Prezydent Czech Vaclav Klaus podpisał unijny Traktat z Lizbony. Proces ratyfikacji w ostatnim kraju Unii Europejskiej został tym samym zakończony. Wcześniej we wtorek czeski Trybunał
Konstytucyjny uznał zgodność dokumentu z ustawą zasadniczą. Traktat będzie mógł wejść w życie już 1 grudnia.
Nie było żadnej uroczystości. Klaus podpisał
Traktat Lizboński w swojej kancelarii na Praskim Zamku bez
kamer telewizji, fotoreporterów i setek dziennikarzy.
Godzinę później zwołał konferencję
prasową.
– O 15.00 straciliśmy suwerenność. Podpisałem
Lizbonę – oznajmił prezydent. Skrytykował sędziów Trybunału
Konstytucyjnego, za to, że podjęli decyzję „zbyt pochopnie
i lekkomyślnie”.
– Respektuję tę decyzję. Ale to było
orzeczenie motywowane politycznie. Będziemy na nowo pisać
historię Europy – powiedział prezydent Czech.
”To bardzo dobra wiadomość, na którą czekała Unia
Europejska” - głosi oświadczenie przewodniczącego
Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka. Unijny traktat będzie mógł wejść w życie
już 1 grudnia.
Według szefa
Komisji Europejskiej Jose Barroso, teraz będzie można
przyspieszyć negocjacje w sprawie obsady najwyższych
unijnych stanowisk. Premier przewodniczącej UE Szwecji Frederik
Reinfeldt zapowiedział zwołanie nadzwyczajnego szczytu UE, który
poświęcony będzie wyborowi nowego przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa unijnej dyplomacji.
Czechy ratyfikowały Traktat Lizboński jako ostatni kraj spośród 27 państw członkowskich Unii, mimo że czeski parlament przyjął traktat już w ubiegłym roku.
Również Trybunał Konstytucyjny wydał w 2008 roku orzeczenie stwierdzające, że traktat nie jest sprzeczny z czeską ustawą zasadniczą. Wniosek o ponowne zbadanie zgodności traktatu z konstytucją złożyło jednak we wrześniu tego roku 19 parlamentarzystów.
9 października prezydent Klaus zażądał od Unii gwarancji, że dołączona do traktatu Karta Praw Podstawowych nie otworzy drogi do roszczeń majątkowych ze strony Niemców sudeckich wysiedlonych po II wojnie światowej; Unia dała takie gwarancje.