Strona główna » Magazyn » Kartka z kalendarza
6 marca 2003

Bitwa w Magdalence

Autor: Rafał Pasztelański, AB
  • A
  • A
  • A
00:01
06.03.2010
-Kiedy antyterroryści podeszli pod drzwi, wtedy doszło do eksplozji. Wszyscy byli jeszcze w szoku, a tu z góry leciały granaty i sypały się kule – tak warszawski policjant opowiada o bitwie funkcjonariuszy z liderami gangu „mutantów”, do jakiej doszło w nocy z 5 na 6 czerwca 2003 r. Zginęło dwóch antyterrorystów, a 16 odniosło rany.

Nie byłoby bitwy w Magdalence, gdyby rok wcześniej członkowie gangu Mutantów nie ukradli ciężarówki wyładowanej elektroniką. Tira znaleźli na posesji w podwarszawskich Parolach policjanci z Piaseczna. Gdy wieczorem 23 marca spisywali kolejne kartony, napadli na nich bandyci z gangu „Mutantów”. Gangsterzy początkowo myśleli, że atakują konkurentów, którzy chcieli im ukraść towar. Nie przestali strzelać, gdy dowiedzieli się, że to policjanci. Zginął wówczas Mirosława Żak z sekcji kryminalnej piaseczyńskiej policji. Znalezienie bandziorów stało się punktem honoru dla funkcjonariuszy.

W ciągu roku wyłapano większość mniej lub bardziej ważnych „Mutantów”. Na początku marca 2003 r., policjanci z wydziału do walki z terrorem kryminalnym natrafili na melinę Roberta Cieślaka ps. Robson i Igora Pikusa, liderów gangu. Wiedzieli, że obaj są zdeterminowani, dobrze uzbrojeni i nie będą chcieli dać się wziąć żywcem. Nie wiedzieli jednak, że bandyci zamienili dom w Magdalence w prawdziwą twierdzę.

W nocy z 5 na 6 marca antyterroryści przypuścili szturm na kryjówkę Cieślaka i Pikusa. Kiedy podeszli pod drzwi, bandyci zdetonowali bomby-pułapki ukryte w kwietnikach. Eksplozja rozrzuciła policjantów ranionych metalowymi śrubami i kulkami. Jeden z antyterrorystów, Dariusz Marciniak, wykrwawił się na śmierć. Jego kolega, śmiertelnie ranny Marian Szczucki, zmarł w szpitalu. Antyterroryści musieli wynosić rannych pod silnym ostrzałem. Bandyci zrzucali na nich z piętra budynku granaty i domowej roboty bomby. Cały czas strzelali, zarówno z broni maszynowej jak i pistoletów.

Bitwa z bandytami trwała ponad trzy godziny. Policjanci wystrzelili w kierunku broniących się gangsterów ponad cztery tysiące pocisków. Kilkakrotnie dowozili na miejsce amunicję. Przed godz. 4 w budynku doszło do eksplozji. Chwilę później dom zapalił się, a jego część runęła. Dopiero dwie godziny później do akcji wkroczyli strażacy. Cieślak z Pikusem zginęli. Ich zwęglone ciała odnaleziona w zgliszczach domu. Mieli na sobie kamizelki kuloodporne i maski przeciwgazowe. Zgromadzili w domu ponad 30 sztuk broni, w tym kałasznikowy i pistolety maszynowe. Cały arsenał gangu „Mutantów”. Według jednej z wersji bandyci wysadzili się, aby nie trafić do więzienia. Inna, oficjalna, mówi, że zaczadzieli. Po akcji w Magdalence policja dostała nowoczesny sprzęt i zmieniono część przepisów, aby ułatwić pracę funkcjonariuszom.

 
 
 
...
 
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: