Strona główna » Informacje » Świat
Związkowcy nie chcą zmian w prawie pracy

Wczoraj Grecy, dziś Włosi

Autor: akune, gsad; Źródło: PAP, IAR
  • A
  • A
  • A
10:10
12.03.2010
Po fali strajków w Grecji, Francji, Bułgarii, Portugalii i Finlandii czas na Włochy. Z inicjatywy największej lewicowej centrali związków zawodowych CGIL dziś Włosi ogłosili czterogodzinny strajk generalny.
Foto
Włoscy związkowcy sprzeciwiają się polityce gospodarczej rządu w czasie kryzysu (fot. PAP/CIRO FUSCO)
Do strajku przystąpili niektórzy pracownicy transportu, w tym komunikacji miejskiej, urzędów administracji publicznej, służby zdrowia i oświaty.

Nie doszło do całkowitego paraliżu, ale notuje się poważne utrudnienia. Linie lotnicze Alitalia zredukowały liczbę lotów, długie kolejki interesantów ustawiają się w urzędach i bankach do nielicznych czynnych okienek.

W Rzymie czterogodzinny strajk komunikacji miejskiej zakończy się po południu, w Mediolanie autobusy, metro i tramwaje staną w godz. 18.00-22.00. Przewidywane są utrudnienia na kolei z powodu protestu, który odbędzie się po południu.

Największy chaos ogarnął szkolnictwo, ponieważ do strajku przystąpiły także mniejsze nauczycielskie związki zawodowe protestując przeciwko cięciom w nakładach na oświatę i przeciwko reformie edukacji. Większość włoskich dzieci nie poszła w piątek do szkoły.

Związkowcy sprzeciwiają się polityce gospodarczej rządu w czasie kryzysu, a także zgodzie innych central związkowych na zmiany w prawie pracy.

W przeddzień strajku trzydzieści organizacji związkowych oraz pracodawców podpisało w ministerstwie pracy umowę w sprawie rozwiązywania konfliktów przed komisją arbitrażową, a nie jak do tej pory w sądzie.

Zgody na to nie wyraziła CGIL, największa centrala tradycyjnie związana z lewicą. Jej zdaniem, nowe prawodawstwo osłabia pozycję pracowników szczególnie w przypadku zwolenianie. To dodatkowy i najświeższy temat zapowiedzianego już od dawna protestu. Jest on wymierzony w rządu Silvio Berlusconiego, któremu CGIL zarzuca bierność w obliczu kryzysu. Według premiera dobiega on właśnie końca, według centrali związkowej końca kryzysu nie widać.

Optymistyczne prognozy Berlusconiego

W przeddzień strajku generalnego premier Włoch Silvio Berlusconi ogłosił, że kraj wyszedł z „poważnego kryzysu”. – Zaczynamy się znowu wspinać – powiedział szef włoskiego rządu nawołując do optymizmu.

Podczas spotkania z ekonomistami i inicjatorami utworzenia we Włoszech banku, którego celem byłoby wspieranie ożywienia południa kraju, Berlusconi wiele miejsca poświęcił strategii wyjścia z kryzysu. Podkreślił, że obecna faza „ponownej wspinaczki” nie jest „szybka” i nie imponuje „wielkimi liczbami”, ale – zapewnił – już się ona na pewno zaczęła.

– Wyjdziemy z kryzysu lepiej niż inne kraje, bo prowadziliśmy stanowczą politykę dyscypliny w finansach publicznych nie zapominając o pokoju społecznym i wsparciu dla przedsiębiorstw – powiedział włoski premier. – Rząd starał się szerzyć optymizm i nie miał oczu zamkniętych na kryzys – stwierdził Silvio Berlusconi.

– Musimy trzymać się tego optymizmu – ocenił premier. Przyznał, że strach, związany z kryzysem, wpłynął na konsumpcję. Jednocześnie szef rządu wyraził opinię, że strach ten miał wyłącznie podłoże psychologiczne, bo według niego pieniądze pracowników budżetówki miały „większą siłę nabywczą” właśnie w czasie kryzysu na przykład z powodu spadku cen benzyny.
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: