Strona główna » Opinie » Pytanie do
Maria Seweryn

Będzie się działo!

Autor: Anita Blinkiewicz
  • A
  • A
  • A
12:32
08.02.2010
Mam mnóstwo planów – mówi Maria Seweryn w rozmowie z internautami. Opowiada czym będzie zajmował się jej Och – Teatr, a także jakim wyzwaniem jest bycie dzieckiem znanych rodziców

Czym Och – Teatr będzie różnił się od Teatru Polonia? Ola

Teatr Polonia to teatr bardziej klasyczny, co wynika choćby z samej konstrukcji sceny i widowni, i taki pozostanie. Och – teatr z usytuowaną centralnie na środku widowni sceną, brakiem kulis, będzie, mam nadzieję, teatrem niekonwencjonalnym, otwartym, i odważnym. Nie dzięki formie, a treści poruszanych tematów, oraz ich interpretacji.

Jaką ma pani wizję Och – Teatru? Rafał

Moja wizja jest połączona z wizją Krystyny Jandy. Szefem artystycznym obydwu scen jest właśnie ona. Moją rolą jest stworzenie jak najlepszych warunków na realizacje, zbieranie pomysłów i organizacja Och-teatru.

Och – Teatr to teatr czy bardziej koncertownia? Robert

Ponieważ sala w liczy prawie 450 miejsc daje to ogromne możliwości, np. właśnie koncertowe. Taka scena daje możliwość spełnienia naszego marzenia – co dwumiesięcznych cyklów muzycznych. To będzie jedną z cech charakterystycznych Och – Teatru.

Kogo zobaczymy na koncertowej scenie? Julia

W lutym ruszamy pełną parą. Będzie Katarzyna Nosowska, Maria Peszek, Fisz Emade Tworzywo, Urszula Dudziak, Justyna Steczkowska, spektakl Edyty Jungowskiej „Gotujący się pies”, Mumio. Będzie się działo! Później chcemy podejść do tego tematycznie. Pomysł na kwiecień to legendy polskiej piosenki – między innymi Jacek Kleyff i Wanda Warska.

Kogo nie wpuści pani do Och – Teatru? Aneta

Zawsze kiedy przychodzi ktoś z propozycją zastanawiam się najpierw czy warto tę historię opowiedzieć 400 osobom na widowni. Opieram się na własnych odczuciach. Potem konfrontuję to z mamą, która, jeśli chodzi o wybór repertuaru, ma niezwykłe wyczucie i dobre pomysły. To wynika z jej wieloletniego doświadczenia. Wybiera tematy ważne, a paleta jest bardzo szeroka. Musi być w tym jednak jakaś myśl. Rachunek ekonomiczny jest jednak nieubłagany, nie możemy sobie pozwolić na zbyt ryzykowne przedsięwzięcia. Nie ma to jednak nic wspólnego z komercyjnym myśleniem.

Czy jest coś, czym Och – Teatr nas zaskoczy? Mirka 

Pracujemy nad dużym projektem edukacyjnym. Chcemy przygotować lekcje teatru, opery, filmu... Zgodziły się w tym uczestniczyć takie osoby jak Grażyna Torbicka, Sławomir Pietras, Tadeusz Sobolewski, Anna Kuligowska, Sławomir Woźniak. Wspaniałe osobowości, autorytety w dziedzinach, o których chcemy opowiadać.

Czy wasz teatr nie zbliża się zbytnio do bieżącej publicystyki? Do Och – Teatru przenieśliście Miss HIV i Darkroom. Ewelina

Prezentowaliśmy plany repertuarowe na ten pierwszy scezon. Chyba nie ma obawy o jednodniowe, tematy. Darkroom i Mis HIV to spektakle grane w POLONII z niesłabnacym powodzeniem już od dawna . Nie zasługują na etykietki. Ale powinno być na OCH-scenie miejsce i na gorące, społeczne tematy. Niewątpliwie, kiedy myślimy o tym miejscu, chcielibyśmy szukać takich tematów i tekstów, które są, powiedzmy „tak szybkie jak gazeta“, za to mające artystyczna ponad czasowa formę.

Byłam na przedstawieniu i trochę słabo słyszałam aktorów. Czy ludzie skarżą się na nowatorskie umiejscowienie sceny? Agnieszka 

Uczymy się tej nowej sceny i przestrzeni. Na pewno popełniamy jeszcze błędy. To zrozumiałe. Raczej słyszałam pozytywne opinie o takim rozwiązaniu na sali. Że na przykład dzieki temu kiedy ogląda się Wassę ma się wrażenie bycia wewnątrz domu, w centrum akcji. A aktorzy, którzy już zagrali na tej scenie, potwierdzają, że zmusza ona do mocniejszych środków wyrazu.

Ile kosztował remont budynku?Piotr

Włożylismy w tę pierwsza adaptacje, ratowanie zaniedbanego budynku około miliona. Ale nie był to remont w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie ruszyliśmy wentylacji, ogrzewania, itd itd to wszystko czeka ten obiekt. Wielkim szczęściem jest to, że pomogli nam sponsorzy. Bez nich ten teatr nie powstałby i mówię to z cała odpowiedzialnością . Dzięki temu naprawdę uwierzyłam w ludzi. W ich wspaniałomyślność. I to w czasach kiedy wszyscy mówią głownie o kryzysie.

Jest Pan dzieckiem wybitnych rodziców: Krystyny Jandy i Andrzeja Seweryna. To dla Pani wyzwanie? Czy stara się Pani udowodnić sobie i innym, że wszystko, co osiągnęła zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie? Małgosia

Jako dziecko nie miałam świadomości, że żyję w jakiejś niezwykłej rodzinie. Wydaje mi się, że mama dbała nawet o to, żeby moje życie nie różniło się od życia innych dzieci. Było dość konwencjonalne. Nie ciągano mnie na na przykład na plany filmowe. Dopiero po pewnym czasie zaczęłam orientować się czyim jestem dzieckiem, jak szczególnych mam rodziców. Mój ojciec z powodów politycznych nie mógł wrócić do kraju, moja mama zagrała w „Przesłuchaniu“, „Człowieku z marmuru“, .... Kiedy zdecydowałam się iść do szkoły teatralnej, postanowiłam się od nich odciąć. Co w dużej mierze, było bardzo naiwne. To raczej niemożliwe, by mieć Krystynę Jandę i Andrzeja Seweryna za rodziców i odciąć się od nich, a jednocześnie iść ich drogą zawodową. Poszłam jednak w kierunku teatru niezależnego grając ryzykownie , ryzykowne rzeczy, za darmo w różnych piwnicach i klubach całej Polski. Potem grałam dużo poza Warszawą, w Szczecinie, Gdyni, Bielsku-Białej…Dzięki tym wyborom, dzięki spotkaniom z ludźmi niezwykłymi, zbudowałam poczucie niezależności i poczucie własnej wartości jako aktorka. A potem naturalne było, że spotkałam się także z rodzicam i na gruncie zawodowym. To było nie do uniknięcia. Bałam się tego bardzo. Ale po paru latach zrozumiałam, że gram swoje role, odpowiadam za nie i że nie ma uczciwszego sprawdzianu, niż wyjście na scenę i utrzymanie uwagi publiczności przez dwie godziny. Zrozumiałam, że nie to jest ważne czyim dzieckiem jestem, tylko efekt na scenie. I tego się trzymam.
Czego nauczyła się pani od Krystyny Jandy? Monika

Warsztatu. Nie chcę źle mówić o warszawskiej szkole teatralnej, ale po wyjściu z niej bardzo niewiele wiedziałam. W 2001 zrobiłyśmy wspólnie spektakl „Opowiadania zebrane”. Oczywistym było wówczas dla mnie, że traktuję to jako master class u Krystyny Jandy. Mama obserwowała mnie przez parę lat z daleka i myślę, że kiedy zobaczyła, że jestem naprawdę zdeterminowana, żeby uprawiać ten zawód, uznała, że ma mi coś do przekazania. To była naprawdę świetna szkoła, choć czasem brutalna i bolesna.

W jaki sposób rodzice udzielali Pani lekcji? Halina

To były głównie spektakle z mamą na scenie. Sam fakt pracy z nią był istotny. Jeśli chodzi o uwagi i komentarze to raczej domena mojego ojca, który jest wspaniałym wieloletnim pedagogiem. Zapraszałam go na moje spektakle, a po nich miał całe kartki zapisane spostrzeżeniami, które omawialiśmy. I chwała mu za to. Jestem im wdzięczna za to, że zechcieli poświęcić mi czas i uwagę.

Jak odnosi się pani do stworzenia osobom homoseksualnym możliwości zatwierdzania ich związków i adopcji dzieci? Szymon

Uważam, że osoby homoseksualne powinny móc zawierać formalne związki. Ich brak wiąże się z różnymi problemami prawnymi, majątkiem, codziennością. Są takie sytuacje, kiedy partner trafia do szpitala, a bliska mu osoba nie może występować jako rodzina. To rodzi poważne problemy. Jeśli chodzi o adopcję dzieci, to zbyt mało wiem, by wypowiadać się kategorycznie na ten temat. Jestem zbyt uwrażliwiona na los dzieci, żeby tak łatwo wydawać sądy. Choć oczywiście wolę by dziecko trafiło do rodziny homoseksualnej niż patologicznej. Oba te przypadki mają swoje konsekwencje. Naprawdę bałabym się to oceniać.

Czy pani i córka Joanny Szczepkowskiej Hanna Konarowska miałyście udział w pogodzeniu się matek? Wiktoria

To jest kompletnie bzdurna historia wymyślona przez media. Najlepiej świadczy o tym fakt, że Hania zadebiutowała na deskach teatru Polonia. Nie ma o czym mówić.

Jak pani przyjmuje krytykę?Mateusz

Krytykę przyjmuję coraz lepiej, Doceniam ją. Natomiast anonimowej krytyki w internecie nie szanuję w ogóle.

Czy bierze pani udział w wyborach? Na kogo zagłosowałaby pani w najbliższych wyborach? Katarzyna

Tak oczywiście. W ostatnich wzięłam udział w ogólnym zrywie głosowania na PO. Jeśli chodzi o prezydenckie, jeszcze nie podjęłam decyzji, ale i kandydaci nie są zdefiniowani do końca.

Na jaką rolę pani czeka? Włodzimierz

Teraz czekam na rolę, którą przygotowuję na przełomie sierpnia Ii września. To będzie pierwsza rola specjalnie na scenę Och – Teatru. „Koza, czyli kim jest Sylwia” Edwarda Albeego. To świetny tekst i wspaniała rola. Poza tym nie mam roli - marzenia. Taka rola już przepadła, bo jestem za stara. To „Czajka” Czechowa. Poza tym zawsze czekam po prostu na dobry tekst. Tęsknię za wielką literaturą.

Coraz rzadziej gra pani w filmach? Czy planuje pani jakąś rolę? Marcin

Nie mam żadnych planów filmowych. Jesteśmy aktorami i zależymy od propozycji, jakie nam się przedstawia.

Czy trudno było zasłużyć na uznanie Krystyny Jandy aktorki? Maria

Myślę, że tak. Moi rodzice są osobami bardzo racjonalnymi. Kiedy oświadczyłam, że zdaję do szkoły teatralnej, przestraszyli się i zmartwili. Bycie aktorem niezdolnym i niespełnionym jest wielkim nieszczęściem. Dopiero po kilku latach obserwacji zdecydowali się spotkać ze mną na scenie i przekazać własną wiedzę. Uznali, że jest sens mnie w tym poprzeć.

Czy rodzice chwalą panią? Krzysztof

 Kiedyś mój ojciec po jakimś spektaklu przyszedł do mnie i powiedział, że bardzo mu się podobało. To była jedna z najważniejszych chwil w moim życiu. Byłam szczęśliwa i wzruszona. Zaproszenie mnie przez moją mamę i Edwarda Kłosińskiego do tworzenia Teatru Polonia było też dla mnie znakiem, że potraktowali mnie jak partnera w zawodzie.

Czy jesteś przesądna? Marzena

Zawsze depczę tekst, który spadnie na ziemię. Nigdy nie gwiżdżę w teatrze, chyba że sztuka tego wymaga. Jeśli dostaję pawie pióra, od razu je wyrzucam.

Czy budynek Och – Teatru kryje jakąś tajemnicę? Waldek

Kiedy weszliśmy do tego budynku w małym holu stały sklepy aluminiowe pozostawiające tylko wąski korytarzyk. Kiedy je zlikwidowaliśmy odkryliśmy przepiękny okrągły hol. Tajemnicze są też podziemia, korytarze i kanały wentylacyjne…

Plany na najbliższą przyszłość? Agata

W lutym premiera spektaklu myzycznego dla dzieci „Zielone zoo” z Ewą Bułhak w roli głównej. Towarzyszyć jej będą Leszek Zduń i Michał Breitenwald oraz PlePleBand. W marcu premiera „Kubusia Fatalisty” według Diderota teatru Montownia w reżyserii Krzysztofa Stelmaszyka. Potem w reżyserii Krystyny Jandy „Trzy razy Kalina” - opowieść o Kalinie Jędrusik. Kolejna premiera to wspomniana już „Koza”, a w międzyczasie koncerty i różne wydarzenia, o których na razie za wcześnie by mówić. Chcielibyśmy uruchomić zewnętrzne otoczenie Teatru. Od strony ulicy Grójeckiej jest wielki trawnik, na którym chcielibyśmy robić happeningi i instalacje. Pomysłów jest zatrzęsienie.

Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: