Stadionowi zadymiarze stworzyli w Polsce silne i bardzo groźne struktury przestępcze. Stadionowi zadymiarze stworzyli w Polsce silne struktury przestępcze. Szalikowcy nie są już tylko zapleczem dla półświatka, ale sami tworzą hermetyczne i bardzo niebezpieczne gangi. Handlują narkotykami, podrabianym alkoholem, dokonują napadów walczą o rynek przemytu papierosów. Bandy szalikowców nie są dla policji już tylko zagrożeniem w związku z rozróbami na stadionach i po meczach. W ciągu kilku ostatnich lat chuligańskie bojówki ewoluowały powoli od grup zadymiarzy do dobrze zorganizowanych i bardzo hermetycznych gangów. Rozpracowują je już nie tylko, działające od ubiegłego roku specjalne wydziały w komendach wojewódzkich policji, ale nawet Centralne Biuro Śledcze. Tym bardziej, że policjanci polskiego FBI alarmują o rosnącym zagrożeniu, ze strony gangsterów-szalikowców. –Niestety trochę przegapiliśmy metamorfozę bojówek szalikowców w grupy przestępcze. Ich struktury i sposób działania przypominają oddziały gangów motocyklowych z USA, takich jak np. Aniołowie Piekieł. Tam też zaczęło się od fascynacji jazdą na motorze, a skończyło na sieci grup przestępczych obejmujących całe Stany Zjednoczone, mających własne kodeksy działania i rytuały przyjęć – opowiada oficer CBŚ, który rozpracowuje jeden z warszawskich gangów szalikowców. O tym jak poważnym problemem są gangi szalikowców świadczy najlepiej fakt, że od początku tego roku policjanci rozbili dwie takie bandy oraz przejęli ich nielegalną fabrykę alkoholu. W lutym CBŚ uderzyło w bojówki Lecha Poznań. Aż 13 osób tworzących trzon gangu zostało aresztowanych. Według prokuratury chuligani-gangsterzy, na czele których stał Mirosław O. ps. Olaf, od 2006 handlowali narkotykami na ogromną skalę. Zaopatrywali przede wszystkim kibiców, choć rozszerzali swoje wpływy na poznańskie osiedla i miasteczka w Wielkopolsce. „Olaf” usłyszał zarzuty wzięcia udziału w sześciu „ustawkach” od września 2008 roku do października 2009 roku w okolicach m.in. miejscowości Graby, Koło, Miejska Górka, Kościerzyna, a także kierowanie handlem narkotykami. Uderzenie w gang było możliwe dzięki zastosowaniu podsłuchów, a także przerwaniu zmowy milczenia przez kilku szalikowców. W czasie śledztwa wyszło na jaw, że chuligani poza wzajemnymi porachunkami mają na sumieniach także ataki na przemytników papierosów. Cześć z nich miała na wyposażeniu broń palną. Pozostali wyposażeni byli w „standardowe” noże, pałki, łańcuchy, siekiery i maczety. W kwietniu uderzono z kolei w gang pseudokibiców na Śląsku. Wtedy to zatrzymano czterech przywódców bojówki Ruchu Chorzów. Gangsterzy nie tylko odpowiadali za konfrontacje z szalikowcami innych drużyn, ale prowadzili specyficzne kursy doszkalające dla swoich „żołnierzy”. Prokuratura postawiła im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wymuszeń haraczu, włamań i kradzieży. Bandyci zastraszali także zeznających przeciwko nim przestępców, którym kazali płacić „dolę” za możliwość działania na ich terenie. W styczniu policjanci z Łodzi zlikwidowali nielegalną rozlewnię alkoholu w gminie Aleksandrów Łódzki. Na gorącym uczynku zatrzymali czterech pseudokibiców łódzkich drużyn. W manufakturze znaleziono ponad 7000 litrów wysokoprocentowego trunku o wartości 565 tys. złotych. Kilka tygodni wcześniej, jeden z szalikowców został zatrzymany w podobnej fabryczce gdzie policja znalazła alkohol wart przeszło 700 tys. zł. Gros zysków trafiało do chuligańskich bojówek. Gangi szalikowców tworzą przede wszystkim najbardziej hermetyczne grupy pseudokibiców –tzw. bojówki lub ultrasi. To najbardziej fanatyczni chuligani, którzy od lat organizowali własne ligi zadymiarzy. Członkowie bojówek przygotowywali tzw. ustawki, czyli bitwy z konkurencyjnymi grupami. Atakowali kibiców innych drużyn. – Ich siłą było to, że w skład bojówek wchodzili młodzieńcy znający się od dziecka. Często znajomi z podwórka czy osiedla. Aby się dostać tej grupy, trzeba było wielu zachodu, a przede wszystkim absolutnego oddania reszcie. To świetne podłoże dla zorganizowanych grup przestępczych – twierdzi funkcjonariusz z wydziału odpowiedzialnego za rozpracowywanie środowisk pseudokibiców. Zadymiarze tworzą grupy, które mają podobne struktury jak zorganizowane grupy przestępcze, które są rozpracowywane przez CBŚ. W grupach panuje podział ról. Bandy mają specjalne kasę na wypadek wydarzeń nadzwyczajnych np. zatrzymań czy w razie potrzeby wynajęcia adwokata. Najbardziej zaufani chuligani tworzą oddziały do zadań specjalnych. Co gorsza, gangsterzy w szalikach stosują już metody wykorzystywane do tej pory przez policję czyli prowokacje oraz wprowadzają swoich agentów do konkurencyjnych band. Według policji, przed kilku laty chuligani warszawskiej Legii wprowadzili do grypy zadymiarzy Polonii „przykrywkowa” – gangstera, który udając kibica drużyny z Konwiktorskiej donosił kompanom o wszystkich ruchach „wrogów”. Jeszcze przed kilku laty stadionowi zadymiarze byli przede wszystkim narybkiem dla największych gangów z Warszawy, Poznania, Krakowa, Śląska czy Trójmiasta. Takie gangi jak „Wołomin”, „Pruszków” czy „Mokotów’ werbowały najaktywniejszych zadymiarzy do swoich grup uderzeniowych. Traktowali ich jak najemników, wynajmując do pobicia dłużników czy zdewastowania lokali przedsiębiorców odmawiających płacenia haraczy. Zresztą wielu gangsterów chętnie zakładało szaliki i kibicowało swoim drużynom. Młodzi ultrasi szkolili się pod okiem doświadczonych gangsterów, choć niektórzy już przygotowywali się do nowej roli. I tak bojówki warszawskiej Legii ćwiczyły się u byłego policyjnego antyterrorysty. Co ciekawe zdarzało się, że na meczach spotykali się członkowie zwaśnionych gangów i wtedy dochodziło do zawieszenia broni, a nawet nawiązania kontaktów „biznesowych”. Od ok. dwóch lat szalikowcy przestali być tylko dodatkiem do półświatka i zrezygnowali z mafijnych pośredników. Rozbicie największych polskich gangów dało im okazję do rozwinięcia skrzydeł. Do CBŚ docierają informacje, że gangi szalikowców nawiązują kontakty z podobnymi bandami z zachodniej Europy. Dzięki licznej migracji zarobkowej mają swoich reprezentantów w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii czy Włoszech. gdzie handlują narkotykami lub przemycanymi papierosami. Teraz na dwa lata przed Euro 2012 policja twierdzi, że będzie uderzać w bandy pseudokibiców. – Komendant główny policji już dwa lata temu zadeklarował bezpardonową walkę z chuliganami stadionowymi. W każdym mieście, w którym są zespoły piłkarskie powstały specjalne zespoły monitorujące środowiska pseudokibiców. Ich praca przyniosła efekty, czego dowodem były akcje CBŚ w Poznaniu i Chorzowie – powiedział tvp.info Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendanta Głównego Policji. Według Sokołowskiego, policja dąży do tego, aby jeszcze przed Euro udało się zidentyfikować zdecydowaną większość chuliganów i tworzonych przez nich przestępczych struktur.