Do strajku przystąpili niektórzy pracownicy transportu, w tym komunikacji miejskiej, urzędów administracji publicznej, służby zdrowia i oświaty.
Nie doszło do całkowitego paraliżu, ale notuje się poważne utrudnienia. Linie lotnicze Alitalia zredukowały liczbę lotów, długie kolejki interesantów ustawiają się w urzędach i bankach do nielicznych czynnych okienek.
W Rzymie czterogodzinny strajk komunikacji miejskiej zakończy się po południu, w Mediolanie autobusy, metro i tramwaje staną w godz. 18.00-22.00. Przewidywane są utrudnienia na kolei z powodu protestu, który odbędzie się po południu.
Największy chaos ogarnął szkolnictwo, ponieważ do strajku przystąpiły także mniejsze nauczycielskie związki zawodowe protestując przeciwko cięciom w nakładach na oświatę i przeciwko reformie edukacji. Większość włoskich dzieci nie poszła w piątek do szkoły.
Związkowcy sprzeciwiają się polityce gospodarczej rządu w czasie kryzysu, a także zgodzie
innych central związkowych na zmiany w prawie pracy.
W przeddzień strajku trzydzieści organizacji związkowych oraz pracodawców podpisało w ministerstwie pracy umowę w sprawie rozwiązywania konfliktów przed komisją arbitrażową, a nie jak do tej pory w sądzie.
Zgody na to nie wyraziła CGIL, największa centrala tradycyjnie związana z lewicą. Jej zdaniem, nowe prawodawstwo osłabia pozycję pracowników szczególnie w przypadku zwolenianie. To dodatkowy i najświeższy temat zapowiedzianego już od dawna protestu. Jest on wymierzony w rządu Silvio Berlusconiego, któremu CGIL zarzuca bierność w obliczu kryzysu. Według premiera dobiega on właśnie końca, według centrali związkowej końca kryzysu nie widać.
Optymistyczne prognozy Berlusconiego
W przeddzień strajku generalnego premier Włoch Silvio Berlusconi ogłosił, że kraj wyszedł z „poważnego kryzysu”.
– Zaczynamy się znowu wspinać – powiedział szef włoskiego rządu nawołując do optymizmu.
Podczas spotkania z ekonomistami i inicjatorami utworzenia we Włoszech banku, którego celem byłoby wspieranie ożywienia południa kraju, Berlusconi wiele miejsca poświęcił strategii wyjścia z kryzysu. Podkreślił, że obecna faza „ponownej wspinaczki” nie jest „szybka” i nie imponuje „wielkimi liczbami”, ale – zapewnił – już się ona na pewno zaczęła.
– Wyjdziemy z kryzysu lepiej niż inne kraje, bo prowadziliśmy stanowczą politykę dyscypliny w finansach publicznych nie zapominając o pokoju społecznym i wsparciu dla przedsiębiorstw – powiedział włoski premier.
– Rząd starał się szerzyć optymizm i nie miał oczu zamkniętych na kryzys – stwierdził Silvio Berlusconi.
– Musimy trzymać się tego optymizmu – ocenił premier. Przyznał, że strach, związany z kryzysem, wpłynął na konsumpcję. Jednocześnie szef rządu wyraził opinię, że strach ten miał wyłącznie podłoże psychologiczne, bo według niego pieniądze pracowników budżetówki miały „większą siłę nabywczą” właśnie w czasie kryzysu na przykład z powodu spadku cen benzyny.