Strona główna » Magazyn » Kryminalny Pasztet
Najmłodsza ofiara mafii

Tajemnica zniknięcia Karinki

Autor: Rafał Pasztelański
  • A
  • A
  • A
13:22
01.06.2010
Karinka Surmacz miałaby dzisiaj 15 lat. Nie wiadomo czy żyje, czy też - jak podejrzewają policjanci - jest najmłodszą ofiarą mafijnych porachunków. Zaginęła w Święta 2002 roku po tym jak mafijni egzekutorzy zastrzelili jej matkę i ojca - członków gangu mokotowskiego.
1
Tak teraz powinna wyglądać Karinka Surmacz (fot. policja)

Zniknięcie siedmioletniej Karinki to jedna z najbardziej tajemniczych spraw prowadzonych przez polską policję. Jej historia obciąża sumienia gangsterów, którzy zamordowali jej rodziców i co niestety bardzo prawdopodobne – także ją samą. Jednak jest także plamą na honorze organów ścigania. Niestety po kilkunastu miesiącach intensywnego śledztwa sprawa została umorzona i właściwie została zapomniana.

Do odnalezienia dziewczynki nie powołano żadnej specgrupy. Choć w czasie śledztwa wykazano, że za jej zniknięciem mogą stać członkowie gangu mokotowskiego, nie przyciśnięto żadnego z tych bandziorów. Dopiero przed rokiem sprawą zainteresowało się Centralne Biuro Śledcze, ale wyjaśnienia tajemnicy nie potraktowano priorytetowo. Dziś wciąż niewiele wiadomo o losach Karinki...

Krwawe Święta

W Sylwestra 2002 r. do mieszkania przy ul. Dąbrowskiego na warszawskim Mokotowie przyszła Małgorzata N.. Kobieta chciała zobaczyć się z siostrą – Anną Surmacz. Myślała, że dowie się czegoś o losie przyjaciela rodziny – Rafała Mikołajczyka ps. Święty. Dzień po świętach „Święty” powiedział matce, że idzie do Anki...

Kiedy Małgorzata N. otworzyła drzwi mieszkania siostry swoimi kluczami, już w progu wiedziała, że stało się coś bardzo strasznego. W przedpokoju w kałuży krwi leżał Piotr Sz. ps. Świr, konkubent Anny Surmacz. Przerażona dziewczyna nie wchodziła dalej. Zawiadomiła policję.

Funkcjonariusze stwierdzili, że „Świr” zginął od kilku postrzałów m.in. w głowę i klatkę piersiową. W pokoju na tapczanie znaleźli zwłoki Anny Surmacz. Prawdopodobnie nawet nie zdążyła się podnieść, gdy mordowano jej ukochanego. Zginęła od strzałów w głowę i kręgosłup.

Nie było dla nas wątpliwości, że to klasyczne zabójstwo porachunkowe. Kilka dni wcześniej „Świr”, członek gangu mokotowskiego opuścił więzienie. Jego konkubina, Anna Surmacz miała zaś w tej bandzie mocną pozycję jako handlarka narkotykami. Podejrzewaliśmy, że poszło o rozliczenia, ale doznaliśmy szoku, gdy okazało się, ze w mieszkaniu powinna być jeszcze ich siedmioletnia córka. Ale dziecko zniknęło – opowiada jeden z policjantów wydziału zabójstw, który zajmował się sprawą.

Gdzie dziecko?

3
Tak wyglądała Karinka w 2002 r. (fot. policja)

Kiedy policjanci odkryli, że w mieszkaniu powinna znajdować się siedmioletnia Karinka, zaczęły się gorączkowe poszukiwania. Okazało się, że z lokalu zniknęła część ubrań małej oraz jej pościel. To dawało nadzieję funkcjonariuszom, że Karinka nie padła ofiarą morderców, tylko mogła zostać zabrana z domu. Pozostawało tylko znaleźć odpowiedź na pytanie, kiedy to nastąpiło? Czy przed egzekucją, czy też już po niej.  – Przyjęliśmy m.in. warianty zakładające, że była świadkiem zabójstwa, ale morderca przeoczył ją i następnego dnia dziewczynkę zabrał ktoś z przyjaciół rodziny lub bliskich. Druga wersja zakładała, że uprowadził ją sprawca, nie chcąc mordować na miejscu, aby nie drażnić policji – wyjaśnia warszawski śledczy.

Policjanci nie zdołali ustalić jednoznacznie, czy Karinka była w mieszkaniu w trakcie zabójstwa, czy może np została „podrzucona” w tym czasie przez matkę do znajomych. Jednak szybko powiązali ze sobą fakt zniknięcia dziewczynki oraz zaginięcia Rafała Mikołajczyka. „Święty” wiele razy gościł u siebie małą. Mama Karinki była matką chrzestną dziecka Mikołajczyka. Zaś zdaniem policji, sam mężczyzna pracował dla Anki Surmacz, dorabiając handlem narkotykami.

Okazało się, że „Święty” pojechał do mieszkania Surmacz 27 grudnia, czyli dzień po morderstwie. W aktach śledztwa znaleźliśmy bilingi wskazujące, że tego dnia rano ktoś dzwonił do Mikołajczyka z telefonu matki Karinki. W tym czasie Anna i Piotr już nie żyli. Mogła to być tylko dziewczynka. Czy prosiła przyjaciela o pomoc, widząc, że jej rodzice nie żyją? Nie wiadomo. Od tej pory los obojga jest nieznany.

Miraże i fałszywe tropy

2
Rafał Mikołajczyk ps. Święty poszukiwany jest listem gończym za przestępstwa narkotykowe oraz przez rodzinę jako zaginiony (fot. policja)

Co się działo z Karinką i „Świętym” po tym, jak chłopak pojechał do mieszkania matki dziewczynki, to pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Jedna z osób zeznała, że widziała chłopaka z dziewczynką w warszawskim tramwaju w kilkanaście dni po zbrodni. Jakiś czas później miał pojawić się krakowskim ośrodku pomocy społecznej.

Jedna z wersji śledztwa zakłada, że Mikołajczyk zabrał małą i zdecydował się ją ukryć przed zemstą gangu mokotowskiego. Znając relacje w bandzie, mógł się domyślać, kto stoi za zbrodnią. Z akt śledztwa wynika, że mordercą mógł być były kochanek Anny Surmacz. To bardzo groźny bandzior, związany z bezwzględną grupa tzw. obcinaczy palców. Analiza dokumentów wskazuje, że motywem jego działania była zemsta na kochance, a także wyeliminowanie konkurenta, czyli Piotra Sz. Ten ostatni po wyjściu z więzienia miał mówić kompanom, że został źle potraktowany przez kilku „mokotowiaków”, za których trafił za kraty. Jedną z osób, do której miał pretensję był wspomniany członek mokotowskiej mafii. Jego udział w zbrodni bada teraz CBŚ. Policjanci liczą na pomoc skruszonych bandziorów, ale na razie nie ma mowy o żadnym przełomie.

Druga, zdaniem policji najbardziej prawdopodobna hipoteza zakłada, że Karinka wezwała Mikołajczyka do domu, a ten skontaktował się z mokotowskimi gangsterami. Nie wiedział, że to oni stoją za zabójstwem. Po odbiorze dziewczynki dzwonił do kogoś, prawdopodobnie aby umówić spotkanie. Nieświadomy mógł wystawić siebie i Karinkę pod lufy morderców. Dla pewności zabójcy ukryli ciała. Tym bardziej, że mogli się bać rozjuszenia policji zamordowaniem niewinnego dziecka.

Kilka miesięcy temu policja, dzięki specjalnemu programowi komputerowemu, sporządziła aktualny portret pamięciowy dziewczynki. Jak twierdzą policjanci, choć rozum podpowiada najtragiczniejszy wariant, to jednak dopóki nie ma ciała, pozostaje nadzieja.

Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: