Wiadomość została wysłana.
Nie jestem zaskoczony tymi wynikami. Jesteśmy jedną wielką gębą. Polacy mają to do siebie, że deklarują bogatsze życie seksualne niż ma to miejsce w rzeczywistości. Dlatego badania w Internecie należy oceniać z pewnym kwantyfikatorem nieufności.
Polacy nagminnie kłamią. U nas społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do mówienia prawdy w badaniach anonimowych. Wynika to nawet z sondaży przedwyborczych. Podobnie jest w seksie. Dlatego w badaniach profesora Izdebskiego zwróciłbym uwagę na wnioski, które płyną w innych obszarów badania niż nasza rozwiązłość seksualna. Interesujące jest to, że duża grupa ankietowanych deklaruje, że miała kłopoty w seksie. Najczęściej była to zbyt duża chęć współżycia w porównaniu z potrzebami partnera lub partnerki (24 proc.) i problemy z osiąganiem orgazmu (17 proc.).
Zwróciłbym też uwagę na inną ważną kwestię. Ludzie boją się ośmieszenia przed partnerem bardziej niż choroby wenerycznej i HIV. Chcemy zachować raczej twarz niż zdrowie. Badane kobiety najczęściej obawiały się oceny wyglądu ciała przez partnera (68 proc.), a mężczyźni – oceny ich sprawności seksualnej przez partnerkę (54 proc.). Zakażenia wirusem HIV lub inną chorobą przenoszoną droga płciową obawiało się ponad 43 proc. kobiet i 39 proc. mężczyzn.
Rozwój Internetu wytwarza powstanie hedonizmu, czyli oddzielenia seksu od uczuć. Społeczeństwa, które Internetowy boom mają za sobą, czują się tym znużone. Zauważają, że seks nie jest najważniejszy. Takie osoby w pewnym wieku obawiają się, że zostaną sami. Pamiętajmy więc, jak ważne są uczucia.
Dr Andrzej Komorowski, doradca rodzinny, terapeuta i seksuolog kliniczny