Strona główna » Informacje » Świat
Musi znosić szykany i represje

Borys: wyjazd z Białorusi byłby ucieczką

Autor: Anita Blinkiewicz
  • A
  • A
  • A
11:12
16.03.2010
Jeden posiłek około godziny 16, rano herbata. Zbita z desek prycza. Prowizoryczny wychodek w celi. Zwykle nie działający kran – Andżelika Borys opowiada portalowi tvp.info o warunkach, jakie panują w białoruskich więzieniach.
1
fot. PAP / R. Pietruszka

- Teraz warunki w więzieniach są trochę bardziej cywilizowane, ale i tak jest strasznie, na pewno gorzej niż w dowolnym polskim areszcie – mówi Andżelika Borys, przewodnicząca nie uznawanego przez reżim Związku Polaków na Białorusi. Choć przekonuje, że aktów brutalności nie jest wiele, to jednak przyznaje, że zdarzało się, że funkcjonariusze szarpali ją i siłą wpychali do samochodu. - Jest to mało przyjemnie. Ale nie ma jakiejś brutalności. Wszystko zależy od człowieka i jego ewentualnej nadgorliwości. Kiedy ostatnio milicja przewoziła mnie z Iwieńca do Grodna jeden z milicjantów, bardzo nadgorliwy, siłą wepchnął mnie do wozu milicyjnego. Jedną z moich koleżanek brutalnie wciągnięto za ręce i nogi do budynku sądu. Są oddziały milicji, które jeśli dostaną zlecenie na brutalne przeprowadzenie akcji, wykonują rozkazy – wyjaśnia Borys, która jako opozycyjna działaczka narażona jest na liczne represje.Była też wielokrotnie zatrzymywana.

Przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi opowiada o warunkach w jakich zmuszona jest funkcjonować. - Na porządku dziennym jest rozpowszechnianie ulotek i pism szkalujących mnie i moich kolegów i wysyłanie ich do Polski – mówi Borys. - Kiedy wracałam ze zjazdu Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, do naszego samochodu podrzucono narkotyki. Niejednokrotnie klejem zalewano zamki w drzwiach mojego mieszkania. Malowano gwiazdy i krzyże - wylicza. Prowokacje skrzętnie wykorzystywane są propagandowo.

Sytuację na Białorusi porównuje do Polski za czasów Solidarności. - System władzy na Białorusi działa tak, że brat musi odpowiadać za siostrę i staje się winny tylko dlatego, że ona udziela się w organizacji – mówi Borys. Daje przykład jednego z jej braci, który przez jej działalność stracił pracę. - Moi bliscy jednak doskonale rozumieją sytuację, to w jakim państwie żyjemy – wyjaśnia przewodnicząca nie uznawanego przez reżim Związku Polaków.

Mimo tego Andżelika Borys deklaruje, że nie opuści Białorusi. - Tutaj są ludzie, którzy mnie potrzebują i wyjazd byłby ucieczką - mówi. Podkreśla jednocześnie, że nie chce i nie planuje brać udziału w wyborach. - Jestem w organizacji społecznej i nigdy nie będę politykiem – mówi Borys.



Cała rozmowa z Andżeliką Borys w naszym portalu.
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: