Wiadomość została wysłana.
Po dzisiejszych zatrzymaniach działaczy Związku Polaków na Białorusi reakcja Unii Europejskiej powinna być wyjątkowo ostra. Mińsk testuje unijnych dyplomatów jak daleko może się posunąć. Próbuje sprawdzić czy można ocieplić stosunki z Brukselą, przy jednoczesnym wyłączeniu z tematów rozmów spraw polskiej mniejszości. Dlatego UE powinna pokazać władzom białoruskim, że tych spraw nie można rozłączać i że jeśli Białoruś chce ocieplić relacje z zachodem to musi przestrzegać praw mniejszości.
Jeśli Mińsk nie zaprzestanie represji wobec Polaków to UE powinna pomyśleć o zaostrzeniu sankcji. Jeśli okazuje się, że obecne sankcje polityczne nie działają na Aleksandra Łukaszenkę, to być może na Białoruś należy nałożyć sankcje ekonomiczne i embargo gospodarcze. To Mińsk na pewno mocno by odczuł, bo wymiana ekonomiczna z krajami UE to ok. 50 proc. ich całego eksportu.
Sprawą łamania praw mniejszości polskiej na pewno zajmie się europarlament. Zaprosiliśmy już do PE szefową Związku Polaków na Białorusi Andżelikę Borys i jednego z liderów opozycji Aleksandra Milinkiewicza. Europosłowie będą mieli szansę wysłuchać relacji z pierwszej ręki, jak wygląda sytuacja u naszych wschodnich sąsiadów. Myślę, że sprawa represji wobec Polaków może też trafić na najbliższe posiedzenie plenarne, może uda się poświęcić temu tematowi debatę.
Jacek Saryusz-Wolski, europoseł PO, były szef komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego