Jak powiedział rzecznik MSZ Piotr Paszkowski, wezwanie ambasadora to polityczny sygnał, że polska
dyplomacja negatywnie ocenia działania podejmowane przez
białoruskie władze wobec naszych rodaków mieszkających na
Białorusi.
Do przejęcia Domu Polskiego doszło późnym popołudniem.
– Siłą wyciągnięto osoby z naszego związku, które były wewnątrz budynku – po prostu za ręce. Użyto przemocy wobec starszych osób, bo w trakcie dnia pracy mogli tam być tylko emeryci. Teraz budynek w całości jest pod kontrolą białoruskich władz – powiedział wieczorem prezes Rady Naczelnej ZPB Andrzej Poczobut.
Zatrzymano siedmiu członków Związku, którzy jechali z Grodna do Iwieńca.
– Milicja zarzuciła im, że
samochód jakoby jest kradziony, i są w komisariacie w Wołożynie – powiedział Poczobut. Przewodnicząca
organizacji Andżelika Borys była kilkakrotnie zatrzymywana
przez milicję drogową.
Grzywna za grzywną
Poczobut poinformował też, że spółce Polonika w Grodnie, której dyrektorem jest Andżelika Borys, białoruski sąd gospodarczy wyznaczył dodatkową grzywnę wysokości 15 tys. dolarów oprócz wymierzonej wcześniej grzywny wysokości 25 tys. dolarów. Polonice zarzucono prowadzenie nielegalnej działalności charytatywnej. Stworzona przez nieuznawany przez władze w Mińsku ZPB Andżeliki Borys spółka prowadzi m.in. szkołę społeczną, w której języka polskiego uczy się ponad 400 osób.
– Jest oczywiste, że władze chcą zepchnąć nas do totalnego podziemia – powiedział Poczobut.
– Przejęli kolejny Dom Polski. Myślę, że przejmą pozostałe. Wygląda na to, że organizacja będzie musiała działać w warunkach całkowitego podziemia.
– Będziemy bronić Domu Polskiego i niezależności naszej organizacji – zapewnia Poczobut.
Nagonka na ZPB
To już druga w ostatnim czasie akcja białoruskiej milicji
wymierzona w Dom Polski w Iwieńcu. 20 stycznia białoruskie
władze bezskutecznie próbowały przejąć polską placówkę
kulturalną. Uznawany przez Mińsk za prezesa Związku
Polaków na Białorusi Stanisław Siemaszko nie został
wówczas wpuszczony przez działaczy na zebranie członków w
siedzibie Domu.
Białoruska milicja urządziła również
obławę na działaczy Związku, którzy jechali z Grodna do
Iwieńca. Ponad 30 osób zostało zatrzymanych. Po kilku
godzinach wszyscy zostali wypuszczeni.
21 stycznia w Domu Polskim w Iwieńcu odbyło się zebranie ZPB, na które
przyjechali działacze z kręgu Andżeliki Borys. Zebranie zwołano w reakcji na decyzję
uznawanego przez władze białoruskie kierownictwa ZPB, które odwołało Teresę
Sobol, będącą też dyrektorką Domu Polskiego, z funkcji szefowej iwienieckiego
oddziału. Zdaniem działaczy ZPB popierających Borys, chodziło o przejęcie
Domu Polskiego - jednego z trzech, które pozostawały w ich rękach.
Jak dodaje Poczobut, w zeszłym tygodniu Sobol dostała listy ostrzegawcze.
– Teresa Sobol znajdowała się tam zgodnie z prawem. To, że białoruskie władze wprowadzają swojego reżimowego prezesa świadczy o tym, że sytuacja Polaków nie zmieniła się od 2005 roku – mówi.
Białoruskie władze nie uznają za szefową ZPB Andżeliki Borys. Dla Mińska
legalne są władze Związku Polaków kierowane obecnie przez Stanisława
Siemaszkę, a wcześniej przez Józefa Łucznika, który został wybrany na prezesa
w sierpniu 2005 roku. Do rozłamu na dwa kierownictwa polskiej organizacji
doszło w marcu 2005 roku po zjeździe ZPB, na którym wybrano na prezesa
Andżelikę Borys. Władze białoruskie nie uznały tego wyboru; doprowadziły do
powtórzenia zjazdu i powierzenia stanowiska prezesa Łucznikowi, czego z kolei
nie uznały władze polskie.