Kupię wódkę Bałtycką i wyślę obu panom, by ich pogodzić – mówi w rozmowie z „Teleexpressem” Bartosz Arłukowicz. – Po 29 latach powinni się wreszcie pogodzić, tym bardziej, że wódka już nie jest na kartki – dodaje.
Publiczna kłótnia między muzykiem a politykiem to efekt pytania, jakie Arłukowicz zadał podczas wtorkowych obrad komisji śledczej. Derdziuk (do niedawna minister w rządzie Donalda Tuska) zeznał wówczas, że w czasie strajków studenckich 1981 roku Kazik chciał od niego odkupić kartki na wódkę.
Sprawa, oczywiście, nie ma związku z aferą hazardową, jednak stała się przedmiotem zeznań Derdziuka wskutek dociekliwości posła Lewicy. Kazik Staszewski od dawna bowiem opowiada anegdotę, jakoby w 1981 roku w trakcie studiów prosił Derdziuka - będącego kolegą ze studiów - o będącą wówczas na kartki wódkę. Ten miał jednak odmówić. Staszewski zemścił się, pisząc na temat dawnego kolegi piosenkę "No parle ingleze": "No, daj Derdziuk wódkę, no co ci to stanowi. Nie mogę, muszę oddać tatowi" - śpiewał artysta w utworze
- Strasznie mnie to interesowało. W pewnym momencie zauważyłem, że przewodniczący komisji chwilowo się zdekoncentrował i pomyślałem, że może nie uchyli mi tego pytania. Udało się wstrzelić w odpowiedni moment i minister Derdziuk odpowiedział. A więc podwójny sukces: zaspokoiłem swoją ciekawość i przechytrzyłem Mirosława Sekułę - chwali się Arłukowicz w rozmowie z tvp.info.
Jaką wersję przedstawił zeznający pod przysięgą Derdziuk? – Studiowałem socjologię. I Kazimierz Staszewski też. Były strajki. Ja jestem człowiekiem odpowiedzialnym i uważam, że jak się strajkuje, to się nie pije. Ale niektórzy koledzy potrzebowali kartek na wódkę. Ja z natury nie popierałem picia podczas strajku (listopad 1981 r.), ale miałem też interes prywatny, żeby zbierać kartki: mój brat planował na wiosnę wesele. Więc powiedziałem, że muszę oddać „tatowi”, bo tak się u nas na wsi mówiło – tłumaczył były minister.
Jego wypowiedź wzburzyła Staszewskiego, który wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie. - W związku z nieprawdziwym zeznaniem wielce czcigodnego pana Zbigniewa Derdziuka chciałem oświadczyć co następuje: otóż propozycję odkupienia pół litra wódki „Bałtyckiej" złożyłem mu, zanim rozpoczął się studencki strajk okupacyjny” – napisał na swojej stronie internetowej Kazik. Zaznaczył również, że w czasie strajku przestrzegał zakazu picia alkoholu.
Według muzyka, także stwierdzenie, jakoby 29 lat temu domagał się od Derdziuka kartki na wódkę, jest nieprawdziwe. „Jak pamiętamy, kartki na drugie półrocze 1981 r. wydawane były na jednym blankiecie i niemożliwym było odstąpić pojedynczą kartkę na konkretny miesiąc. Propozycja zakładała, iż wielce czcigodny pan Zbigniew Derdziuk najpierw zakupi interesujący mnie napój, a ja potem odkupię go od niego. Dlatego wypowiedź ta stawia mnie w nieprawdziwym i krzywdzącym świetle, jakobym bimbał sobie z regulaminu strajkowego, podczas gdy on miałby zachowywać dalece posuniętą pryncypialność w tej kwestii” – dodał Kazik.
Staszewski już wcześniej dawał publicznie odczuć, że z dzisiejszym prezesem ZUS przesadnie się nie lubią. W wywiadzie dla „Machiny” powiedział: „Nie miałem z nim absolutnie żadnej nici porozumienia. Był to chłopak z łomżyńskiego, gdzieś tam ze wsi i z takim głupim uśmiechem chodził po socjologii”.
MAD