Strona główna » Magazyn » Kryminalny Pasztet
Od skupowania gumy balonowej do przemytu kokainy

„Żółty” król narkotykowego biznesu

Autor: Rafał Pasztelański ( rafal.pasztelanski@tvp.pl )
  • A
  • A
  • A
13:30
06.08.2010
Andrzej Krasński ps. Żółty uważany za jednego z największych w Europie handlarzy narkotykami znalazł się na liście 450 przestępców ściganych po całym świecie przez Interpol. Międzynarodowa akcja „Inra-Red” ma pomóc zatrzymać bandytów, którzy uciekli ze swoich krajów.
1
Andrzej Wiktor Krasiński, pseudonim "Żółty".Urodzony 11 czerwca 1956 roku. Jest średniej budowy ciała i ma około 180 cm wzrostu. Posiada znak szczególny, jakim jest kolorowy tatuaż na przedramieniu lewej ręki przedstawiający orła ze smokiem.Posiada także charakterystyczne szramy pooperacyjne na środku i prawej stronie brzucha oraz blizny na twarzy.

Trawka z Litwy

Operacja „Infra-Red” rozpoczęła się maju i jak dotąd zatrzymano już 100 groźnych przestępców: gangsterów, pedofilów, zabójców, czy osoby piorące pieniądze mafii. Działania Interpolu objęły 29 państw, z których każde stworzyło swoje listy najgroźniejszych bandytów, którzy zdążyli uciec z kraju przed aresztowaniem.

Na polskiej liście znalazło się 12 przestępców, z czego trzech zasługuje na miano bardzo groźnych. Jeden z nich to Marcin Balcewicz (ścigany za zakatowanie metalową rurką młodego mężczyzny), Janusz Lazarowicz (biznesmen ścigany za udział w zabójstwie inwestora giełdowego Piotra Głowali) oraz Andrzej Krasiński ps. Żółty. Tego ostatniego można śmiało nazwać zawodowym przestępcą. Od ponad 30 lat przewija się w policyjnych kartotekach. – Uważamy go za jednego z największych polskich handlarzy narkotykami. Działa na całym świecie. Ma powiązania z południowoamerykańskimi kartelami narkotykowi a także z mafią za wschodnia granicą Polski – opowiada oficer zachodniopomorskiej policji, która ściga „Żółtego”.

Rybak łowi kontrabandę

Krasiński to bardzo barwna postać polskiego półświatka, tym bardziej, że jego życiorys pokazuje jak kształtowała się rodzima mafia. Gdyby nakręcić o nim film przypominałby słowiańską wersję „Człowieka z blizną”. Portal tvp.info natrafił na jego ślad w dokumentach Instytutu Pamięci Narodowej. Andrzej Krasiński, rybak z zawodu szybko zorientował się, że dostęp do portu, a co za tym idzie marynarzy dysponujących twardą walutą, pozwala na zarobienie znacznych sum.

We wrześniu 1982 r. oficer wydziału przestępczości gospodarczej świnoujskiej milicji zdobył informację, że na terenie miasta działa grupa osób, „która trudni się skupywaniem marynarskich bonów dolarowych, za które następnie wykupuje artykuły konfekcyjne i spożywcze ze sklepu „Baltona”.

Z ustaleń operacyjnych milicji wynikało także, że „dobrze zorganizowana grupa przestępcza dokonuje przemytu różnych artykułów konfekcyjnych i spożywczych z promu kursującego na trasie Świnoujście – kraje skandynawskie”. - Towary przemycane są w plastikowych torbach przeznaczonych na zlewki a następnie przeoczone do willi w Świnoujściu przy ul. …”- pisali milicjanci w specjalnym raporcie zaznaczając, że przestępcy są sprytni, ponieważ towary przewożą samochodami z państwowej wypożyczalni „Rente a Car”.

Kryptonim „Donald”

Milicjanci ustalili, że w skład tej grupy wchodzi m.in. Andrzej Krasiński, a wykupione w Baltonie towary trafiały do łodzi, Piotrkowa Trybunalskiego oraz na warszawski bazar Różyckiego. Co interesujące jedną z osób zamieszanych w handel dewizowymi lub przemycanymi towarami był Jacek H. W latach 90. policja uważała go za jednego z założycieli mafii pruszkowskiej. Wówczas był jednym z odbiorców tak cennych zagranicznych produktów. Towar trafiał do prywatnych handlarzy, którzy odsprzedawali go z zyskiem nawet kilkuset procent.

Sprawie nadano kryptonim „Donald”, ponieważ szajka zaczęła działalność od wykupywania gumy balonowej „Donald”. W lutym 1983 r. Krasiński i jego dwaj kompani zostali zatrzymani za spekulację. Okazało się, ze w ciągu dwóch lat kupili w Baltonie towarów za 22 tys. dolarów, czyli ponad 6 milionów ówczesnych zł. Karsiński jednak nie trafił za kraty. Do końca lat 80 zajmował się przemytem i handlem dolarami.

Nowy szlak

2
Gang "Żółtego" przemycał kokainę w przerobionych przedmiotach, a część narkotyków trafiała do Europy w żołądkach kurierów (fot. policja)

Prawdopodobnie u schyłku PRL-u „Żółty” poznał Tadeusza S. Ten zaś miał bardzo dobre kontakty zarówno ze Służbą Bezpieczeństwa jak i międzynarodowym półświatkiem. Swoje kontakty i znajomości wykorzystał po roku 1989 r. Wtedy to razem z Krasińskim zaczęli przemycać narkotyki w znacznych ilościach.

Od połowy lat 80. funkcjonariusze SB razem z ze swoimi agentami przemycali amfetaminę do Skandynawii. Narkotyk był produkowany m.in. w państwowych zakładach farmaceutycznych, ale powstawały już pierwsze nielegalne laboratoria ochraniane przez służby specjalne. Przestępcy gospodarczy szybko się przebranżowili z przemytu dewizowych dóbr na narkotyki – opowiada jeden z prokuratorów, który rozpracowywał przemytników narkotyków z lat 90.

Andrzej Krasiński związał się wtedy ze wspomnianym Tadeuszem S. i wykorzystał jego kontakty z kolumbijskimi kartelami narkotykowymi. Jednak wiadomo, że w późniejszych latach to S. podlegał „Żółtemu”. Po prostu dawny cwaniak ze Świnoujścia był bardzo przebojowy i miał bardzo rozległą sieć kontaktów. Obaj gangsterzy w latach 90. przerzucili do Polski co najmniej 2,5 tony kokainy. Narkotyk przewoziły tzw. muły, czyli kurierzy gotowi zaryzykować wiele lat odsiadki w południowo-amerykańskich więzieniach w zamian za kilka tysięcy dolarów. Kokaina była przemycana w ich bagażach np. jako wino, w figurkach czy specjalnie przerobionych lokalnych pamiątkach.

Wiadomo, że w późniejszych latach Tadeusz S. podlegał w Kolumbii „Żółtemu”. Ten był już wtedy znaczącą postacią w handlu narkotykami na Europę.

Trawka z Litwy

3
Polska mafia zaoptrywała w marihuanę nawet Holendrów, uważanych za czołowych eksporterów tej używki (fot. policja)

O skali działań Krasińskiego najlepiej świadczy jedna ze spraw, za którą jest ścigany listem gończym. Dzięki zeznaniom świadka koronnego Józefa B., wyszło na jaw, że w latach 90 „Żółty” sprzedawał marihuanę holenderskim handlarzom.

Z ustaleń prokuratury wynika, że w drugiej połowie lat 90, gangster sprowadził do podwarszawskich Łomianek Tira wyładowanego 10 tonami marihuany, wartej w hurcie 50 mln zł! Narkotyk był przemycany z Litwy a jego obstawą zajmowali się gangsterzy z Wybrzeża wspierani przez „Pruszków”. Na polecenie Krasińskiego, Józef B. ściągnął na miejsce kilku młodych zapaśników, którzy rozładowali ciężarówkę. Cenny ładunek ukryty był w starej szopie, do której dostępu broniła przerdzewiała kłódka.

Ale i tak nikt nie połaszczył się na kontrabandę. Niedługo potem połowę towaru zabrał „Żółty”. W Poznaniu był umówiony z holenderskimi gangsterami. Gangster chwalił się, że sprzedał narkotyk po 5 tys. zł za kilogram, co było niezłym interesem, ponieważ marihuana była nienajlepszej jakości. Takich transakcji „Żółty” podobno przeprowadził wiele. Zresztą nie zrezygnował z dostarczania do Europy kokainy. Gdy w 2000 r. policja uderzyła w gang pruszkowski, Kraiński zniknął. Podejrzewano, że został zlikwidowany. Jednak teraz nie wierzą w to i sami policjanci.

Ścigany

Z listu gończego za Krasińskim możemy się tylko dowiedzieć suchych informacji, o tym, że jest poszukiwany za obrót narkotykami. Ten 54-letni mężczyzna jest obecnie poszukiwany za udział w gangu kokainowym, handel marihuaną na ogromną skalę i za założenie laboratorium produkującego amfetaminę. Zdaniem policji podróżuje na trasie Ameryka Południowa – Europa. – Z naszych informacji wynika, że ma się bardzo dobrze i robi jeszcze poważniejsze interesy narkotykowe. Niewykluczone, że pojawia się także w Polsce – mówi jeden ze śledczych.

Policjanci liczą, że dzięki operacji „Infra-Red” ponad 30-letnia przestępcza kariera „Żółtego" zostanie wreszcie zakończona.

Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: