Strona główna » Magazyn » Kartka z kalendarza
15 lutego 1979 r.

Wybuch Rotundy

Autor: Anita Blinkiewicz, Bartosz Pawłowski
  • A
  • A
  • A
07:11
15.02.2010
Potworny huk, krzyki, gruz, potłuczone szkło, martwi i okaleczeni ludzie. 15 lutego 1979 centrum Warszawy wstrząsnęła olbrzymia eksplozja – budynek Rotundy wyleciał w powietrze. Zginęło 49 osób, a 135 odniosło rany.
fot. TVP
fot. TVP
Był 15 lutego 1979 pół godziny po 12 w południe. Za pół godziny ma skończyć się pierwsza zmiana. W budynku Rotundy Banku PKO jest 170 pracowników, także tych którzy wcześniej przyszli na drugą zmianę. Oprócz obsługi w banku przebywa 300 klientów. Stoją w długich kolejkach do okienek i informacji. Jest tłusty czwartek, wiele osób śpieszy się, żeby zdążyć kupić pączki.

Nagle o godzinie 12.37 dochodzi o olbrzymiej eksplozji. – Budynek jakby wzniósł się do góry, a potem rozpadł się jak domek z kart – wspominają świadkowie tamtych wydarzeń. Na ulice posypały się tafle szkła. Przechodnie zaczęli uciekać do podziemi. Kiedy stało się jasne, że kolejnych wybuchów nie będzie wyszli na ulicę. – Z rotundy pozostał jedynie szkielet. Wkoło słychać było krzyki i jęki rannych – wspomina jeden ze świadków. Wewnątrz zapadły się wszystkie kondygnacje.

Na pomoc rzucili się przechodnie. Zaczęli wynosić ciała i rannych z gruzowiska. – Ludzie mieli pourywane kończyny, było mnóstwo krwi – opowiada. Dopiero po kilku minutach przyjechały karetki. Milicyjne wozy otoczyły miejsce tragedii. Funkcjonariusze popędzali lekarzy by, jak najszybciej zabrać ciała. Potem będzie dochodziło do licznych manipulacji i zaniżania liczby ofiar.

Zniszczeniu uległy okoliczne budynki. Aż 70 procent budynku Rotundy obróciło się w gruzy. Ostatnią ranną osobę wydobyto z ruin w trzy godziny po tragedii. Dwa tysiące robotników przeszukiwało gruzowisko jeszcze tydzień po katastrofie. Ustalono, że w wybuchu zginęło 49 osób a 135 odniosło rany.

Szybko pojawiły się hipotezy dotyczące przyczyn wybuchu. Sugerowano, że był to atak terrorystyczny. Sprawę badała specjalna komisja, która ustaliła, że przyczyną katastrofy był wybuch gazu. Diagnozę te przyjęto z niedowierzaniem, ponieważ w banku nie było instalacji gazowej. Komisja ustaliła jednak, że w wyniku silnych mrozów doszło do 80 centymetrowego pęknięcia zaworu gazowego przebiegającego pod ziemią obok Rotundy. W wyniku grubej i bardzo szczelnej pokrywy śniegowej gaz nie mógł się ulotnić tylko przenikał do kanałami telekomunikacyjnymi do piwnic budynku banku. Kiedy jedna z pracownic banku zeszła do podziemi i zapaliła światło doszło do eksplozji.

Informacje o tragedii nie zostały odnotowane przez media. Dopiero kiedy Edward Gierek odwiedził rannych w szpitalu gazety wspomniały o wybuchu. Bardzo szybko przystąpiono do odbudowy Rotundy. Nowy budynek otwarto w październiku tego samego roku. Większość osób, które pracowały wcześniej w tym banku nie zdecydowała się powrócić na dawne miejsce pracy. Rodziny ofiar otrzymały zapomogę finansową w wysokości mniej więcej ceny malucha.
 
 
 
...
 
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: