Strona główna » Magazyn » Kryminalny Pasztet
Ze stadionu do mafii

Azjatyckie gangi szykują się na Euro

Autor: Rafał Pasztelański
  • A
  • A
  • A
13:19
09.03.2010
Cudzoziemcy, pracujący wcześniej na największym bazarze Europy - Stadionie Dziesięciolecia zasilają etniczne gangi. Z analiz Centralnego Biura Śledczego wynika, że najpoważniejsze zagrożenie, zwłaszcza ze strony azjatyckich przestępców, czeka nas z chwilą rozpoczęcia Euro 2012.
a
Stadion Dziesięciolecia przez lata był jednym z najwiekszych centrów międzynarodowej przestępczości (fot. PAP/Leszek Szymański)

- Stadion był miejscem pracy dla tysięcy cudzoziemców. Po utracie miejsca pracy, część znajdzie pewnie zatrudnienie w innych rejonach stolicy lub kraju, część zapewne spróbuje szczęścia za granicą. Obawiamy się jednak, że część tych osób zasili albo już zasiliła grupy przestępcze - mówi Sebastian Michalkiewicz, naczelnik warszawskiego zarządu CBŚ.

Michalkiewicz przyznaje, że CBŚ razem ze stołeczną policją przygotowują się na wzrost „przestępczości z importu” od kilku miesięcy. Funkcjonariusze będą musieli się zmierzyć z doskonale zorganizowanymi gangami z Wietnamu i Chin oraz bardzo niebezpiecznymi i bezwzględnymi bandami z Ukrainy, Czeczenii czy Armenii. Największe i jednocześnie najmniej rozpoznane zagrożenie stanowią hermetyczne gangi azjatyckie. O tym, że rosną w siłę i co raz śmielej poczynają sobie w Polsce, świadczy najlepiej fakt zlikwidowania w ciągu ostatnich trzech miesięcy kilku plantacji i magazynów marihuany.

Triady wchodzą w konopie

1
Wietmaczycy, którzy stracili pracę na Stadionie wynajmują m.in. się do pilnowania hodowli marihuany (fot. stołeczna policja)

Jedną z najliczniejszych, a zarazem najbardziej hermetycznych grup etnicznych w Polsce są Wietnamczycy. Gros z nich ciężko ciuła pieniądze zarobione na polskich bazarach i w centrach handlowych, wysyłając gotówkę do rodzin w ojczyźnie. Jednak gdy zlikwidowano handel na Stadionie, na rynku została cała rzesza zdesperowanych Azjatów. Wielu szybko podporządkowało się wietnamskim triadom, które dyskretnie działają w Polsce od lat.

– Wietnamczycy zajmowali się przede wszystkim handlem przemycanymi tekstyliami. Współpracowali w tej dziedzinie z Chińczykami, którzy kontrolują w Europie znaczą część dostaw podrabianej odzieży. Ale od ponad roku widzimy, że Azjaci zaczynają dominować w branży narkotykowej. Na potęgę zakładają plantacje marihuany, a ich inwestycje obliczone są na wiele miesięcy naprzód – wyjaśnia oficer wydziału narkotykowego CBŚ.

Z analiz CBŚ wynika, że wietnamskie triady działają w Polsce według sprawdzonego scenariusza, który przećwiczyły m.in. w Wielkiej Brytanii. Przede wszystkim starają się nie rzucać w oczy i produkują marihuanę, bo na jej palenie jest przyzwolenie, przynajmniej wśród młodszej części społeczeństwa. Jednak za sprawą sieci kontaktów wypracowanych przy dystrybucji odzieży, Azjaci mogą zbudować silne struktury handlu najpopularniejszym narkotykiem w Polsce. Największego wzrostu aktywności tych grup można się spodziewać przed i w czasie Euro 2012, kiedy to do Polski przybędą dziesiątki tysięcy kibiców futbolu. Wielu z nich kupi, podrabiane gadżety piłkarskie, a wolny czas będzie mogło spędzić odurzając się narkotykami.

Bez rozpoznania

Mafiosi z dalekiej Azji, są najtrudniejsi do rozpracowywania z racji bariery kulturowej, językowej i rasowej. Policji dotąd nie udało się umieścić funkcjonariuszy pod przykryciem wśród wietnamskich czy chińskich przestępców. Podobny problem mają jednak także tak doświadczone służby jak FBI czy DEA, na których stronach można znaleźć ogłoszenie o pracy dla Azjatów.

Mało tego, od kilku lat przestępcy z Orientu grają na nosie naszych służb, ponieważ często przekazują sobie dokumenty wiedząc, że Europejczycy nie rozróżniają Azjatów. Problemy są także z tłumaczami. Policjanci podejrzewają, że w wielu przypadkach w czasie przesłuchań, zatrzymani mówili, o czym innymi tłumaczom, niż ci przekładali na język polski. Dotyczyło to przede wszystkim nieformalnych rozmów.

O tym, jak zapewne czują się Wietnamczycy świadczy fakt, że w czasie jednej z akcji dwoje z nich przyglądało się z uśmiechem policjantom robiącym przeszukanie ich domu. W pewnym momencie, gdy policjanci już mieli zrezygnować z poszukiwań, Wietnamczyk powiedział do swojej partnerki: całe, szczęście, że nie znaleźli pieniędzy ukrytych w (tu padła nazwa skrytki)”. Jeden z funkcjonariuszy znał trochę wietnamski i dzięki temu znaleziono kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Azjaci nie chcą też współpracować z polskim wymiarem sprawiedliwości, chyba, że leży to w interesie mafijnych bossów.

Pistolety do wynajęcia

c
Gangstzrezy ze wschodu mają opinię gotowych na wszystko i bardzo niebezpiecznych(fot. materiały operacyjne policji)

Azjaci unikają przemocy, a swoje porachunki starają się załatwiać tak, aby nikt o nich nie wiedział. Zupełnie inaczej rzecz się ma z gangsterami zza wschodniej granicy. Czeczeńcy chętnie wynajmują się polskim grupom przestępczym. Mając doświadczenie ze służby w armii rosyjskiej albo walk w ojczyźnie. Są cenionymi egzekutorami. Wielu gangsterów, jak np. najbardziej puszkowany polski przestępca Rafał Skatulski ps. Szkatuła, wynajmowali Czeczenów jako ochroniarzy. Czeczeńskie gangi zajmują się przede wszystkim przestępczością typowo kryminalną, choć tak jak większość gangów etnicznych, starają się nie wchodzić w drogę polskim kolegom po fachu.

Równie zdeterminowani są Ormianie. Oni jednak mają świetnie struktury w Zachodniej Europie i starają się zarabiać na przemycie alkoholu czy podrabianiu płyt CD i DVD. Jednak zarówno ormiańskie jak i czeczeńskie grupy są w miarę sprawnie rozpracowywane i stale monitoruje je CBŚ.

Ostatnią i zarazem najbardziej tajemniczą grupę stanowią gangi z Albanii. – Kontrolują przemyt papierosów w południowej Europie. Jednocześnie z racji dobrych kontaktów z byłymi kosowskimi bojownikami, dysponują dużą ilości broni, którą chętnie sprzedają różnym grupom przestępczym. Albańczycy są bardzo niebezpieczni, ponieważ dysponują bardzo silnym zapleczem w Niemczech, gdzie działają równie prężne mafie z Turcji – mówi oficer CBŚ.

Niewolnice ze wschodu

Przemytem ludzi zajmują się z kolei gangsterzy z Ukrainy. – Handel ludźmi to jedna z najohydniejszych plag XX i XXI wieku. Tysiące kobiet jest sprzedawanych do domów publicznych w Zachodniej Europie, ale od jakiegoś czasu także w Polsce ta liczba rośnie – mówi prof. Brunon Hołyst, kryminolog.

Ukraińskie gangi współpracują najczęściej z polskimi grupami przestępczymi, które zajmują się głównie „dystrybucją” dziewczyn do domów publicznych. O ile pewna część kobiet zostaje prostytutkami z wyboru, to jednak wiele z nich wpada w sidła oszustów obiecujących normalne prace: kelnerek, pomocy domowych czy sprzątaczek. Dziewczyny są bite i gwałcone przez gangsterów, a potem sprzedaje się je po kilka tysięcy euro. Gdy się znudzą w jednym miejscu, są – jak przedmioty - sprzedawane dalej. Z raportu CBŚ za rok 2009 wynika, że w tego rodzaju przestępczość nieznacznie maleje, choć przed Euro 2012 z pewnością drastycznie wzrośnie. Tak było w czasie Mistrzostw Świata w Niemczech i Euro w Austrii.

Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: