Strona główna » Informacje » Świat
Ofiary III Rzeszy domagają się odszkodowań

Deutsche Bahn zapłaci byłym więźniom?

Autor: bwa, kan; Źródło: TVP, „Rzeczpospolita”
  • A
  • A
  • A
21:43
12.01.2010
Polskie ofiary III Rzeszy chcą odszkodowań od niemieckich kolei, które zarabiały w czasie wojny na deportacjach. W razie odmowy nie wykluczają zbiorowych pozwów przeciw koncernowi. Sprawa może dotyczyć dziesiątków tysięcy osób, a nawet milionów ich spadkobierców – informuje „Rzeczpospolita".
Deutsche Bahn  stwierdził, że nie uważa się za prawnego spadkobiercę Reichsbahn
Deutsche Bahn po ujawnieniu ekspertyzy o zyskach czerpanych z okupacji Polski orzekł, że nie uważa się za prawnego spadkobiercę Reichsbahn (fot. DPA/EPA/FRANZ-PETER TSCHAUNER)
Dwie największe organizacje poszkodowanych: Polski Związek Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych oraz Stowarzyszenie Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę zamierzają zaapelować do władz niemieckich kolei czyli Deutsche Bahn, które chcą wejść na polski rynek, o pomoc finansową dla ofiar nazistów.

– Niemieckie koleje zamierzają u nas zarabiać, ale bardzo dużo zarobiły podczas okupacji Polski. Chcemy, by przekazały jakieś kwoty na pomoc humanitarną dla byłych więźniów i robotników przymusowych – mówi prezes związku Stanisław Zalewski. Dodaje, że pieniądze są potrzebna m.in. na leki i opiekę medyczną.

Okazuje się, że faktycznie jest o co walczyć. Z ekspertyzy niemieckiej organizacji Pociąg Pamięci wynika, że niemieckie koleje, deportując Polaków w czasie II wojny światowej zarobiły równowartość pół miliarda euro. Koleje zarabiały na transportach do obozów koncentracyjnych i na wypędzeniach. Pieniądze za przewóz więźniów odbierały od lokalnej administracji okupowanych terytoriów lub od SS, która wcześniej zrabowała je swoim ofiarom.

– To był makabryczny proceder i mam nadzieję, że niemieckie koleje wreszcie zadośćuczynią swoim ofiarom. Ci ludzie straszliwie cierpieli, a dziś często znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. To ostatnia chwila, bo coraz więcej z nich umiera – przyznaje Hans-Rüdiger Minow z Pociągu Pamięci.

Jednym z beneficjentów byłby Jerzy Skrzypek, więzień Auschwitz nr 7586, który doskonale pamięta te „transporty śmierci”. – Wieźli nas całą noc wagonem więźniarskim, do niewielkich dwuosobowych klitek wsadzili nas po pięciu. Musieliśmy stać, opierać się o siebie. Nie dali nam jeść ani pić – wspomina.

Dziś do związku więźniów obozów koncentracyjnych należy już tylko 7 tysięcy osób. W 1995 r. było ich jeszcze 25 tys. Nie ma więc czasu na długotrwałe dyskusje i uzgodnienia. Jeżeli niemiecki przewoźnik nie uzna roszczeń, organizacje poszkodowanych nie wykluczają zbiorowych pozwów przeciw koncernowi.
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: