W przydomowych ogrodach, na działkach, ale też na balkonach Polacy wraz z nastaniem ciepłych dni grillują. Pierwszy rzut na ruszt przypada na długi weekend maja.
Grillują wszyscy – od morza do Tatr. Sezon kończy się, gdy zaczynają się jesienne pluchy, czyli termin jest ruchomy. Za to początek – zawsze w maju. Zdarza się, że majowa pogoda nas nie rozpieszcza i grillujemy otuleni w ciepłe kurtki. Kultura biesiadna górą.
Tylko dietetycy załamują ręce, bo podstawowe, polskie menu grillowe to tłusta kiełbasa lub karkówka (oczywiście mocno przypieczone, wręcz przypalone) i piwo. Od razu rośnie poziom cholesterolu i przybywa centymetrów w talii.
Grillujemy wszędzie, w ogródkach, na tarasach, na działkach, plażach, nad rzeką lub nad jeziorem. Niestety, zdarzają się też tacy, którzy robią to na balkonach, bez litości dla sąsiadów, zmuszonych wąchać spaleniznę i siedzieć w pokoju ze szczelnie zamkniętymi oknami, by uniknąć siwego dymu w mieszkaniu.
Moda na grilla przyszła wraz z pierwszymi powiewami wolności. Polacy szybko odkryli, że jest to fantastyczny sposób na biesiadowanie z rodziną i znajomymi. Jednorazowe tacki i plastikowe kubki zastąpiły zastawę stołową, którą trzeba po przyjęciu myć i martwić się, że możemy coś potłuc. Na miejscu nieśmiertelnej sałatki jarzynowej, śledzia i galarety z nóżek, które królowały na stołach za czasów PRL, pojawiły się marynowane mięsa, kiełbasa, kaszanka, a z przypraw – keczup i musztarda.
Pieczenie przez atawizm
W zagonionym życiu zapracowanych Polaków grillowa biesiada to okazja, by się spotkać i pobyć ze sobą. Społeczeństwo coraz bardziej się atomizuje, zabiegani biznesmeni połykają szybko w samotności lunche. Grillowanie stwarza okazję do weekendowej zabawy, można się wreszcie wyluzować. Być może odzywa się w nas atawizm, gdy przez cały tydzień marzymy o kawałku mięcha, upieczonego nad ogniskiem.
Grillowe przyjęcie bywa też okazją do pochwalenia się kulinarnymi umiejętnościami. Bo jest też grillowa wyższa szkoła kulinarnej jazdy – na ruszt drogiego, skomplikowanego grilla wrzucamy owoce morza, drogie gatunki mięsa (np. jagnięcinę). Do dań mięsnych podaje się wykwintne dipy, sałaty i owoce. Rozmowy kręcą się wokół przepisów i podziwiana jest sprawność kulinarna gospodarzy. A ci nie zawsze chcą zdradzić, co zrobili, że karkówka wprost rozpływa się w ustach i ma chrupką, złocistą skórkę.
Jedno jest pewne, grillowanie to nie tyle zjawisko kulinarne, co socjologiczne. Jest egalitarne, bo grillują wszyscy, bez względu na zasobność portfela. Zmienia się tylko to, co wrzucają na ruszt. I to, czym popijają. Bo np. do langusty z grilla piwo raczej nie pasuje.
Na początku byli jaskiniowcy
Historia grillowania ginie gdzieś w mrokach jaskiń, w których mieszkali praludzie. Wraz z odkryciem ognia, pojawił się pomysł, by uczynić jedzenie smaczniejszym. Jak to było naprawdę, nie wiadomo. Mięso wpadło do ognia przypadkiem, czy jakiś odważny eksperymentator wrzucił je tam, by zobaczyć, co z tego wyjdzie? Ważne, że nasi pradziadowie polubili jedzenie pieczone w ognisku.
Czas mijał, ludzie robili się coraz bardziej pomysłowi i wymagający. Proste ognisko zastępowali wyszukanymi paleniskami, rusztami, piecami, itp.
Podczas wykopalisk archeologicznych na całym świecie znajdowano miejsca, przeznaczone do pieczenia mięsa. Z pewnością specjalne rożna do pieczenia mięsa konstruowano już 2500 lat p.n.e. Z opowieści Homera można wyczytać, że starożytni Grecy piekli barany, woły i świnie na otwartym ogniu na długo przed przyjściem naszej ery.
Słowo „grill” wywodzi się z francuskiego i oznacza kratkę lub rusz do pieczenia. Moda na grillowanie przyszła jednak do nas z USA. Przypomnijmy sobie amerykańskie filmy, w których gromada zadowolonych ludzi biesiaduje w ogrodzie na pięknym trawniku, zajadając pyszne, soczyste steki z grilla.
Od przyjęcia barbecue w rezydencji państwa Wilkesów rozpoczyna się jedna z najsłynniejszych amerykańskich powieści „Przeminęło z wiatrem”.
W Polsce towarzyskie spotkania na świeżym powietrzu mają długą tradycję. Jeżdżono na majówkę z koszem pełnym wiktuałów. Ogniska rozpalano raczej rzadko, jeśli już, to wieczorami – pieczono ziemniaki w popiele i kiełbaski nabite na długie patyki. Myśliwi nad ogniskiem obracali np. dzika na rożnie lub podgrzewali kociołek bigosu. Czy można stąd wysnuć prosty wniosek, że pionierami grillowania w Polsce byli piekący w popiele ziemniaki pastuszkowie, harcerze i panowie w zielonych kapeluszach z piórkiem?
Z grillem przez świat
W Korei Południowej najbardziej znana potrawa z grilla nazywa się buldogi. Są to cienkie paski wołowiny, marynowane w sosie sojowym, winie ryżowym i przyprawach. Tak przygotowane mięso z dodatkami podawane jest biesiadnikom do stołu i każdy przyrządza je sam na grillu wmontowanym w środek stołu.
W Japonii istnieje wiele rozmaitych technik grillowania. W restauracjach często goście przyrządzają kurczaka teriyaki lub wołowe kabobs na grillu wmontowanym w środek stołu. Równie często na grillu ogrodowym lub domowym Japończycy przyrządzają pieczone krewetki, kalmary i yakitori, czyli niewielkie szaszłyki z marynowanego mięsa kurczaka i porów. Tradycyjny japoński grill nosi nazwę hibachi.
W Brazylii w restauracjach podaje się wielkie kawały mięsa, które piecze się na otwartym ogniu, trzymając je nad płomieniem na długich szpikulcach przypominających miecze. Następnie gościom odcina się na talerz porcje. Taka uczta zwana churrasco.
W Turcji dania z grilla nazywa się shish kebab. Ale najbardziej typowym daniem jest wielka wieża mięsa w postaci kawałków nakładanych na pionowo ustawione rożno, które obraca się powoli wokół ognia. Takie mięso nosi nazwę doner. Natomiast Grecy nazywają pieczone w kawałkach mięso jagnięce souvlakia, a danie sporządzane z mielonej wieprzowiny z ziołowymi przyprawami – kebabs.
Grillowy „haute couture”, czyli grill designerski
Grillować każdy może. Po odpowiedni sprzęt można się udać do najbliższego supermarketu i tam za ok. 20 zł kupić najprostszy, blaszany grill. Tam też można kupić gotowe zestawy mięsna na grill (już przyprawione i jak mówią ci, którzy próbowali – tanie i niedobre), kiełbasę, musztardę, worek węgla i podpałkę. I już. Potem wyprawa na działkę i można rozkoszować się wolnym czasem i jedzeniem.
Wiadomo jednak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Na rynku pojawiają się wymyślne grille, o ciekawych kształtach, na kółkach, z pełnym zestawem sprzętu, niezbędnego do przyrządzania potraw – np. różne szczypce, tacki, blaszki, specjalne siatki do grillowania ryb.
Jeśli do projektowania tego cuda przyłoży rękę topowy projektant, cena szybuje w górę.
Możemy kupić sobie grill elektryczny, gazowy, albo wybudować w ogrodzie imponujący piec grillowy z pięknego kamienia.
Amerykanie, mistrzowie grillowania, wymyślają na każdy nowy sezon prawdziwe girllowe kombajny, wielkie, wieloczynnościowe. Od zasobności naszej kieszeni i snobizmu zleży, czy zadowolimy się grillem, który w swojej kategorii ma taką rangę jak np. poczciwy Fiat 126p wśród samochodów, czy wybierzemy wypasiony model mercedesa.
Grillowanie olimpijskie
Jak Polska długa i szeroka w sezonie grillowym w weekendy odbywają się mistrzostwa w grillowaniu. Dla zawodowców i amatorów. Imprezy przyciągają zwykle tłumy, zwabione możliwością zabawy, skosztowania czegoś pysznego i podpatrzenia nowych przepisów np. na żeberka w miodzie z grilla.
Odbywają się też mistrzostwa międzynarodowe. W 2006 r. polska ekipa Polish Barbecue Kings zwyciężyła w rozegranych we Wrocławiu VIII Mistrzostwach Świata w Grillowaniu. Zwycięski zespół przyrządził: pstrąga marynowanego w soku z cytryny z estragonem na warzywach duszonych w sosie z karmelizowanych limonek, filet z kurczaka faszerowanego kurkami i borowikami, polędwicę wołowa na grillowanych warzywach z szaszłykiem z buraków i żeberka na trzech rodzajach kiszonej kapusty, a na deser – bliny z owocami.
To jest nasze dzieło
Grillowanie weszło na polityczne salony za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Wtedy to, np. z okazji majowych świąt w ogrodach Pałacu Prezydenckiego urządzano ogrodowe party z grillem.
„Grillowanie to nasze dzieło” – oświadczył w ubiegłym roku w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Jarosław Kaczyński w odpowiedzi na pytanie, co Polacy wolą bardziej: grilla z premierem Tuskiem czy rewolucję z premierem Kaczyńskim. „To za naszych rządów konsumpcja wzrosła o 31 procent i to dobrze, że część współczesnego pokolenia Polaków po tylu przejściach może pogrillować, ale proszę pamiętać, tylko część. Ci co zarabiają brutto 1300-1500 zł albo 8 zł za godzinę na czarno, nie grillują” – tłumaczył prezes PiS.
Grillujemy zdrowo i smacznie
– Grillowane jedzenie może być dietetyczne – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Artur Żbikowski, szef kuchni w Primavera SPA w Jastrzębiej Górze. Trzeba jednak pamiętać, by mięsa nie przypalać, bo powstają wtedy rakotwórcze substancje.
– Osoby, które dbają o linię, mogą jeść bez obaw chude mięso przyrządzone na grillu. To pokarm, który zawiera dużo białka i podkręca naszą przemianę materii. Dzięki temu unikniemy efektu jo-jo podczas stosowania diety – mówi Żbikowski.
Szef kuchni radzi smażyć mięso na grillu na specjalnych tackach i blaszkach. Przed grillowaniem mięso trzeba zamarynować, będzie kruche i soczyste. A na ruszcie najlepiej trzymać je możliwie krótko – tak, by nie wystawiać dań zbyt długo na działanie dymu i uniknąć zwęglenia. Dodatek przypraw do marynaty sprawi, że będziemy mogli ograniczyć ilość soli, którą dodajemy do mięsa.
Artur Żbikowski mówi, że bez szkody dla zdrowia i linii możemy grillować: ryby, wołowinę i drób. Wieprzowiny lepiej unikać. Jeśli jednak ktoś nie wyobraża sobie bez niej życia, niech wybierze polędwiczki wieprzowe.
Wspaniale grilluje się też warzywa – bakłażana, cukinię i np. paprykę. Jeśli mamy ochotę na coś słodkiego, Żbikowski radzi wrzucić na grilla owoce – banana, plastry ananasa, jabłko lub brzoskwinię.
Specjalnie dla czytelników portalu tvp.info szef kuchni Primavera Spa ułożył menu na grilla.
Dania mięsne – do wyboru polędwiczki wieprzowe z grilla lub szaszłyk z drobiu i warzyw, pomidory z mozzarellą (lub z bardzo zdrowym kozim serem), a na deser brzoskwinie z grilla, polane odrobiną octu balsamicznego. Plus oczywiście świeże warzywa i sałata. Polędwiczki marynujemy w paście, przygotowanej z musztardy (np. sarepska lub francuska), odrobiny oleju z pestek winogron, kolorowego pieprzu i rozmarynu. Zamarynowane polędwiczki opiekamy na grillu z każdej strony. Mięso nie może się wysuszyć ani przypalić. Ma być soczyste. Pokrojone na plastry polędwiczki podajemy np. na zielonej sałacie.
Szaszłyki przyrządzamy z zamarynowanej w oleju winogronowym i rozmarynie piersi z kurczak. Kawałki mięsa nadziewamy na drewnianą szpatułkę na przemian z papryką, pomidorami i bakłażanami.
Znakomitą przystawką jest grillowany pomidor z mozzarellą. Artur Żbikowski radzi pokroić pomidor na grube plastry, wrzucić na grilla, opiec z obu stron. Potem na gorące kawałki pomidora kłaść plastry sera – ser rozpuści się pod wpływem ciepła. Do tego odrobina bazylii.
Tylko dla mężczyzn?
Stereotypowy mężczyzna do kuchni zagląda po to, by zapytać żonę, co jest do jedzenia. Przy grillu role się odwracają. To mężczyzna jest mistrzem ceremonii. Rozpala ogień, pilnuje żaru, piecze mięso. Kobieta jest podziwiającym obserwatorem i degustatorem.
W sieci krąży jednak wiele dowcipów na ten temat. Np. taki:
Sezon grillowania juz trwa. Kiedy tylko mężczyzna samodzielnie proponuje przyrządzanie jedzenia w ten sposób, wygląda to tak:
1. Mężczyzna przynosi grill i worek z węglem
2. Kobieta czyści grill
3. Kobieta idzie do spożywczego
4. Kobieta idzie do rzeźnika
5. Kobieta idzie do piekarni
6. Kobieta przygotowuje sałatki i warzywa
7. Kobieta przygotowuje mięso do grillowania
8. Kobieta układa mięso na tacy z koniecznymi sztućcami, przyprawami i marynatami
9. Kobieta przynosi czysty grill oraz tace z mięsem mężczyźnie, który, rozwalony na leżaku koło grilla, popija piwo
10. Mężczyzna układa mięso na grillu
11. Kobieta wchodzi do domu, aby przygotować stół
12. Kobieta przygotowuje deser
13. Kobieta wraca , aby powiadomić męża, ze mięso właśnie się pali
14. Mężczyzna zdejmuje przypalone mięso i przynosi kobiecie
15. Kobieta podaje do stołu
16. Mężczyzna serwuje drinki
17. Kobieta kończy deser i przygotowuje kawę
18. Kobieta podaje deser i kawę
19. Po posiłku kobieta sprząta ze stołu
20. Kobieta myje naczynia
21. Mężczyzna zostawia grilla, bo węgiel jest jeszcze goracy
22. Mężczyzna pyta kobietę, czy docenia, że dziś nie musiała gotować obiadu
23. Widząc jej niedowierzające spojrzenie, mężczyzna stwierdza, ze kobiety nigdy nie można zadowolić.