie, gdzie okazuje się, że zna jeszcze kilka naszych piosenek. Tak więc, to raczej kwestia kojarzenia i osłuchania. Nasi fani, którzy znają nasze dokonania w całości, pokochali nas znacznie wcześniej niż ta piosenka się ukazała. Trzeba przypomnieć, że piosenka „W dzień gorącego lata” ukazała się na czwartej płycie Big Day, a wcześniejsze albumy sprzedawały się w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy egzemplarzy, zanim ktoś o „Lecie” usłyszał. W tej chwili z pokorą odbieram to, co się z tą piosenką dzieje i cieszę się, że jest z nami i ze słuchaczami od tylu lat.



Kiedy będziemy mogli posłuchać nowej płyty zespołu „Big Day”? Daniel

W tej chwili pracujemy nad nowym materiałem. Jeżeli stwierdzimy, że zebrał nam się już odpowiedni zestaw utworów, wtedy przystąpimy do nagrań. Trudno tu mówić o konkretnych datach – jeżeli nic szczególnego się nie wydarzy to postaramy się do końca roku zarejestrować dźwięki na nowy album. Potem oczywiście miksy, proces produkcji i wydawniczy, więc… płyta ma szansę ukazać się w przyszłym roku, co byłoby fajne ze względu na 20-lecie zespołu.

Czy macie zamiar coś zmienić w Waszej muzyce? Chcecie jakoś zaskoczyć fanów, czy jednak pozostaniecie wierni swoim muzycznym „ideałom”? Marcin

Big Day jest ceniony za swoją oryginalność, rozpoznawalność i specyficzny klimat, więc na pewno nasza muzyka nie pójdzie w takim kierunku, aby to zatracić. Nie musimy jednak specjalnie się martwić, aby uzyskać ten efekt, gdyż nigdy nie sililiśmy się na bycie kimś innym – po prostu osiągamy mental i brzmienie Big Day będąc sobą. Oczywiście, wielu muzyków przed nagraniem nowej płyty opowiada, że będzie ona wyjątkowa, kosmicznie zrealizowana i w ogóle pokaże coś, czego jeszcze nikt na świecie nie zrobił – ale to brednie. W muzyce rockowej wszystko już było. To co tworzymy jest hołdem dla przeszłości ubranym w nasze odczucia. Tylko jedni oddają ten hołd lepiej, a inni gorzej. Ja mogę tylko dodać, że pracujemy tak, abyśmy nie byli zawiedzeni po latach, tym co robimy teraz.


Obawiacie się tego, że stacje radiowe, które dzisiaj kształtują gust muzyczny polskich słuchaczy – nie będą chciały grać Waszej muzyki? Niektórym polskim zespołom ciężko jest się przebić na antenę… Jolanta

Nigdy nie narzekaliśmy na radiowców. Myślę, że jeżeli uda nam się zainteresować ich nowym numerem Big Day i to będzie coś, co będzie wyróżniało się spośród istniejących piosenek, to możemy liczyć na wsparcie. Poza „Latem” jest jeszcze kilka utworów, które są w stałej rotacji w stacjach radiowych od lat. Takie piosenki jak „Przestrzeń”, „W świetle i we mgle”, „Mój znak”, „Gdy kiedyś znów zawołam cię” pojawiają się często w rozgłośniach, chociaż jak wspomniałem wcześniej, nie wszyscy kojarzą, że to ten sam zespół.



Jeśli chodzi o rodzimy rynek muzyczny – jest ktoś, wykonawca bądź grupa, która szczególnie Wam się podoba? Iza

Jeżeli mówimy o młodych wykonawcach, to niestety nikt nie przykuł mojej uwagi, a może po prostu nie dotarłem do zespołu, który by zainteresował mnie bardziej, niż tylko na chwilę. Oczywiście w historii polskiego rocka było wiele nazwisk zasługujących na uwagę, jednak teraz młode zespoły w przedziwny sposób nie korzystają z tych dobrych wzorców. Może dlatego ich nie ma.

Myślicie, że w talent – show, których teraz tak wiele we wszystkich telewizjach – mogą zrodzić się prawdziwe talenty? Antek

big
Big Day nie byłoby, gdyby nie małżeństwo Ani Zalewskiej i Marcina Ciurapińskiego.. (fot. AMC Studio)
Specyfika tego typu programów, ma to do siebie, że co parę miesięcy „zoom” jest skierowany na innego artystę, który właśnie wygrał. Widz po pewnym czasie nie pamięta już kto dominował dwa „sezony” temu i dlaczego. Jednak krótki żywot tego typu zwycięzców nie wyklucza wcale, że wśród nich pojawi się ktoś warty uwagi, kto zostanie w pamięci odbiorców na lata.

Czy zazdrościcie młodym talentom tego, że mają więcej możliwości „zaistnienia”, pokazania się szerszej publiczności? Aleksandra

Hmmm… to bardzo dziwne pytanie, bo myślałem, że to w latach 90-tych było więcej możliwości pokazania się. W telewizji była cała masa programów, w których pokazywano polskie klipy. Grało się na antenie, na żywo, całe recitale z publicznością. Występowały zespoły nie tylko z czołówki, ale także młode interesujące kapele. Nie były to żadne durne konkursy audiotele, tylko po prostu koncerty. To widz oceniał potem wykonawców kupując, bądź nie ich płyty. I to było miarodajne. Może obecnie Internet jest tym dodatkowym medium, którego wtedy nie było, ale często w Polsce popularność zespołu w Internecie nijak nie przekłada się na sprzedaż płyt, czy frekwencję na koncertach.

Big Day to nie tylko zespół, ale przede wszystkim małżeństwo. Czy to nigdy nie przeszkadzało w pracy? Grzegorz

Praktycznie chwilę potem, gdy zamieszkaliśmy razem powstał zespół, więc jest on integralną częścią naszego dorosłego życia. Tak naprawdę to nie wiemy jak by było, gdyby było inaczej. Lubimy to, co robimy. Tworzymy razem od tylu lat, że to po prostu My. Lubimy przebywać ze sobą, więc wspólna praca w zespole nie powoduje żadnych negatywnych odczuć.


Kto odpowiada za muzykę i słowa na najnowszy krążek? Czy utwory powstają w domowym zaciszu Państwa Ciurapińskich? Paweł

Pierwsze dźwięki powstają rzeczywiście u nas w domu. Później, jeżeli mamy jakiś bardziej lub mniej sprecyzowany pomysł na aranż, udajemy się z tym na próbę. Na miejscu pracujemy już wszyscy próbując piosenkę „przerobić” na zespół rockowy. Przeważnie się to udaje, choć bywamy też wobec siebie krytyczni. Czasem prawie skończone piosenki lądują w koszu, gdy nie możemy doszukać się w ukończonej wersji dostatecznej ilości Big Day. Współtworzymy też z chłopakami z zespołu. Zdarzają się też na płytach piosenki powstałe na próbach w spontaniczny sposób, z improwizacji, tworzone przez cały zespół. Co do tekstów, to zawsze były moją domeną i tak też będzie tym razem.

Czy poza graniem i komponowaniem w Waszym życiu jest czas na inne pasje? Darek

Oczywiście, że jest. Lubimy książki i lubimy oglądać filmy. Ja od lat zbieram winylowe płyty The Beatles (i nie tylko) i kolekcja stale rośnie. Jako elektronik z wykształcenia zająłem się odtwarzaniem od podstaw kultowych urządzeń studyjnych, z których potem korzystamy rejestrując nowe nagrania. Generalnie interesuje mnie wszystko co związane z zapisem dźwięku. A czasem po prostu lubię coś naprawić. Odpręża mnie to. Jak widać jednak większość zainteresowań obraca się wokół muzyki.

Gdybyście mieli jeszcze raz wybierać zajęcie na życie, co by to było? Beata

Trudno powiedzieć. Świat jest piękny i warto zajrzeć w każdy jego zakątek, więc może warto byłoby zostać podróżnikiem.

Na forum

Nie wiem, jak Was, ale ale mnie informacja o tym,...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: